Ja mam taką 525-67 z 96 roku. Silnik Perkinsa to najgorsze dziadostwo jakie może być, słaby do tej maszyny, ciężko pali w zimie, układ paliwowy uszczelniany tymi kretyńskimi gumkami, osprzęt silnika jakiś taki sztukowany. Skrzynia ok. Instalacja elektryczna puszczona byle jak, u mnie się przetarła i podfajczyła główna wiązka, wyprułem i zregenerowałem bo nowa 800 funtów, ogólnie części drogie, byle czujnik tysiąc złoty. W sumie jakiś większych awarii nie miałem poza pękniętą tuleją na czwartym cylindrze ale to chyba jeszcze u poprzedniego właściciela. Wycieki z siłowników trzeba usuwać dorabiając uszczelnienia bo typowe calowe ciekną zaraz po wymianie. Ogólnie wszystko w calach sworznie, tuleje, śruby, gwinty chcąc coś zrobić potrzebny chociaż podstawowy zestaw kluczy. Cena tej z linku faktycznie trochę wysoka, za 57k netto mozna coś nowszego kupić, moja kosztowała 35k brutto, fakt że nie wyglądała tak dobrze, straszni syfiarze nią jeździli.