Ksiądz był, objazd zrobiony, 2x0,5l ze szwagrem wypite, zbratali my się jak za dawnych lat kiedy my razem w jednej chałupie mieszkali. Jak by to pioter powiedział. "Dzień uważam za udany"
Zazwyczaj tak. Ale dziś była wyjątkowa sytuacja, trochę kombinacji bo jednemu z naszych się czas pracy skończył przy granicy. I cza było go ściągnąć żeby nie kwitł tam cały weekend.