Kolega w tym roku sprzedał jedną krone.
Została tylko jedna.
Ma coś dojechać z zachodu na rezerwową, ale koniec koszenia na dwie.
Chyba że bez odwozu ojciec by drugą chciał jeździć.
Nie ma kogo złapać na sprzęt warty +/- półtora miliona złotych żeby posadzić do odwozu.
Przyczepa też miała być 4 tylko weź znajdź pracownika.
Żeby to była robota codzienna to prędzej się by ktoś trafił.
Na zbożowym jest więcej zarobku jednak.
Sprzedał też wszystkie graty do mengele, znaczy żona sprzedała.
Czyli już nie będzie doktora mengele, a yebaniec te sieczkarnie to znał na wylot.