Tak sobie przeczytałem kilka stron na temat aktywnego rolnika i szczerze, jeśli chodzi o dopłaty dla uprawiającego ziemię to ja problemu nie widzę. Tak jak ktoś napisał, jeśli chodzi o dzierżawy to indywidualne ustalenia między dzierżawcą a wydzierżawiającym, a że jest głód ziemi a ma się możliwości by nie odpuścić to już jest mocny upór i zgodzenie się na warunki. Panowie, po co skakać sobie do gardeł... Rolnik-etatowiec jak chce sobie dorobić to nikomu nic do tego a nawet próbuje podratować swój budżet jeśli ma na to czas. Mniejsza, grunty orne nie są problemem bo trzeba to uprawić, zasiać, zrobić agrotechnikę i zebrać lub zasiać na odp...... i talerzówką zmieszać. Natomiast patologia tkwi w indywidualnym pobieraniu dopłat przez właściciela, niekoniecznie prawdziwego rolnika za koszenie chaszczy, trzcin i innych roślin zielonych z których nic nie pozyskuje oprócz płatności obszarowej wykonując raz w roku koszenie, najczęściej kosiarka bijakową. Co on produkuje? Jeśli z tych TUZ pozyskiwały siano na sprzedaż lub posiadał stado to ok. Z tych 600tys. brakujących aktywnych rolników to pewnie z ⅕ działa właśnie w ten sposób nie mając nic wspólnego z rolą. Pewnie kupili hektary zarośniętych tuzów wyłącznie pod dopłaty. To na tym procederze powinni się skupić i od tego tak właściwie zacząć, chociaż to UE dała na to przyzwolenie, na siedliska ptaszków...