No i tyle w temacie. Nie mamy o czym gadać. Poczekajmy aż rząd nam dopomoże jaką jałmużną. Powtarzam, że nie mówię o wylewaniu mleka z własnej woli tylko o przypadku kiedy odbiór nie będzie miał miejsca z powodu blokady handlu. Czasami krótkoterminowe straty pozwalają uzyskać większe korzyści w dłuższej perspektywie. Ale co ja mogę się znać. Wielka szkoda, że mleczarnie nie martwią się tak losem dostawców jak dostawcy losem mleczarni.