Chowacza bardzo dobrze upilnowalem, nie miałem z nim problemów, problem miałem z odmianą SY Ilona, odmiana jako jedyna populacyjna, koszona jako ostatnia, mimo że rosła na nie najgprszej ziemi (tylko ok 0,8ha V klasy z 2,65 ha, reszta IV klasa i nizina, gdzie susza nie występuje), przed żniwami w ok 20% otworzyły się łuszczyny i nasiona zbutwialy, nie wiem czym było to spowodowane, bo wszystko robione identycznie jak poprzednie. Co ciekawe zabrakło mi trochę nasion na malutki klin i jedna poprzeczkę, dosialem tam Rapoola Princ F1 z poprzednich lat co mi zostało, i tam rzepak normalny, piękny, łuszczyny całe, tam się nie otwierały, więc myślę że coś nie pasowało tej odmianie, bo też miałem sygnały z terenu od ludzi co mieli ta odmianę zasiana, że u nich te same cyrki działy się mimo nawet leprzych stanowisk. Co do chowacza ja z wiosny wjeżdżałem bodajże w odstępie tygodnia lub półtora w rzepak dwa razy mimo chłodów i do każdego zabiegu szedł insekcytyd, regulacje przeprowadzałem w wielki piątek, bo to były jedynie 3 dni chyba pod rząd, gdzie było w miarę ciepło. Ze slodyszkiem już kolejny sezon nie było też problemu, z chowaczem w okresie kwitnienia, też nie było jakiejś wielkiej presji i gradacji, było trochę pryszczarka, ale z racji tego że pryskam w okresie kwitnienia dwa razy(początek kwitnienia, luźny zielony pak i później po ok 1,5-2 tygodni w pełni kwitnienia) to ładnie go upilnowalem.