Szczerze mówiąc, miesiąc przed zniwami nie myślałem że będzie można sprzedać po 880 netto. Wiem, wiem cena jest nieciekawa, ale mi pozwoliła zarobić więcej niż rzepak po 200 netto i 193 netto. Na rzepaku to może z 500 zł zostało+ dopłata obszarowa+ wirtualne 500 na nawozy. Przed zniwami poważni gracze w okolicy byli zasypani, jak nigdy wcześniej. Teraz już cena pszenicy poleciała u nas na 840 netto... Konkretnie mówię o konsumpcji +12.5 białka. Szczerze mówiąc myślałem że ten rok będzie pod kreską, Jednak coś do przodu będzie. Jakby to było jednym źródło dochodu mojej rodziny to by było nieciekawie. A tak trzeba zacisnąć żeby i patrzeć do przodu, liczyć że za rok, dwa opłacalność wróci na normalne tory