Każdy region jest inny. U mnie od początku ruszenia wegetacji bardzo kiepskie były warunki na wjechanie z opryskiwaczem. Jak nie mokro to wiało, to znowu deszcz, teraz temperatura koło zera. Tym sposobem pięknie przygotowany rzepak do zimy na wiosnę dostał tylko npk, i ok 170kg azotu, żadnej chemii nie udało się do tej pory zastosować. Paradoksalnie wygląda calkiem dobrze bo ani nie było nalotów chowacza ani choroby grzybowe jakos przy tych warunkach nie szaleją. Martwię się tylko czy to że nie zastosowałem żadnego regulatora na wiosnę wpłynie jakos na plon. Całą chemię mam przygotowaną, caryx, tebukonazol, mikro, npk dolistnie. Ale co z tego jak nie ma jak opryskać. Rzepak jak co roku pewnie z początkiem maja będzie kwitł. Obecnie sięga do kolana. Jest sens jak tylko zrobi sie nieco cieplej wjechać jeszcze z Caryxem? Odmiana zwykła, nie karłowa.