System podatkowy w Polce aż krzyczy, żeby go uprościć. A te matoły jeszcze bardziej go skomplikowały. Teraz zamiast obniżyć koszty funkcjonowania państwa jeszcze je podniosą, bo potrzeba będzie jeszcze więcej urzędników do zapanowania nad tym chaosem. A drogie państwo to biedni obywatele. Wiadomo, że na każdej zmianie jeden straci drugi zyska. Ale można było zrobić jedną stawkę VAT, jedną stawkę dochodowego - bez żadnych ulg, progów i konieczności spełniania wymogów formalnych. Co najwyżej dzieciatym pracującym dać po 500zł odliczenia od podatku za każde dziecko. Żeby nie faworyzować nierobów a zachęcić do pracy i robienia dzieci. Jak rodzice będą oboje pracować to dostaną po 1000zł na każde dziecko. Jak jedno pracuje to po 500zł. Ucięłoby by to wszystkie kanty a 90% urzędników skarbówki stałoby się niepotrzebnymi. Tylko, że proste podatki do bezrobocie dla doradców podatkowych. A to chyba oni te pokrętne systemy u nas wymyślają.