Skocz do zawartości

torpedo

Members
  • Postów

    106
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez torpedo

  1. Dla kontrastu: Za Szyszkę (koperta od córki leśniczego) oraz Sadurską (dwa zarządy w PZU) PiS zapłaci wielką cenę wpis z dnia 22/06/2017 foto: MEDIA WNET (Flickr.com / CC by SA 2.0) Jakim trzeba być politycznym idiotą, by w obiektywie włączonych kamer wręczać ministrowi kopertę od "córki leśniczego, która prosiła, aby to przekazać"? Jak bardzo trzeba utracić kontakt z rzeczywistością, aby dopuścić do sytuacji, w której polityk waląca w Platformersów za ich nepotyzm i kumoterstwo, sama dziś ląduje w dwóch zarządach państwowego PZU?! Do Szyszki i Sadurskiej spokojnie można jeszcze doliczyć Misiewicza i Waszczykowskiego (symbole wizerunkowej katastrofy). Za nich wszystkich PiS zapłaci wielką cenę w 2019 roku... Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale w kontekście ostatnich kompromitujących wypowiedzi Jana Szyszki czy decyzji Małgorzaty Sadurskiej, nie zaszkodzi powtórzyć - o wyniku wyborów w Polsce nie decyduje wierny i oddany danej partii "twardy" elektorat (który w warunkach polskich, niezależnie od partii, nigdy nie był większy niż 15-18 proc.). O wyniku wyborów zawsze decydują wyborcy "umiarkowani", którzy na co dzień nie utożsamiają się ideowo z żadną partią, a w dniu wyborów głosują na tych, którzy im de facto mniej przeszkadzają. To oni zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2015 r. Dziś są za to bombardowani kolejnymi wtopami ludzi pokroju Waszczykowskiego, kompromitującymi wypowiedziami Szyszki, hipokryzją Sadurskiej czy wizerunkowym paraliżem wokół Misiewicza. Są bombardowani czymś, co partia Kaczyńskiego mogła spokojnie uniknąć. Jeśli ktoś myśli, że dobre wyniki w gospodarce będą w stanie przykryć ewidentne wtopy PiS-owców, to jest w dużym błędzie. Najlepszym tego przykładem jest rok 2007. PiS szedł wówczas do przyspieszonych wyborów przekonany, że je wygra, bo gospodarka była w pełnym rozkwicie (wzrost PKB na poziomie 7,0 proc.), a podatki zostały obniżone. Głosowanie przy urnach pokazało jednak, że dla tzw. umiarkowanego elektoratu równie ważne są kwestie natury - nazwijmy to umownie - wizerunkowo-estetycznej. PiS nie przegrał wtedy z powodu afer (tak jak PO przegrała w 2015 roku). PiS przegrał, bo nie docenił siły medialnej narracji w zakresie kształtowania wizerunku. Wyborcy ocenili wówczas, że partia Kaczyńskiego jest za bardzo "obciachowa", aby mogła rządzić dalej przez kolejne 4 lata. Nie wiem jak państwo, ale dziś dostrzegam analogię do okresu z 2007 roku. PiS-owcy przyjęli błędne założenie, że ich partyjny "beton", zaspokajany socjalno-narodową narracją, gwarantuje poparcie na poziomie 40 proc. Raz jeszcze powtórzę, iż w warunkach polskich "twardy" elektorat (dla PiS, jak i dla PO/.N) to zaledwie 15-18 proc. z tych, którzy pójdą głosować. Reszta do elektorat umiarkowany, który pójdzie głosować emocjami, jakie będą panować w dniu wyborów. Im więcej będzie Szyszki, Waszczykowskiego, Sadurskiej czy Misiewicza, tym te emocje będą bardziej niekorzystne dla PiS. I jeszcze jeden minus: Wpływy z VAT od stycznia wzrosły już o 1/3, ale rząd nadal nie chce likwidować tuskowej podwyżki z 2011 roku wpis z dnia 21/06/2017 foto: Kancelaria Premiera (Flickr.com / Public Domain) Mateusz Morawiecki rozwiał wszystkie wątpliwości, co do możliwości obniżenia stawek podatku VAT w związku z rewelacyjnymi wpływami do budżetu z tytułu tego obciążenia, jakie są notowane od początku tego roku. - "Nie pracujemy nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach" - twierdził minister rozwoju w rządzie Szydło. Stanowisko to jest tym bardziej dziwne, że idąc do wyborów w 2015 roku PiS obiecywał przywrócenie stawek podatku VAT do normalnego poziomu, i to już od 1 stycznia 2017 roku. Przypomnijmy, że w sprawie podwyżki VAT każda ekipa ma swoje "za uszami". Sekwencja wydarzeń była następująca: pod koniec 2010 roku platformiana ekipa zatwierdziła ustawę podnoszącą wysokość płaconego przez Polaków podatku VAT z poziomu 7 do 8 proc. oraz z 22 do 23 proc. Wyższe stawki tego podatku, zgodnie z pierwotną wersją podpisanej przez Bronisława Komorowskiego ustawy, miały obowiązywać od początku 2011 do końca 2013 roku. W 2013 roku rząd Tuska zdecydował jednak o utrzymaniu wyższych stawek VAT na kolejne trzy lata (2014 - 2016). Począwszy od 2017 roku stawki VAT miały być obniżone. Nic jednak z tego. W listopadzie ub.r. posłowie PiS zmienili prawo i utrzymali wyższy VAT na lata 2017 - 2018. Stosowną ustawę swym podpisem zaakceptował Andrzej Duda. Ostatnia deklaracja ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego, zgodnie z którą rząd nie pracuje nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach może zastanawiać co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - idąc do wyborów w 2015 roku PiS obiecywał przywrócenie stawek podatku VAT do normalnego poziomu, i to już od 1 stycznia 2017 roku. Po drugie - tegoroczne wpływy do budżetu z tytułu podatku VAT są o 1/3 wyższe od ubiegłorocznych. W okresie od stycznia do maja z tytułu tego podatku wpłynęło do kasy państwa 68,5 mld zł (48 proc. planu na cały rok). W analogicznym okresie rok temu było to zaledwie 46 mld zł. Wysokie wpływy z VAT są dobrym argumentem za powrotem do stawek, jakie obowiązywały przed 2011 rokiem. Tym bardziej, że szacunkowy koszt obniżenia podstawowych stawek VAT z 23 do 22 proc. i z 8 do 7 proc. to zaledwie 6 mld zł (w skali całego roku). Niestety, rząd w osobie Mateusza Morawieckiego uważa inaczej. Źródło: Wpływy z VAT wzrosły o 1/3 do 68,5 mld zł w I-V, tj. 48% rocznego planu (Stooq.pl) Źródło: Morawiecki: Nie pracujemy nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach (Wyborcza.biz)
  2. Widzę że SKOKI to dyżurny temat lemingów. To o czym piszesz i co wkleiłeś to tylko wnioski podkomisji sejmu poprzedniej kadencji. "Wnioski podkomisji kwestionowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości[14] oraz Kasa Krajowa, zarzucając m.in. „jednostronny przebieg prac”[15]." Widocznie te wnioski to było takie błoto do obrzucenia pisu przed wyborami, z którego nic nie wynikło, a Ty powtarzasz to jak mantrę. Potrafisz zrozumieć że chopaki z W*S*I (P*ro C*ivili) zaczęli wyprowadzać pieniądze ze SKOKu Wołomin dopiero po objęciu SKOK-ów nadzorem KNF-u? Poza tym kilku tych przekręciarzy niedawno aresztowano, i żaden z nich nie nosi nazwiska Bierecki. Co napisałem niemerytorycznie? Z faktami się nie dyskutuje, a Ty uwielbiasz im zaprzeczać, płatny lemingu. Masz coś w ogóle do roboty, czy jesteś na garnuszku mamusi i tatusia, i dlatego stwierdziłeś wcześniej, że Ci się tak fajnie żyje?
  3. Taa, a świstak siedzi i owija... Według Ciebie to Bierecki jest winien, że kolesie z W*S*I założyli sobie biznes pod nazwą SKOK Wołomin, żeby uwiarygodnić działalność? Wielkie lody zaczęli kręcić dopiero po zmianie organu nadzorczego na KNF. Bierecki nie miał już wtedy prawa ich kontrolować, bo działali od tamtej pory pod parasolem kolesi z peło. Ale zawsze jakiś szmaciarz może przecież obrzucić go błotem. Wszak marka SKOK kojarzy się z Biereckim, to fakt. P.S. Widzę, hubertuss, że nasmarowałeś odpowiedź. Na serio nie dostrzegasz różnicy??? Twoje porównanie mnie trochę zaszokowało. Wniosek: nie masz mózgu, albo masz nówkę nieużywkę nieśmiganą.
  4. Ależ Ty jesteś przemądrzały. Po to obywatel płaci podatki i zrzuca się na tą całą machinę, żeby państwo chroniło go przed takimi oszustami. Bo to nie był jakiś Edek z ciemnej bramy, który rzucił chropowato "kup pan cegłę", tylko potężny, ogólnopolski biznes, działający za przyzwoleniem organów państwa.
  5. Barany to od kilku lat są w odwrocie, lemingu. Bo Polacy wreszcie przejrzeli na oczy. Nawet propaganda sączona non stop prawie ze wszystkich mediów oszustom z platformy nie pomogła. Pamiętasz, jakie kłody kładli TV Trwam, żeby tylko jednolitość przekazu nie została zachwiana? Mieli już koncesję, mogli nadawać, ale przez pół roku jeszcze głąby z po nie zwalniali częstotliwości. Poczytaj sobie, jak Ci wyłączą prąd, nie będziesz mógł oglądać TVN-u, to skąd będziesz czerpał cenną wiedzę: Blackout w II połowie lipca? Tak to jest, gdy zamiast budować elektrownie stawiało się na import energii z Niemiec wpis z dnia 20/06/2017 foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0) Zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, do jakich dopuściła się ekipa PO i PSL-u, będą miały dramatyczne skutki dla całej gospodarki. Większość strategicznych inwestycji, których realizacja miała nastąpić za czasów wspomnianej koalicji, albo nie wyszła z fazy projektowej (elektrownia atomowa), albo była blokowana przez ekologów (elektrownia w Rajkowach), albo z niewiadomych przyczyn była anulowana (elektrownia w Ostrołęce). To, co im się udało, to zbudować most energetyczny do importu mocy z... Niemiec! Europejskie zrzeszenie narodowych operatorów (European Network of Transmission System Operators ENTSO-E) oceniło, że już w II połowie lipca, jeśli wystąpią upały, Polska będzie miała bardzo poważne problemy z zapewnieniem odpowiednich mocy w systemie elektroenergetycznym. Jedynym ratunkiem jest wówczas kosztowny import mocy z państw sąsiednich. Tak było np. pod koniec czerwca ubiegłego roku, kiedy działające na terytorium naszego kraju elektrownie nie były w stanie zapewnić odpowiedniej mocy i trzeba ją było ściągać z okolicznych państw. Polski system zasiliła energia ze Szwecji (600 MW), Litwy (488 MW) i Ukrainy (120 MW). Niestety, ale w dużej części to efekt poważnych zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, jakich dopuściła się rządząca krajem przez 8 lat ekipa PO-PSL. Większość strategicznych inwestycji, których realizacja miała nastąpić za czasów wspomnianej koalicji, albo nie wyszła z fazy projektowej (elektrownia atomowa), albo była blokowana przez ekologów (elektrownia w Rajkowach), albo z niewiadomych przyczyn była anulowana, tak jak nowy blok elektrowni w Ostrołęce. Przypomnijmy, że we wrześniu 2012 roku z niewiadomych przyczyn poprzednia ekipa zawiesiła realizację tego projektu (na który wcześniej wydano już 200 mln zł). Gdyby nie ta decyzja nowy blok elektrowni w Ostrołęce właśnie mógłby być oddawany do użytku i przynieść systemowi dodatkowe 1000 MW mocy! To co udało się przeprowadzić od fazy projektowej do fazy realizacji, to nowy blok elektrowni w Opolu (ale tutaj również ekolodzy skutecznie blokowali inwestycje przez kilka lat) oraz... most elektryczny między Polską i Niemcami. W 2014 roku państwowe Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) oraz niemiecka spółka 50Hertz Transmission GmbH (dawniej "Vattenfall Europe Transmission") podpisały umowę na stworzenie infrastruktury umożliwiającej sprzedaż niemieckiego prądu do Polski. Niestety, jak się okazuje, to wciąż zbyt mało, aby uchronić nasz kraj przed skutkami deficytu mocy i śmiertelnie groźnymi dla gospodarki blackoutami. Źródło: Upał znów wyłączy prąd (Rp.pl)
  6. Z Was, lemingi, nikt nie musi robić durni, bo nimi od dawna jesteście. Nikt nie będzie się tutaj licytował o liczbę uczestników,, bo może tamci policzyli to o innej godzinie. Ważne, że te barany obywatele PRL nie mogą się już bezkarnie panoszyć. Tylko tyle i aż tyle... Rządy Tuska i Kopacz wydały aż 276,6 mld zł na spłatę samych tylko odsetek od zaciąganych długów! wpis z dnia 19/06/2017 foto: PlatformaRP (flickr.com / CC by SA 2.0) Skalę "dojenia" naszego kraju świetnie obrazują statystyki na temat kosztów obsługi długu Skarbu Państwa. Niestety, za czasów rządów PO-PSL problem przybrał wymiar wręcz patologiczny, bowiem aby związać koniec z końcem ekipa Tuska zaczęła masowo pożyczać pieniądze na spłatę starych długów. Konieczność zapłaty gigantycznych odsetek wymuszała zaciąganie kolejnych zobowiązań. Spirala odsetkowa nakręcała się coraz szybciej, w efekcie czego w latach 2008-2015 trzeba było wydać na ten cel aż 276,6 mld zł! Oficjalne statystyki bilansu płatniczego naszego kraju potwierdzają jedną rzecz - w latach 2008-2015 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy były gigantyczne koszty obsługi długu Skarbu Państwa. Rząd Tuska musiał co roku przeznaczać od 25,5 mld zł (w 2008 roku) do nawet 42,4 mld zł (w 2013 roku) tylko na poczet spłaty samych odsetek od istniejącego zadłużenia. Tak wysokie koszty obsługi zadłużenia wynikały z dwóch przyczyn. Po pierwsze - całkowite saldo zadłużenia z roku na rok było coraz większe. Tym samym zwiększała się "baza", od której wierzyciele Polski naliczali odsetki za pożyczone pieniądze (jeszcze na koniec 2007 roku zadłużenie Skarbu Państwa wynosiło 501,5 mld zł; na koniec 2013 roku wzrosło do poziomu 838,0 mld zł). Po drugie - i chyba zdecydowanie ważniejsze - banki, instytucje finansowe oraz inne kraje, które pożyczały nam pieniądze nie traktowały Polski rządzonej przez PO-PSL jako w pełni wiarygodnego kredytobiorcy. Stąd oprocentowanie obligacji (tzw. rentowności) oraz kredytów było znacznie wyższe od tego, które funkcjonuje obecnie. Tylko dla przykładu warto wskazać, że przez całą pierwszą kadencję rządu Donalda Tuska średnie oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych wahało się między 5,5 a 6,0 proc. Obecnie nie przekracza ono 3,2 proc. (a w 2016 roku spadło nawet do poziomu 2,7 proc.). Dzięki temu rząd Szydło na obsługę znacznie większego nominalnego zadłużenia (tj. spłatę odsetek) wydaje mniejsze pieniądze niż rząd Tuska. To wszystko przyczyniło się do tego, iż w ciągu 8 lat rządów PO-PSL na same tylko odsetki od pożyczonych pieniędzy musieliśmy wydać kolosalną kwotę 276,6 mld zł! Za te pieniądze można by wybudować w Polsce ok. 7 000 km autostrad lub opłacać program Rodzina 500+ przez ponad 10 lat. Niestety, pieniądze te trafiły jako wynagrodzenie na konta wierzycieli naszego kraju. Oto skutki bezrefleksyjnej polityki ciągłego zadłużania kraju. Źródło: Szacunkowe wykonanie budżetu (mf.gov.pl) Komorowski twierdził, że za PO był "złoty okres". Z pewnością, ale dla mafii wyłudzającej VAT na paliwach wpis z dnia 19/06/2017 foto: Skitterphoto (Pixabay.com / CC0) Bronisław Komorowski w trakcie swojej ostatniej kampanii wyborczej stwierdził, że w Polsce trwa "złoty okres". Nie wiemy co dokładnie miał na myśli były prezydent, wiemy natomiast, że jeszcze 2-3 lata temu swój "złoty okres" przeżywały grupy przestępcze wyłudzające VAT na paliwie. Szef związku zawodowego "Celnicy PL" powiedział wprost, że za PO-PSL "nie można było ruszać paliw". W efekcie miliardy złotych zamiast do budżetu państwa, trafiały do kieszeni kryminalistów. Taki był to "złoty okres". W materiale "Wiadomości" TVP poświęconym szarej strefie w handlu paliwami znalazła się szokującą wypowiedź Sławomira Siwego, szefa Związku Zawodowego "Celnicy PL". Siwy opowiedział, jak w praktyce wyglądała "walka" z mafią vatowską za rządów PO-PSL: – "Nam nie wolno było ruszać paliw. Alarmowaliśmy już za poprzedniej władzy, że te paliwa wjeżdżają i są sprzedawane bez VAT-u. (...) Potężne ilości funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa zostało przekierowanych do finansowych organów podatkowych m.in. do izb i urzędów celnych. Zaczęli na styku biznesu i administracji rozwijać różne dziwne interesy". Rozpoczęcie twardej walki z tą patologią już po pierwszym roku przyniosło rewelacyjne efekty. Wprowadzenie tzw. pakietu paliwowego (tj. nowelizacji prawa eliminującej szereg luk w przepisach VAT, akcyzowych i koncesyjnych) spowodowało, że mafia paliwowa zaczęła tracić miliardy złotych zysku, co automatycznie przełożyło się na wyniki finansowe państwowego LOTOS-u i ORLEN-u. Legalna sprzedaż oleju napędowego (ON) w I kwartale 2017 r. wzrosła w Polsce o 42 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2016 roku. Zyski państwowego LOTOS-u wzrosły o 300 proc., a ORLEN-u o 630 proc.! Powyższe dane obrazują dobitnie, jak wyglądał "złoty okres" dla kryminalistów z mafii paliwowej, którzy w latach rządów PO-PSL wyłudzali od państwa miliardy złotych... Źródło: Wojna z mafią wyłudzającą VAT (TVP.pl) Źródło: PiS walczy z mafią vatowską. "Za poprzedniej władzy
  7. No w końcu coś się zaczyna dziać w temacie. Te barany zwane obywatelami PRL już za bardzo się panoszyli. Do triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Źródło: http://niezalezna.pl/100766-kod-i-obywatele-rp-nakryci-czapkami-przez-klubowiczow-gp KOD i Obywatele RP nakryci czapkami przez Klubowiczów "GP"! foto: @TomaszSakiewicz Zadymiarze nazywający siebie Obywatelami RP chcieli ponownie zrobić ohydną awanturę przed Wawelem, bo prezes PiS odwiedzał grób swojego śp. Brata - prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Naprzeciwko nich stanęli jednak członkowie Klubów "Gazety Polskiej", których grono było ok. 10 razy większe niż krzykaczy wspierających opozycję. - Musimy bronić polskiej kultury przed tym barbarzyństwem. I widać efekty, ich jest coraz mniej, nas coraz więcej - powiedział portalowi niezalezna.pl Ryszard Majdzik, dawniej działacz antykomunistycznej opozycji w PRL, który był organizatorem dzisiejszej demonstracji. Obywatele RP, KOD-ziarze i inni sympatycy opozycji od kilku miesięcy w obrzydliwy sposób próbują zaistnieć - wywołując burdy na Krakowskim Przedmieściu podczas miesięcznic smoleńskich, a także w Krakowie, przed Wawelem, gdy grób śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego odwiedza prezes PiS Jarosław Kaczyński. Sceny przez nich prowokowane, wrzaski, wykrzykiwane obelgi - tego nie można było inaczej nazwać jak dzicz. ​CZYTAJ WIĘCEJ: Nie znają granic nikczemności! Znów zakłócili wizytę prezesa PiS na Wawelu Dzisiaj Obywatele RP ponownie chcieli wywoływać awantury, ale nie byli już tak bezkarni. Informowaliśmy już, że członkowie Klubów "Gazety Polskiej" postanowili pojechać ze Spały (gdzie odbywał się ich zjazd) do Krakowa. Szybko sprowadzili opozycyjnych krzykaczy na ziemię. Zobacz obraz na Twitterze Obserwuj Tomasz Sakiewicz @TomaszSakiewicz Klub z Bielska Białej jeden z kilku towarzyszący JK w drodze na Wawel 20:34 - 18 Jun 2017 - relacjonuje portalowi niezalezna.pl osoba, która obserwowała wydarzenia przed Wawelem. - Było ich kilkudziesięciu osób, a Klubowiczów kilkuset. Obywatele RP zostali wręcz nakryci czapkami przez Klubowiczów Zobacz obraz na Twitterze Obserwuj Tomasz Sakiewicz @TomaszSakiewicz Kluby gromadziły się po Wawelem przed 18 Wydarzenia z Krakowa zrelacjonował nam Ryszard Majdzik, który organizował demonstrację przeciwko ohydnej akcji Obywateli RP. - Oni się powoli wykruszają, jest ich coraz mniej, nas przybywa, my bronimy polskiej kultury przed barbarzyństwem - mówił. I podziękował Klubom Gazety Polskiej za obecność, szczególnie Góralom z Żywiecczyzny. - Jestem przekonany, że wkrótce prezes Jarosław Kaczyński będzie mógł w spokoju odwiedzać grób swojego Brata Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
  8. Klasyczny nepotyzm? Ano to się zmieniło, że ludzie uczciwi obsadzają stołki ludźmi uczciwymi, a złodzieje obsadzali złodziejami, bo tylko takich znali. Chciałbyś, żeby Twoją firmą zarządzał ktoś o lepkich łapach? Jeśli ktoś dysponuje wiedzą na temat przewałów w białych rękawiczkach, to chyba normalne, że chce odsunąć od koryta wszystkich, którzy mogli maczać w tym swoje brudne paluchy. Szczekasz, smarujesz te swoje wątki, a karawana idzie dalej. A niech prezesi z pisu biorą i po 200 tysięcy miesięcznie, jeżeli zarządzane przez nich spółki będą wykazywać setki milionów zysku rocznie, zamiast być ciągle pod kreską.
  9. Obawiam się, że na dokładne dane to musisz trochę poczekać, ale skoro coś tam bajdurzysz i chcesz już, teraz, to masz szacunki. Coś się tak czepił Sadurskiej? Ze nie należy do "ferajny" to nie wolno jej być prezesem? PZU z Polskim Funduszem Rozwoju przejęły Pekao. Jest wyzwanie, jest nowy człowiek mający się z nim zmierzyć. Nie oceniaj kobiety po tuszy, bo może jest świetna w tym, co robi. Natrzaskałeś postów, ale chyba większość to takie bicie piany i pier****nie o Szopenie (popraw mnie, że Chopinie i już masz posta:-)
  10. Szacunki mają to do siebie, że nie są dokładne, bo to są szacunki, a nie dane. Jeśli tego nie kumasz, to masz problem. Litości, człowieku, PIS wygrał wybory, stworzył rząd, a Ty uważasz, że powinien obsadzać państwowe spółki kolesiami z po i peeselu??? W imię czego? Że niby byli dobrzy? A w czym? Uzasadnij, dlaczego rządząc krajem nie mogą obsadzać państwowych spółek ludźmi, do których mają zaufanie? Bo ktoś tutaj majaczy najwyraźniej... Jakoś tak wyszło, że wysłało mi cytat, bez treści, ale już poprawiłem
  11. Kaczory zawsze walczyli z wyprzedażą majątku narodowego, więc nie pluj na nich, bo perfidnie kłamiesz. Propaganda? Ty pewnie byś chciał żeby było tak jak było, przyznaj się cwaniaczku Masz tutaj konkretne szacunki przedstawione ostatnio przez Morawieckiego: Wicepremier na zjeździe Klubów „GP”: Właśnie to wprawiło naszych adwersarzy w osłupienie – W tym roku odzyskamy dla polskiego budżetu tyle, ile rok temu wpłynęło z funduszy unijnych do Polski – zapowiedział wicepremier Mateusz Morawiecki w trakcie wystąpienia na XII zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Spale. Jak podkreślił, to właśnie skuteczność w uszczelnianiu systemu podatkowego wprawiła przeciwników obecnego rządu w osłupienie. Minister Morawiecki odniósł się do wzrostu płac za poprzednich rządów. – Przez osiem lat rządów Platformy i PSL wzrost wynagrodzeń wyniósł średnio rocznie 2,2-2,3 procent. W czasie rządów PiS w dwóch pierwszych latach 2016-2017 będzie to średnio 4,6 do 5 procent rocznie – powiedział. Dodał, że wzrost płac to są mechanizmy, przez które „rozumiemy system gospodarki solidarnej, dzięki temu wierzymy, że skończy się tania siła robocza”. – zaznaczył. Wicepremier wymienił też cztery podstawowe postulaty, które dla każdego człowieka są ważne: rodzinę, pracę, płacę i mieszkanie. I rząd chce się nimi zająć. – Niektórymi już bardzo mocno się zajęliśmy – powiedział. Jak zapowiedział, Ministerstwo Finansów w tym roku odzyska z uszczelnienia systemu podatkowego tyle pieniędzy, ile rok temu wpłynęło z funduszy unijnych. W tym roku odzyskamy dla polskiego budżetu tyle, ile rok temu wpłynęło z funduszy unijnych do Polski – mówił wicepremier. To wszystko dzięki „uszczelnieniu w Ministerstwie Finansów systemu podatkowego, poprzez zastosowanie nowoczesnych instrumentów informatycznych, poprzez analizę wielu danych”. Minister Morawiecki przyznał, że z tego też powodu „jesteśmy atakowani ze wszystkich stron”. Dlatego też proszę państwa o pomoc w tłumaczeniu tego, co robimy, bo ja widzę, kto nas atakuje. Atakują nas też drobni przedsiębiorcy, którym nie podoba się to, że od 2018 roku będą musieli przekazywać swoje dane, dotyczące kontrahentów w jednolitym pliku kontrolnym. To nam pomaga w wychwytywaniu karuzel VAT-owskich, słupów podatkowych, w eliminowaniu wszystkich oszustw podatkowych, które do tej pory były absolutnie bezkarne – tłumaczył. – Już dzisiaj mogę powiedzieć, że w tym roku będzie to około 20 miliardów złotych więcej z podatków – zaznaczył. – To pieniądze, których nie było. Jak popatrzycie na lata 2008 do 2015 roku, przez osiem lat, to VAT w Polsce wpływał do budżetu między 110 a 120 miliardów złotych – przypomniał i dodał, że „w tym czasie podniesiono VAT o 1 punkt procentowy”. Podkreślił, że „my bez podnoszenia podatku będziemy mieli 20 miliardów więcej w pierwszym pełnym roku, kiedy nasze instrumenty i nasze narzędzia informatyczne, nasza reforma skarbowa zaczyna obowiązywać”. Wicepremier przyznał, że to środki, które przeznaczono „na 500 plus, na reformę związaną z obniżeniem wieku emerytalnego”. – To jest właśnie to (ta skuteczność podatkowa – red.), co naszych adwersarzy wprawiło w osłupienie – powiedział.
  12. Ależ logika, tylko pogratulować geniuszu! Otóż nie, rząd nie przepłacił. To ówcześni złodzieje oddali ten bank praktycznie za darmo. Ciekawe tylko, jak solidne wziątki za tym stały? Tak robili ze wszystkim. Zakłady tytoniowe poszły za trzykrotność rocznego zysku netto. A pamiętasz co gesze*fciarze zrobili z PZU?
  13. Ostatnio np. Pekao S.A. Dwa podmioty kontrolowane przez państwo odkupiły od Unicredito 35 % akcji za ok. 11 mld. złotych. Geszefciarze wiele lat wcześniej sprzedali Włochom 51 % akcji za ok. 4 mld zł. Oczywiście cały utarg przeżarli, jak z całej reszty tzw. "prywatyzacji".. A Włosi od tego czasu wyssali z tego banku prawie 30 mld. zł. Interes jak cholera. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przed odsprzedażą Unicredit sprzedał wszystkie nieruchomości należące do banku, i od tamtej pory Pekao działa w wynajmowanych lokalach! Stoczni, powiadasz? W Norwegii jest ok. 50 państwowych stoczni i każda ma się dobrze. A przeczytaj sobie np. ten artykuł: Gdy umierały polskie stocznie, PO zamawiała statki w Chinach Polskiej Żegludze Morskiej grozi bankructwo, a prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne próbują rozgryźć największą aferę korupcyjną III RP, która doprowadziła do takiej sytuacji – ustaliła „Gazeta Polska”. Polska Żegluga Morska (PŻM) to nadzorowane przez Skarb Państwa przedsiębiorstwo morskie działające w branży armatorskiej. Jego majątek to kilkadziesiąt miliardów złotych, w tym przede wszystkim pływająca po całym świecie flota 54 statków. Dziś PŻM, zarządzana przez ostatnie jedenaście lat przez Pawła Szynkaruka, znajduje się na skraju bankructwa. Przedsiębiorstwo jest zadłużone na ok. 1,5 mld zł. To nie przypadek. Pięć lat temu Centralne Biuro Antykorupcyjne odkryło korupcję przy zawieraniu umów spedycyjnych i rozstrzyganiu przetargów. Z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika jednak, że to był tylko wierzchołek góry lodowej. Obecnie CBA wraz z Zachodniopomorskim Wydziałem Zamiejscowym ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej (WZPK w Szczecinie) prowadzi jedno z najbardziej skomplikowanych i wielowątkowych postępowań w Polsce. Akta śledztwa liczą 100 tomów, a dodatkowe załączniki zawierają w sumie 200 tys. stron dokumentów. Śledczy sprawdzają, czy przez lata w PŻM działała zorganizowana grupa przestępcza, która za łapówki zawierała niekorzystne dla przedsiębiorstwa kontrakty na spedycje, remonty, a także zakup i sprzedaż statków. „GP” ustaliła, że jeden z wątków prowadzonego śledztwa dotyczy umów zawieranych przez PŻM na modernizacje i remonty statków ze spółką kolegi wpływowego zachodniopomorskiego polityka PO – Sławomira Nitrasa. Czy skandal w PŻM będzie jedną z największych afer III RP? Jak pisze "GP" - kluczowym wątkiem badanym przez śledczych są okoliczności zakupu przez PŻM w ostatnich dwunastu latach 38 statków za kilka miliardów złotych. Te intratne zlecenia w okresie rządów PO–PSL otrzymały głównie chińskie stocznie. Część zgarnęły zakłady w Japonii. Może to dziwić. W tym czasie polskie stocznie bankrutowały z powodu braku zleceń. Z nieoficjalnych informacji „GP” wynika, że śledczy sprawdzają, dlaczego PŻM przepłaciła za chińskie statki, tracąc przy tym setki milionów złotych. Z analizy posiadanej przez prokuraturę wynika, że były one kupowane w okresie hossy na rynku armatorskim. To oznacza, że były wówczas nawet dwa razy droższe. Np. cztery statki, jakie PŻM zakupiła w jednej z japońskich stoczni, na samej górce hossy, kosztowały około 47 mln dol. każdy. Te same statki na początku 2017 r. można było zamówić za 22 mln dol. Oznacza to, że tylko na tych czterech masowcach PŻM przepłaciła około 100 mln dol. – Tak nie robi nikt na świecie znający tę branżę – denerwuje się Paweł Brzezicki, komisarz PŻM, do niedawna wiceminister gospodarki morskiej. To właśnie on otrzymał od szefa resortu – Marka Gróbarczyka – misję uratowania narodowego armatora. Sytuacja nie jest jednak prosta. PŻM jest zadłużona na 1,5 mld zł. Zakup statków z chińskich stoczni był bowiem finansowany z kredytów, które oprócz PKO BP udzieliły PŻM także zagraniczne banki, głównie norweskie i holenderskie. Okoliczności zawarcia tych umów również badają szczecińscy śledczy. Wszystko dlatego, że – jak wynika z ustaleń „GP” – są one skrajnie niekorzystne dla przedsiębiorstwa. – Przykładowo kredyt był wzięty na 10 lat. Tymczasem bank już po sześciu latach mógł zażądać od PŻM natychmiastowej spłaty pozostałej części. Jeśli przedsiębiorstwo nie miałoby pieniędzy, wówczas bank zabierał częściowo już spłacone statki – tłumaczy osoba znająca materiały śledztwa. Z nieoficjalnych informacji „GP” wynika, że niedawno jeden z zagranicznych banków skorzystał z tego zapisu. W efekcie PŻM musi znaleźć do końca miesiąca kilkadziesiąt milionów złotych, aby nie stracić praktycznie już spłaconych statków. Jeśli się nie uda, wówczas przedsiębiorstwo będzie bliskie bankructwa. Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.
  14. Wiele razy były tutaj przywoływane pozytywne działania rządu, takie jak: - uszczelnienie systemu podatkowego, skuteczna walka z mafią wyłudzającą VAT i mafią paliwową - wymiana kadr w spółkach Skarbu Państwa, przez co wiele z nich zaczęło w końcu wykazywać zyski (złodzieje won) - repolonizacja niektórych spółek sprzedanych niegdyś za marne grosze (grabież majątku narodowego). Nie będzie w przyszłości transferu zysków z Polski. A pamiętasz co ta śmieszna opozycja wygadywała na temat 500+? Że oni to by dali na każde dziecko. A wcześniej twierdzili, że na taki program nie ma nawet złotówki. Śmiech na sali. Zeżarli by gówno z trawnika, żeby tylko wrócić do koryta, jełopy. Zdaję sobie sprawę, że taki intelektualista jak Ty wszystkie te działania zaneguje. Ale to będzie tylko Twój nielogiczny bełkot i zaklinanie rzeczywistości.
  15. Rozumienie tekstu zawsze u Ciebie kulało, ale masz się za wielkiego mózgowca i wszystkich nieustannie pouczasz. Chodzi o wyjaśnienie przyczyny tych zagadkowych awarii. Bo skoro samolot niby dopiero po uderzeniu w ziemię rozsypał się w drobny mak, to z jakiego powodu wszystko przestało działać ileś sekund wcześniej? Ta śmieszna komisja Millera nie była w stanie niczego wyjaśnić, bo tylko przepisywała wsio z ruskiego raportu. Kawałki krzaków, gałęzi i liści to Ty masz we łbie, hubertus. Generator to nie jedyne źródło zasilania tego samolotu, a tylko jedno z trzech, baranku. Cytuję: "Prokuratorzy nie kwestionują więc awarii zasilania, tyle że jako jej przyczynę podają zderzenie samolotu z brzozą, które według nich spowodowało urwanie skrzydła. Warto więc wyjaśnić, że żadna prądnica ani żaden akumulator Tu-154M zapewniający zasilanie awaryjne nie znajdują się w skrzydłach, więc urwanie fragmentu tej części nie mogło spowodować awarii trzech niezależnych od siebie zasilań. Można to wyczytać w instrukcji „Wyposażenie elektryczne samolotu Tu-154 M, część I”, wydanej przez Zarząd Główny Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji, Dział Bazy Szkoleniowej, gdzie graficznie przedstawiono rozmieszczenie zasilania prądem zmiennym, stałym, w tym awaryjne. Wojskowi doskonale o tym wiedzą. Dlaczego więc formułują tak absurdalne wnioski?”
  16. A Ty wciąż szukasz głupiego. Lustereczko prawdę Ci powie. Głupszego od siebie chyba na tym forum nie znajdziesz.
  17. Europa nie potrzebuje serca i umysłu Donalda Tuska. Europa potrzebuje realnych działań przeciwko islamskiemu terroryzmowi wpis z dnia 7/06/2017 foto: EPPOfficial (Flickr.com / CC by SA 2.0) Znamienne, że po niemal każdym zamachu terrorystycznym Donald Tusk pisze na swoim twitterze, iż jest "sercem i umysłem" z ofiarami. Pewna holenderska użytkowniczka tego serwisu społecznościowego nie wytrzymała i pod kolejnym tweetem byłego premiera Polski, o tym że jego serce i umysł znowu jest w miejscu zamachu, stwierdziła: "Nie potrzebujemy twojego serca i umysłu. Potrzebujemy planu". Powstaje pytanie - jaki plan ma Donald Tusk i reszta brukselskich elit, aby powstrzymać falę terroru w Europie Niestety nic nie wskazuje na to, że akty terroru inspirowane lub organizowane przez islamskich ekstremistów nagle ustaną, a w Europie pod tym względem zapanuje spokój. Aby realnie walczyć z terroryzmem nie wystarczą kredki i podświetlane budynki. Aby walczyć z terroryzmem trzeba skutecznego i twardego planu, który dodatkowo jest możliwy do wdrożenia w życie. Pod tym względem słowa Donalda Tuska, który po niemal każdym zamachu terrorystycznym pisze na swoim twitterze, iż jest "sercem i umysłem" z miastem, gdzie doszło do aktu terroru brzmią mało poważnie. Od europejskich liderów pokroju Tuska, Junckera czy Morgherini powinniśmy wymagać znacznie więcej niż pełne współczucia i empatii tweety. Chwała im za to, ale tym islamskich terrorystów nie pokonają. Szczególnie, gdy - jak donoszą francuskie media - liczba podejrzanych o terroryzm zaczęła w Europie przekraczać możliwości służb w zakresie ich inwigilacji i kontroli. To oznacza, że od teraz de facto łatwiej będzie zorganizować zamach czy też łatwiej będzie pozyskać ochotników do jego realizacji. Okoliczności w jakich przyszło nam żyć wskazują, że tylko drastyczne kroki podejmowane wobec radykalnych środowisk będą mogły uchronić mieszkańców Starego Kontynentu przed kolejnymi masakrami. Pytanie - kiedy zrozumieją to liderzy z Brukseli? Jak bardzo krwawego zamachu potrzeba, aby europejscy politycy zamiast "serca i umysłu" w końcu zaczęli nam zapewniać poczucie bezpieczeństwa? Głęboko wierzę, że Tusk, Juncker i reszta eurokratów otworzą oczy i zrozumieją, że bez stanowczych działań islamski terroryzm rozsadzi Unię od środka szybciej niż się komukolwiek wydaje. Źródło: KaVa (twitter.com) Źródło: #Terrorisme «Le nombre de suspects excède les moyens de surveillance. La vague d’attentats va se poursuivre.» (actu17.fr)
  18. No tak, wcześniej był skowyt, że rząd nie popiera kandydatury Polaka na wysokie stanowisko w Eurokołchozie, a teraz odwracanie kota ogonem, że to przecież europejczyk, bezpaństwowiec i nie ma obowiązków polskich. I broń Panie Boże nie wolno mu nawet myśleć o polskim interesie narodowym. Dalszy komentarz zbędny... Jak to, co zrobił pis by poprawić wzrost gospodarczy? Chyba masz klapki na oczach i zablokowało Ci jedną półkulę mózgu. Sam program 500+ przyczynia się do poprawy wzrostu gospodarczego. Zwiększone zyski spółek Skarbu Państwa i wpływy z podatków też w przyszłości przełożą się na poprawę wzrostu. Czytałeś wstawkę Bogdana? Po zmianie kadr wszystko zaczyna się normalnie kręcić. Wystarczy złodziei zastąpić ludźmi uczciwymi, takie proste. Gospodarka sama sobie poradzi, wystarczy tylko nie przeszkadzać i nie kraść. Pod mapką wklejoną przez Alamo masz jak byk napisane: "Ataki terrorystyczne w Europie w ostatnich latach". To mapka wszystkich zamachów, nie tylko tych robionych przez Muslimów. Bo chyba nie tak trudno się domyśleć, że w Irlandii Północnej też ktoś inny podkładał bomby. Nie szukaj głupków dookoła, spójrz w lustro...
  19. Pamiętajmy: 4 czerwca jest rocznicą nocnej zmiany, a nie pierwszych wolnych wyborów wpis z dnia 4/06/2017 foto: Youtube.com Jeśli ktoś twierdzi, że wybory z 4 czerwca 1989 r. były demokratyczne, to ciekawe jak nazwałby wybory, w których PiS - niezależnie od wyniku - ustawowo rezerwuje dla siebie 65 proc. mandatów? Prawda jest taka, że pierwsze po II wojnie światowej całkowicie wolne wybory parlamentarne odbyły się dopiero 27 października 1991 r. W ich efekcie premierem został Jan Olszewski. Jego rząd został obalony w wyniku spisku TW Bolka, postkomunistów oraz części "liberałów" z Tuskiem na czele. Jeśli dziś mamy obchodzić jakąś rocznicę, to jest to właśnie rocznica "nocnej zmiany". Nie mam co do tego absolutnie żadnych wątpliwości - wybory parlamentarne z 4 czerwca 1989 r. nie były ani wolne, ani demokratyczne. Niezależnie od tego jakim wynikiem by się one zakończyły, komuniści z PZPR zarezerwowali sobie w nich ustawowo aż 65 proc. miejsc w Sejmie. Ówczesna opozycja mogła liczyć maksymalnie na 35% mandatów, a tym samym w utworzonym po wyborach parlamencie stanowiła zdecydowaną mniejszość. W tym kontekście nie sposób nie przyznać racji Rafałowi Ziemkiewiczowi, który rok temu napisał rzecz następującą: "Czwarty czerwca, rocznica tak zwanych "kontraktowych" wyborów i udaremnienia próby lustracji, podjętej przez rząd Jana Olszewskiego, to data wyjątkowo nie nadająca się do świętowania. A już szczególnie do świętowania wolności czy demokracji". Jeśli już mielibyśmy dziś obchodzić jakąś rocznicę, to powinna być to rocznica tzw. nocnej zmiany. Przypomnijmy, że w nocy z 3 na 4 czerwca 1992 roku doszło spisku postkomunistów z TW Bolkiem oraz częścią "liberałów" z Donaldem Tuskiem na czele, którego celem było obalenie pierwszego prawdziwie niepodległego i niezależnego od okrągłostołowych ustaleń rządu, jaki istniał po II wojnie światowej. Lęk przed wyjawieniem tego, kto był tajnym współpracownikiem służb PRL był na tyle silny, że doprowadził do zawarcia układu cementującego magdalenkowe ustalenia na kolejne długie lata. Gdyby nie było "nocnej zmiany" to nie wykluczone, że dziś III RP wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie wykluczone, że udałoby się uniknąć wielu patologii trawiących nasz kraj. Niestety - Tusk z Pawlakiem 4 czerwca 1992 roku jasno opowiedzieli się po której stronie stoją. Wyboru tego nie zmienili przez kolejne lata, co bardzo im się politycznie opłaciło. Dla większości społeczeństwa jednak bilans tej decyzji był diametralnie odmienny...
  20. Napisał prawdę. A zapewne prezydent Trump ma na temat króla europy pełne informacje, i traktuje go tak jak ten sobie na to zasłużył.
  21. Tusk napisał do Trumpa na Twitterze. Internauci odpowiedzieli Tuskowi 81 Dodano: 02.06.2017 [13:54] foto: screen tvnewsroom.consilium.europa.eu Donald Trump, zgodnie z przedwyborczymi obietnicami, wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia klimatycznego. Swoje niezadowolenie z tego powodu wyraził rząd Niemiec twierdząc, że prezydent USA popełnił poważny błąd, który zaszkodzi jemu, Europejczykom i wszystkim innym narodom świata. Również Donald Tusk uprzedził ruch Trumpa pisząc do niego na Twitterze. Sam prezydent Stanów Zjednoczonych nie podjął dyskusji, za to zrobili to internauci. – Po to, by spełnić mój święty obowiązek wobec Amerykanów i ich chronić, Stany Zjednoczone wycofaję się z porozumienia klimatycznego – zapowiedział prezydent Donald Trump. Czytaj też: Po decyzji Trumpa rozdzwoniły się telefony. Rozmowa z Macronem była „bezpośrednia” Przed podjęciem decyzji do prezydenta USA zaapelował na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.- napisał Tusk. Donaldzie Trump, nie zmieniaj klimatu (politycznego) na gorszy Obserwuj Donald Tusk ✔@eucopresident .@realDonaldTrump please don't change the (political) climate for the worse. 09:24 - 1 Jun 2017 Odpowiedzi ze strony prezydenta USA się nie doczekał. Za to post aktywnie komentowali internauci. Obserwuj Annie @AnnieBJackson @JoRichardsKent @smjcksn @bowersbros @eucopresident@realDonaldTrump @POTUS You know nothing about our president. He fights every day for all Americans & has a deep love & regard for our ppl & country. BTW: IQ=180 12:16 - 1 Jun 1919 polubień Obserwuj Dawid Cieniewski @DawidCieniewski @eucopresident @realDonaldTrump Rudy #Trump darzy większym szacunkiem swojego kierowce niż ciebie 10:59 - 1 Jun 2017
  22. No w końcu można odebrać złodziejowi to co ukradł. Uczciwi Polacy właśnie takich zmian oczekują. Kto jest przeciw??? Ukradli Polakom 124 mln zł. Teraz grozi im 25 lat i przepadek całego majątku, czyli coś przeciwko czemu głosowała PO i Nowoczesna! wpis z dnia 1/06/2017 foto: materiały CBŚP Policjanci lubelskiego CBŚP we współpracy z funkcjonariuszami urzędu celno-skarbowego zatrzymali 13 osób, które wyłudzając zwroty podatku VAT ukradły Polakom łącznie 124 mln zł. Teraz grozi im do 25 lat więzienia i przepadek całego majątku (nawet tego, który poukrywali po rodzinie czy przyjaciołach). Wszystko dzięki nowelizacji kodeksu karnego, która zaostrzyła kary za wyłudzanie pieniędzy oraz ustawie o konfiskacie rozszerzonej. Znamienne, że politycy PO i Nowoczesnej byli przeciwko przepisom zaostrzającym kary i umożliwiającym konfiskatę majątku przestępców. Pisałem o tym wielokrotnie, ale nie zaszkodzi powtórzyć - wyłudzenia VAT to największe finansowe bagno, które do tej pory skutecznie niszczyło budżet naszego kraju. Co roku z tego tytułu Polska traciła od kilku do nawet kilkunastu miliardów złotych. Pieniądze te trafiły do wąskiej grupy przestępców, którzy działali zupełnie swobodnie, gdyż kary orzekane przez sądy były często symboliczne, a ryzyko wpadki niewielkie. Osobom, które wyłudzały na nielegalnym zwrocie podatku VAT miliony złotych, a sądy potrafiły wymierzyć karę grzywny w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych i 2 lata więzienia w zawieszeniu (w latach 2014-2016 za proceder wyłudzania na wielką skalę przed sądami odpowiadało 253 osób, jednak na karę bezwzględnego więzienia skazano zaledwie 31 osób). Nic tylko tworzyć dalej VAT-owskie karuzele i wyłudzać na potęgę! Aby skuteczniej walczyć z patologiami rząd PiS przeforsował zmianę kodeksu karnego przewidującą zaostrzenie sankcji za wyłudzanie podatku VAT na wielką skalę. W przypadku przestępcy używającego do wyłudzania VAT lewych faktur przekraczających kwotę 10 mln zł, ekipa Kaczyńskiego zaproponowała podwyższenie sankcji w postaci kary więzienia do 25 lat. Dodatkowo przyjęto również ustawę o tzw. konfiskacie rozszerzonej, która przewiduje przepadek mienia i majątku przestępców, nawet gdyby zostało ono formalnie przepisane na osoby trzecie (np. rodzinę / przyjaciół / słupy). W tym kontekście zastanawiające jest zachowanie polityków PO i Nowoczesnej, którzy krytycznie wypowiadali się na temat zaostrzenia przepisów karnych w/s wyłudzania zwrotu podatku VAT oraz wprowadzenia tzw. konfiskaty rozszerzonej. Gdy doszło do głosowań w Sejmie obie te partie były przeciwko proponowanym przez rząd zmianom. Powstaje pytanie - dlaczego ludzie z partii Schetyny i Petru nie chcieli, aby powodujący gigantyczne straty w budżecie państwa przestępcy trafiali do więzienia na wieloletnie odsiadki? Dlaczego byli przeciwko możliwości konfiskowania majątku przestępców? Źródło: Grupa wyłudzająca VAT rozbita. Okradli państwo na 124 mln złotych (rmf24.pl) Źródło: Platforma i Nowoczesna przeciw zaostrzeniu sankcji za wyłudzenie VAT (wPolityce.pl) Źródło: Konfiskata rozszerzona uchwalona przez Sejm (Bankier.pl)
  23. Jak to było? A czy którakolwiek została rozliczona? Zapomnijmy, bo teraz jest nowa władza? Jak to leciało: "Wybierzmy przyszłość"???
  24. Przyznaję, że spojrzałem tylko na wykres ceny węgla energetycznego, nie koksującego. A tutaj rzeczywiście ceny były wysokie, jednak już zaczęły spadać. Ale i tak rekord cenowy z 2011 roku 330 $/t nie został pobity. Zostawmy już więc ten temat. Mam jednak nadzieję, że pisiory nie będą tak wysysać kasy z górnictwa, jak to robiła ta złodziejska mafia. Mały fragment artykułu na temat KWK "Krupiński": "Wróćmy jednak do KWK „Krupiński”, bo o niej jest ten artykuł. Kopalnia została oddana do użytku w 1983 roku i zgodnie z zasadami sztuki górniczej rozpoczęto w niej wydobycie węgla od najpłytszych, najbliższych powierzchni pokładów w kierunku tych najgłębszych, leżących na poziomie 1000 metrów pod ziemią. Cechą charakterystyczną dla tego okresu wydobycia było to, że wyciągany urobek zawierał bardzo dużo skały płonnej (nawet do 60%). W skali roku oznaczało to, iż przy wydobyciu np. 4 mln ton urobku węgla handlowego uzyskiwano poniżej 2 mln ton węgla, głównie energetycznego. W latach 1983 – 2012 zostało wydrążonych około 437,5 km wyrobisk korytarzowych. Wyeksploatowano 123 parcele ścianowe w 15 pokładach. Wydobyto około 50,987 mln ton węgla, przede wszystkim gazowo-koksowego typu 34.1 i 34.2. Czyniono tak przez ponad 30 lat, „zjadano tort, na którym jest wspaniała wisienka”, a kiedy wreszcie dotarto w jej pobliże, okazało się, iż tę wisienkę mają zjeść Niemcy!!! Szanowni Czytelnicy – tą przesmaczną „wisienką na torcie”, przesączoną złotym likierem, jest 50 milionów ton węgla koksującego typu 35.2, zlokalizowanego w pokładzie 405/1, leżącym w pierwotnym obszarze koncesyjnym o miąższości od 4,5 do 11 metrów z przerostami skały płonnej w ilości ok. 10%, o parametrach: kaloryczność – 32,8 MJ/kg, zawartość siarki – 0,4%, zapopielenie – 6%. Wartość handlowa tej ilości węgla wg dzisiejszych cen to ok. 30 mld złotych (50 mln ton × 150 $/tonę = 7,5 miliardów dolarów × 4,07 zł/$ = 30,0 miliardów złotych). Wartość łącznych nakładów inwestycyjnych i łącznych operacyjnych kosztów gotówkowych węgla, czyli wydatków, poniesionych na wydobycie takiej ilości węgla do 2030 roku nie powinna przekroczyć 10 miliardów złotych. Potencjalny zysk to około 20 miliardów złotych. Zakładając jednakże bardzo konserwatywnie, że średnioroczna cena węgla koksującego w latach 2019 – 2030 wyniesie 100 $/tonę to potencjalny zysk z wydobycia wyniesie 10 miliardów złotych!!! – TO JEST GRA WARTA ŚWIECZKI." Cały artykuł tutaj http://www.siemysli.info.ke/kwk-krupinski-wisienka-torcie-jastrzebskiej-spolce-weglowej/ I jeden ciekawy wpis pod innym artykułem: "kawaleria | 11.03.2017 [17:46] Zarząd JSW SA dogadał się z HMS Bergbau AG , niemieckim koncernem energetyczno-surowcowym z Berlina , którego głównym właścicielem jest Hans Schernickau , były funkcjonariusz Stasi pod przykrywką dawnego szefa NRD-owskiej centrali handlu zagranicznego węglem, a którego interesy reprezentuje w Polsce były wiceminier gospodarki Jerzy Markowski , prezes Silesian Coal ( spółki córki HMS Bergbau ) do przekazania za symboliczne kwoty kopalni Krupiński w niemieckie ręce , celem umożliwienia jej podjęcia eksploatacji olbrzymich złóż węgla koksującego zalegających od Suszca koło Żor po Orzesze w powiecie Mikołowskim. Ponieważ społeczeństwo Orzesza będącego niewielką , ale zieloną gminą " płucami " Śląska nie godzą się na budowę w ich małej Ojczyźnie na budowę jakiejkolwiek kopalni węgla kamiennego co doprowadziłóby do ruiny krajobraz na powierzchni , to HMS Bergbau mający ciche poparcie min. Tchórzewskiego tak pokierował bankami w których zadłużony jest JSW , aby warunkiem restrukturyzacji zadłużenia było przekazanie kopalni Krupiński do Spółki Restrukturyzacji kopalń ( SRK ) celem jej likwidacji , co umożliwiłoby przejęcie kopalni Krupiński przez HMS Bergbau , celem wykorzystania jej infrastruktury , w tym głównie szybu wydobywczo wdechowego w Suszcu koło Żor celem uruchomienia eksploatacji złoż orzeskich od strony istniejących chodników kopalni Krupiński , które znajdują się w bardzo niewielkiej odległości od złóż orzeskich. Złóża orzeskie , które ma zamiar eksploatować niemiecki HMS Bergabu posiadaja udokumentowane złoża do wydobycia ponad 1 mld ton węgla koksującego i energetycznego wysokiej wartości , wartego ponad 0,5 biliona PLN. I o taką kwote toczy się teraz walka pomiędzy oszustami , którzy chcą okraść Rzeczpospolitą z jej majątku narodowego a górnikami broniącymi swoich miejsc pracy. Szkoda , że Prezydent Andrzej Duda zamiast jeździć po Siemianowicach Śląskich i opłakiwać dawno rozkradzioną Hutę Jedność i Walcownię Rur Jedność nie pojechał z gospodarską wizytą do suszca d kopalni Krupiński spotkać się z bracią górniczą i mieszkańcami Suszca i Orzesza."
  25. Masz w ogóle jakąś mizerną wiedzę na temat kopalni "Krupiński" na przykład? Skąd wzięły się w tej spółce tak duże straty? Dlaczego zarząd JSW podpisał umowę z Silesian Coal na usługowe wydobycie węgla dla Niemców ze złoża Orzesze za jakieś drobne wynagrodzenie, zupełnie niewspółmierne do poniesionych nakładów? Prace te były realizowane właśnie przez kopalnię "Krupiński". Jak bogate złoża węgla koksującego miał "Krupiński"? Poszukaj sobie informacji w internecie, jaki to był szwindel. Później możesz odgrywać eksperta...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v