Niestety raczej takie będą te następne pokolenia, na byle gratach robić nie będą, a dojenia bez robota też nie zechcą. Takie czasy, rynek pracownika, każdy wybredny się zrobił bo jest wybór. A jak gospodarze chcą następcy a nie likwidacji to musi być na co przyjść. To nie kiedyś, że zostać na gospodarstwie przy licznym rodzeństwie to prestiż był.