Jak wolisz, to nie wiesz po prostu co to prawdziwa susza, jak zbierasz 2-3 tony zboża, jak ludzie łudzili się kosić kukurydzę co sypała 4 tony, kiszonek brak co niektórzy do teraz odczuwają bo szło wszystko na bieżąco, na łąkach szłyki stały nie wart roboty ale coś trzeba było dawać, słomy brak kompletny... a na dzień dzisiejszy mam już na pniu piękne trawy co za tydzień, półtora idą pod nóż, kiszonki zapas do sierpnia słomy na miesiąc ale w chociażby zeszły rok, kiszonki od końca marca kupowane słoma od końca kwietnia a na polach bida i nędza, sierotne żyto na kiszonkę po którym za Boga pługa w ziemię nie szło wbić.... i o czym to mówić ... Rozumiem skrajności nie są niczym dobrym ale lepsze to niż tak cholerna susza. Wiem pisze o sobie ale ja tak to widzę...