"Tak Huta Stepańska jak cień przeminęła,
Janowa Dolina podobny los wzięła!
Pieniacka, nazw jest tak wiele,
A bito do nogi też ludzi w kościele.
Komu się udało, kto życie ocalił,
Wynosząc wspomnienia stamtąd się oddalił,
By więcej nie wrócić, zacząć nowe życie,
A śnić to do śmierci, popłakując skrycie.
Kazano udawać że nic się nie stało,
Lecz liczni świadkowie tragedie przeżyli
Jak naprawdę było, młodym przedstawili.
Dorosły ich dzieci, i wnuki dojrzały,
Niejedne pielgrzymki już tam pojechały,
Każdy swej wsi szuka, która w ogniu legła,
Wszak mapy wskazują jako droga biegła.
Wiadomo, gdzie była Janowa Dolina,
Tam już tylko pola i wichry wyjące,
I liście na drzewach jakby w lęku drżące.
Setki i tysięce tych, co tam mieszkali,
I tych, którzy w lęku schronienia szukali,
Polacy wśród płaczu sąsiadów grzebali,
Ludzie swoich bliskich z drżeniem rąk szukali,
A jak mordowali, tutaj nie napiszę.
Mdli mnie wyobraźnia i w niej krzyki słyszę.
Kościół pełen ludzi i trupów zarazem
Ranek noc pożegnał takim że obrazem.
Bo Huty już nie ma łąki, lasy, pola,
Oj, Polsko Ty moja, tak twoja dola!"