Kolodziejczak jest ode mnie nie daleko, jak dorabialem kiedyś w budowlance firma w ktorej robilem zakladala im kostke. Co tam sie dzialo to byla masakra. Kamery w oknach czy robimy, co chwile telefon do szefa ze na fajke sie stanelo, az sam prezes zaczal sie z niego smiac, glosniki wystawione i radio maryja na caly glos caly dzien. Ochujec szlo. A michalek byl pomiotem ojca, jezdzil po nim jak po burej suce a teraz wielki o ten caly.