Wszytsko skonczyliśmy gdzieś w połowie września, było tak że w zawierciu nie było pogody, to pojechaliśmy na tydzien pod krasnystaw tam sprasowaliśmy ok.100ha potem wróciliśmy do zawiercia, skonczyliśmy robote, potem pojechaliśmy pod zamość na kolejne 100ha i potem jeszcze zachaczyliśmy 30ha w dęblinie i do domu Wszystkie przejazdy robiliśmy na kołach tirem wiezlismy wszystko tylko do zawiercia