to system rządów, w którym nieograniczona władza spoczywa w rękach jednej osoby lub małej grupy, działającej poza kontrolą społeczną, charakteryzujący się scentralizowaną władzą, brakiem legalnych środków wpływu na rządy i kontrolą nad społeczeństwem przez hierarchiczny aparat. Obejmuje dyktatury i niektóre monarchie, ale współcześnie często przybiera formę wyrafinowanych sieci z korupcją, technologią i propagandą, jak w przypadku Rosji, Chin czy Iranu, łącząc dążenie do władzy i bogactwa, a nie ideologię.
@dysydent
TSUE ogłosiło, że to on – i tylko on – ma prawo decydować, jakie kompetencje państwa przekazały Unii Europejskiej. Państwa członkowskie i ich sądy, nawet konstytucyjne, mają nie mieć prawa tego oceniać w świetle traktatów. To oznacza, że Unia sama wyznacza granice swojej władzy, bez zewnętrznej kontroli. To nie jest interpretacja prawa, lecz fundamentalna zmiana ustroju UE, dokonana bez zgody narodów i poza jakąkolwiek demokratyczną procedurą.
Jeżeli instytucja międzynarodowa stawia się ponad konstytucjami państw i zakazuje ich sądom kontroli własnych działań, to przestaje być sądem, a zaczyna być władzą polityczną bez hamulców. To oznacza koniec realnej suwerenności i początek systemu, w którym nie ma już odwołania – bo władza sama ocenia legalność swojej władzy. Tu nie chodzi o jeden wyrok ani o jedną sprawę. Tu chodzi o pytanie, czy jeszcze rządzą państwa członkowskie, czy już struktura, której nikt nie zna, nikt nie wybiera i której nie wolno kontrolować. Jeśli teraz nie postawimy granicy, jutro nie będzie już czego bronić.
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1441656350860609&set=a.314970213529234