Nowe maszyny na gospodarce - w d*pie się przewraca na 30tu hektarach, stare maszyny-papruny zarobić nie potrafią na nowe, wszystko na druty, wszystko w usługach od usługodawcy -nieroby siedzą i pieniądze liczą.
To i ja podam swoją hipotezę jak się opłaca doić po złoty pięćdziesiąt. Jak się posieje wiosną kukurydzę motylem jeszcze po ojcu i przegrabi bronkami za trzydziestką to i wschody słabe, no to wiadomo nie ma co nawozu sypać, nie wspominając herbicydów. Jak to się do sierpnia utrzyma to w sumie nie ma po co w to wjeżdżać i lepiej zostawić w polu na zimę. Brak zbiorów=brak kosztów=profit. Tym bardziej że Bronek sąsiad przyszedł żeby mu za darmo ściąć szuwar z całego sezonu co stoi.
Jestem w stanie uwierzyć,że są osoby które tak kalkulują. Jest np bardzo znany, szanowany tiktoker, prawie geniusz ekonomiczny który żeby obniżyć koszty prowadzenia gospodarstwa nie kupuje na pryzmę z kukurydzy folii tylko wy***rdala zgnitą kukurydzę z wierzchu, z dwudziestu hektarów pola. Czy to o taką ekonomię chodzi?