Kolego przemasboss komisje w tym roku były w naprawdę ciężkiej sytuacji z jednej strony musiały być podporządkowane wojewodzie ( z wielkopolski pismo było dosyć nieprzyjemne i stanowcze). Wiadomo, że na początku Puławy tak ustalały suszę z myślą,że np za jakiś czas popada i minie (chodzi mi o kukurydzę i okopowe które nie były brane pod uwagę a o tym żeby nie szacować strat w kukurydzy na ziarno to wogóle jakiś bezsens). Z drugiej strony rolnicy kazali szacować straty w pszenicy, która sypała po 8 ton.Albo przychodził we wrześniu z prośbą o szacowanie strat w zbożach których oczywiście nie było już na polu. Póżniej Pani wiceminister kazała wszędzie szacować straty. Niektóre urzędy liczyły straty uwzględniając zmiany które chciała Izba Rolnicza dzięki czemu u większej liczby rolników wychodziło ponad 30 procent strat ale to znowu nie wiadomo jak urząd marszałkowski potraktuje takie protokoły. Pani kierownik powiatowego ARIMR powiedziała, że pieniążki są wypłacane ale jeżeli Urząd Marszałkowski będzie kazał poprawiać bądź odrzucać protokoły ( bo do agencji nie musiały mieć pieczątki z województwa) to bezie trzeba niestety pieniążki wrócić agencji. Jedno jest pewne, że ten rok pokazał co tak naprawdę się liczy dla naszych kochanych "koniczynek". Całkowita ignorancja rządzących i butność niektórych urzędników, dla mnie jest nie do przyjęcia. Dlatego też trzeba walczyć o zmiany żeby czasem sytuacja się nie powtórzyła gdzie rolnik z hodowlą nie ma straty a biznesmeni co sieja już mają straty.