Z przyjemnością abym tylko nie miał przygód z krowami do tego czasu . Zapalenia płuc, wymienia, stawów, jelit, skóry , poronienia, zaniki zarodków, zalegania, ketoza, zakupione jałówki z BVD i oddane z powrotem, kwasica, a nawet ostatnio zasadowica a w końcu poronienie krowy w zasuszeniu HF w 7 miesiącu ciąży. Kupę kasy poszło w rok w to i nawet nie miałem czasu główkować w genetykę. Doprowadzało mnie to do załamania dosłownie. Postęp genetyczny idzie do przodu i ciężko dogonić potrzeby tych krów, przy figlowaniu też pogody a tych zagadek czemu to a tamto u danej krowy.... najczęściej uczymy się na błędach, a jak zapobiegać wielu rzeczom, niestety nie z forum sie nauczyłem co kosztowało na własnej skórze.