Może i późno zabiorę głos w dyskusji, ale prawda jest taka, że nie wcale po 100 latach, ani po 50 latach, tylko o wiele wcześniej widać efekty dbania o glebę. Ja u siebie nie zbieram resztek pożniwnych, tylko przewrócę je z ziemią i zaleję kwasami humusowymi - ja z kolei pryskam u siebie florahumus. I na moje to jest lepsze rozwiązanie niż zbieranie tego i sprzedawanie. Nie tylko się bardziej opłaca finansowo, ale i potem mniej muszę wyłożyć na nawóz.
Poza tym, nawet jakby to miało dać skutki dopiero za 200 lat, to czy nie warto się trochę "poświęcić". Nasze dzieci i wnuki kiedyś będą te ziemię też uprawiać.