Wiecie co? Już się pozbyłem złudzeń o pannie z hektarami. Tak leżę po jabłonią jak jaki Arystoteles i cyk- doznałem olśnienia. Przecież najzwyczajniej sobie na takim gospodarstwie nie poradzę. Teraz w ciapku to albo maszynę podciągnę, albo ciapka przepchnę za koło, a tam trzeba z laboratoryjną dokładnością najechać, bo takiego ośmioskibowego obracanego chioćbyś się zesrał nie ruszysz