Im starsza jestem tym mniej dzisiejszy świat rozumiem. A wygląda na to, że pogubiony jest dzisiaj dość mocno. To życie na pokaz. Snapchaty, Facebooki, Instagramy. Wszechobecne Selfie. Zdjęcia gołej d*py czy klaty pojawiające się na każdym kroku. Cała ta idealna i zakłamana Lifestylowa moda, gdzie od smaku jedzenia ważniejsze jest to jak zawartość naszego talerza wygląda na Instagramie.
Momenty, w których wychodzimy poćwiczyć tylko po to, żeby pochwalić się nowym selfie w pięknych, kolorowych i idealnie dopasowanych ciuchach. Dopełniając to oczywiście statusem kolorowym, by wyglądało jeszcze bardziej profesjonalnie.
Tysiące znajomych na profilach społecznościowych. W tym całym ogromie czasem jeden, czasem dwóch, a czasem zero przyjaciół, na których moglibyśmy liczyć dzwoniąc o trzeciej w nocy i mówiąc, że potrzebujemy pomocy.
Całe życie ponad stan tylko po to, żeby pochwalić się nowym samochodem, torebką, pieniędzmi lub mieszkaniem. Chora i zwyczajnie popierzona pogoń za lajakami...