U mnie już dwa opryski zawiodły na chabra, wiosną Lancet wyczyścił z fiołka i miotły ale przepuścił chabra, po żniwach glifosat wytłukł perz a chaber jakimś cudem się uchował, jesienią Tolurex również sobie nie poradził i dalej rośnie. Albo ja coś robie źle albo przez te wiele lat co pole nie było w ogóle traktowane herbicydami tak się nasiało tego chabra, że walka z nim jest taka ciężka. Bo ogólnie jest jego sporo, pszenżyto w tamtym roku miałem pół na pół z chabrem.