Przed wjazdem na pole do klienta którego nie znasz - podsuń mu umowę.
Kamień, niby nic ,ale paluchy lecą, podłoga pogięta - już nie będzie tak ładna no i ślimak pogięty. Istnieje również ryzyko ,że może nie zapłacić za usługę - tym bardziej - umowa konieczna.
W umowie możesz zamieścić warunki np. awarie na wskutek powstałych uszkodzeń maszyny w wyniku np. kamienia bądz nieoznakowanych studzienki w przypadku np. koszenia rzepaku czy kukurydzy, zarośnięta studzienka pochylonym łanem rzepaku + kurz do tego szeroki heder i stoisz kilkanaście godzin jeśli tylko pogięcia, a jeśli połamane jakieś elementy lub popękane skrzynki napędowe obudowy w przypadku przystawek do kukurydzy - koszty naprawy idą w tysiące.
Znam przypadek z autopsji gdzie JD STS z 7,5m hederkiem wykaszał róg pola a gospodarz przed zasiewami usuwał zakrzaczenia i zapomnieli wyrwać(usunąć) korzeń który wystawał z 15 - cm ponad ziemię, jak uderzył z metr od prawej strony brzegu hederu to wyrwało całe mocowanie hederu i wylądował siłą odrzutu na miedzy z przodu z 5 m, ukośnie przed kombajnem - straty ponad 20 tyś i 4 dni postoju - tyle trwało ściąganie części ramki do stsa ze USA a używanej nie mogliśmy znalezć, - połamana ramka pokrzywiona gardziel, wyrwana hydraulika,wiązki,kosa,podłoga, stół, bagnety, a kombajn jechał niby tylko ok. 5 km/h.
zabawne -
nie ślepowanie - tylko po polsku szlepowanie a wyraz zaporzyczyliśmy - pochodzi od niemieckiego szleppen - WLEC - czyli robimy Włókowanie:)
pozdrawiam