Kontrole nie sa takie zle o ile ma sie porzadek w dokumentach. Sam mialem kontrole z weterynarii w lipcu tyle ze nie mam juz hodowli (pewnie chcieli sprawdzic czy faktycznie nic nie hoduje). Sprawdzal ksiege rejestracji swin, leczenia,wykaz padlych zwierząt, dokumenty na oprysliwacz, zaswiadczenie o szkoleniu, dziennik opryskow, dokumenty na oddanie pojemnikow po śor, faktury za wywoz szamba i sprzedaz swin i plodow. Pomimo tego, iz nie kontrolowal budynkow ( z wyjatkiem sprawdzenia gdzie magazynuje zboze), samo wypelnianie protokolow zajelo mu sporo czasu. Mnie przy tym nie bylo bo pracuje a biedna zona musiala zmarnowac czesc urlopu. Jezeli ma sie papiery to nic zlego taka kontrola. Trzeba pamietac jeszcze o oznakowaniu budynkow typu nieupowaznionym wstep wzbroniony, magazyn sor i miejsce z paliwem. Ja dalem praktycznie wszystko co mialem bo zbieram wszelkie zaswiadczenia czy dokumenty z przkazania opakowan np po nawozach czy oddanie zuzytego oleju i filtrow. Przede wszystkim wszystko zalezy od osoby kontrolujacej. Bo znam historie "bohaterow" do ktorych byla wzywana policja. Weterynaria bardzo sie czepia ale najwazniejsze to papiery na leczenie i bron Boze jakis lekow czy strzykawek na widoku. Jak cos nie pasuje to daja zalecenia.