Kostke zdążyłem ułożyć, na polskie maszyny faktury i homologacje dostałem szybko, a z ciągnikiem było gorzej, bo homologacje polski oddział john deere mógł wydać dopiero po przejściu przez system niemiecki zamówienia, nadanie nr vin i rozpoczęcie składania. Później pamiętam jeździłem do tarnowa podgórnego po świadectwo homologacji, bo było szybciej niż pocztą a miałem tam 450km w jedną stronę, powrót do dealera, faktura, przelew za ciągnik i rejestracja. De facto miałem tablice i i dowód rejestracyjny w ręku, a ciągnik dojechał za miesiąc tuż przed kontrolą. Dało się, ale akurat u mnie to był czas żniw, więc z 10 kilo schudłem na pewno. To było z prow 2007-13, umowa w maju 2015, rozliczenie czerwiec 2015, kontrola pod koniec lipca. Panowie byli w szoku, że dało się to ogarnąć. Ogólnie miło wspominam całą tą 'podróż', oprócz tych 10 kilo xd