Rozebrałem całą pompę na części pierwsze. Wymieniłem górną uszczelkę, membranę i ten metalowy filtr. Już nie wyrzuca wody ale te "kołatki" nadal słychać. I faktycznie jest problem z ciśnieniem i w ogóle opryskiwacz pryska jak chce. Przykładowo na jednym polu gdzie mam 4 ścieżki tej samej długości powinno starczyć akurat 400 litrów. Na każdej ścieżce ubywało mniej więcej 100 litrów, przed wjazdem w ostatnią zostało około 110l, pomyślałem, że idealnie. Okazało się, że cieczy starczyło do połowy przejazdu. Pojechałem do domu, zalałem kolejne 100l, wjechałem w ścieżkę, dojechałem do połowy tam gdzie ostatnio skończyłem, patrzę na miarkę i zostało... równiutkie 50l. Ciśnienie na zegarze kontroluję cały czas i jest takie samo, po rozpylaczach też nie widać żadnych zmian parametrów pracy. Na innym polu było to samo, miałem 3 ścieżki i na każdą 80l powinno wyjść, ostatnią ściezkę musiałem dwa razy przejechać.
Tak jak mówiłem rozebrałem całą pompę, boczne membrany wyglądają jak nowe. Ale fakt faktem widać odrobiny oleju jak wypływają gdzieś od dołu podczas pracy na otwartym obiegu cieczy. Nie są to duże ilości, można powiedzieć, że krople. Nie zauważyłem skąd mogą dokładnie wyciekać, bo zauważyłem tylko rozwodnione plamy na betonie pod opryskiwaczem.
Mocno zastanawiam się nad wymianą pompy bo z tą od początku było coś nie tak, też było słychać te stukanie ale bardzo cicho, nie zwróciłem na to uwagi bo pracowałem kilkoma różnymi opryskiwaczami i każdy wydawał swoje osobliwe dźwięki i myślałem, że to normalne. Ale chyba jednak nie...
Chyba, że jest to do naprawienia, to wtedy niewątpliwie z waszą pomocą bym to zrobił bo ja w przeszłości w pompach nigdy nie grzebałem a oddawać dla fachowca mi się nie uśmiecha.
A i jeszcze jedna rzecz: maksymalne ciśnienie jakie udało mi sie uzyskać przy obrotach WOM 540 to 4.8, więcej wskazówka ani myśli drgnąć.