Dobrze ujęte cena zjechała, a żółty krajobraz dookoła i pół łyse drzewa, łąki jak ściernisko nie napawają optymizmem.
Do tego kilkadziesiąt konewek wody wylanych na warzywa, a i tak w złym stanie to też nie wpływa na nastrój.
Sąsiad spóźnił się z opryskiem w kukurydzy i ma ją do kolan. Słabsze łąki z drugiego pokosu nic nie zebrał masakra w terenie.
Urodziło mi się ostatnio sporo byczków, na oborze wolnowybiegowej 3 krowy odjazd wpisane niby w statystyki, ale mam głupi program i boję się, że pogłowie będzie za małe. Więc trzymam obdojone sztuki na ilość, a zdrowo rozsądkowo powinnam sprzedać żeby oszczędzić paszy.
A jeszcze co do obozu pracy to na pewno nie jest nim nowa obora, tylko stare budynki, gdzie muszę trzymać na Full, bo azotanowy i to wyżywić.