Skocz do zawartości

Ursus 4514



Ursus 4514 W starciu Z pociągiem




Rekomendowane komentarze

czytam tu różne bzdury i jako właściciel tego ciągnika odpowiem że kierowca wjechał na przejazd gdzie jest duży ruch a silnik zgasł , próbował odpalić ale nie udało się a że mf to na biegu nie miał szans go z toczyć , wzioł rozrusznik na krótko ale po metrze rozrusznik siadł bo był szybko obrotowy a te szybko się grzeją , od stanięcia ciągnika do uderzenia trwało 1 minuta , pijany nie był i zawodowy kierowca , czemu silnik zgasł wyjaśni biegły policyjny , ci co piszą bzdury , niech się postawią w tej sytuacji i zobaczą jak to jest , a potem oceniają innych

a ja tam wierze że silnik mógł nagle stanąć. W 3p kiedyś miałem tak że przy zjeździe z górki na prostym kawałku , bez dziur, odstojnik od paliwa pękł, widocznie od naprężeń bo być może był źle przykręcony i silnik w momencie zgasł. Dobrze że hamulce były spięte to wyhamowaliśmy. A użytkownikowi życzę możliwie najkorzystniejszego rozwiązania sprawy.

czytam tu różne bzdury i jako właściciel tego ciągnika odpowiem że kierowca wjechał na przejazd gdzie jest duży ruch a silnik zgasł , próbował odpalić ale nie udało się a że mf to na biegu nie miał szans go z toczyć , wzioł rozrusznik na krótko ale po metrze rozrusznik siadł bo był szybko obrotowy a te szybko się grzeją , od stanięcia ciągnika do uderzenia trwało 1 minuta , pijany nie był i zawodowy kierowca , czemu silnik zgasł wyjaśni biegły policyjny , ci co piszą bzdury , niech się postawią w tej sytuacji i zobaczą jak to jest , a potem oceniają innych

 

Ja właśnie wierzę w to bo sam mam MF 255 (odpowiednik 3512)

Jest wiele powodów, które uniemożliwiły odpalenie silnika. Też mam szybkoobrotowy rozrusznik i fakt szybko się grzeje, tym bardziej jak w tym przypadku musiał napędzać cały zestaw ciągnik i przyczepa. Dobrze, że wspomniałeś o tym wyłączniku (blokada) co uniemożliwia unieruchomienie ciągnika bez wciśnięcia sprzęgła czyli na rozruszniku nie wyjedziesz. Jedynie w tym momencie można próbować tak jak napisałeś "na krótko" metalowym przedmiotem przy rozruszniku. Powodów może być wiele. Nie będę snuł teorii.

 

Piszą przecież "kierujący z ciagnika zdążył wyskoczyć z kabiny" No fakt może z 20 minut rozrusznikiem kręcił zdziwiony, że nie odpala a może jak piszesz książke czytał - instrukcje napraw może. Skoro wyskakiwał, wszystko działo się na gorąco. Normalnie czołowiek widząc, że sprzęt zgasł wychodzi sprawdzić co się stało.

 

I co takiego sprawdzisz ?

W tej sytuacji nie działa poprawnie elektryka, albo układ wtryskowy.

- przy elektryce masz o tyle jeszcze szanse, bo wysiadając z kabiny podchodzisz do rozrusznika i próbujesz "krótko go odpalić. Odpalił to odjeżdzasz. A jak nie, to jedynie możesz sprawdzić czy układ wtryskowy nie jest zapowietrzony. Pamiętać trzeba, że to nie jest 60tka, która sama zaciąga paliwo. Tego skur... jak zapowietrzysz to baw się z kluczami i trzeba poświęcić minimum kilka minut na odpowietrzenie. Jeżeli Ci się zatkało sitko w zbiorniku, To już pozamiatane. Nie będę opisywał procedury, ale szybciej oni telefonicznie zatrzymają pociąg niż ty go uruchomisz. Mam odpowiednik Ursusa 3512 więc wiem co mówię ;)

 

Ja obecnie uczę się na C i właśnie w takich przypadkach powinno się próbować wyjechać rozrusznikiem, a jak nie zadziała to dzwonić pod 112 ;)

Oni są przygotowani na takie sytuację. Ty masz podać gdzie się zatrzymałeś, a reszta do nich należy.

@hubertuss ty nędzny hejterzyku, widze że objąłeś posadę forumowego błazna, twoje wypowiedzi są godne 12latka bo spinasz się z tymi swoimi mądrościami z komentarza na komentarz coraz bardziej ;D myślisz że ktoś ci tu przyzna racje ty zawszona glisto? Jesteś niczym pasożyt czekający na takiego typu zdjęcia byle by zhejtować i sie podniecić że komuś pocisnął ;D wracaj teraz do lekcji chłopczyku bo już późna dla ciebie pora i zostaw internet dorosłym ;)

 

Co to przedstawionej sytuacji:

Widoczna mgła na pewno dodatkowo działała na niekorzyść traktorzysty, całe szczęście że nic mu nie jest. Widząc na zdjęciach z "RMF" zwisający, prosty dyszel możemy stwierdzić że uderzenie przyjęła przyczepa mniej więcej na wysokości koła, myślę że jedynym ratunkiem mogło by być samo wyciągnięcie sworznia, o ile miał takie zabezpieczenie że można wyjąć je silnym pociągnięciem. Przewody by powyrywało i dyszel nie pociągnął by ciągnika na lokomotywę. To tylko moje przypuszczenia, gdzie uderzyło dokładnie nie wiem. No ale niestety czasu i zimnej krwi było mało więc kierowca pierwsze co robił to uruchamiał silnik. Szczęście że jest cały i zdrowy.

Z tym sworzniem to słuszna uwaga. Ale tylko wtedy jak już nie ma jakichkolwiek szans na ucieczkę. Piłować rozrusznikiem trzeba z zapiętą przyczepą bo co Ci po tym, że ciągnik uratowany jak przyczepa została na torowisku i spowodowała wypadek. Za takie coś to już napewno by kierowcę ciągnika pociągneli do odpowiedzialności :(

Zresztą gdybym w tej sytuacji spalił rozrusznik to bym podczas zgłaszania tego przypadku dopytał się czy rozczepić ciągnik czy nie ? ;)

Nikt specjalnie na torach nie stanie!

Mój 5314 gasł w polu dziesiątki razy (głównie przez paliwo).

Nawet jeśli kierowca by chciał "wbić się" przed pociąg, to by nie wyskoczył z ciągnika na czas.

Przyczepy załadowanej nie sposób wypiąć, no chyba że ma się trochę szczęścia i nie napiera ona na zaczep ciągnika co się rzadko zdarza.

Jeśli więc ciągnik zgasł, to pierwsze co się robi w takiej sytuacji, to próba ponownego uruchomienia (ze stacyjki). Potem zaczyna się panika. Dobry pomysł z rozruchem na krótko. A kiedy rozrusznik siadł, to dopiero wtedy pewnie się pomyśli o 112, no ale w tym przypadku było już za późno. 2 min na to wszystko to za mało czasu.

hubertuss więc w tym przypadku raczej nie ma racji, choć trzeba przyznać, że pijanych traktorzystów nie brakuje i zdarzało się, że tacy wywoływali wypadki, również na torach. Człowiek nie maszyna i też czasem się rozkojarzy więc z tej racji również może wyniknąć jakiś wypadek.

Tu jednak nie możemy mówić o winie kierowcy (wcale albo jeszcze), no chyba że ktoś zapomniał zalać paliwo.

Ważne, że ciągnik nie stanął o metr wcześniej i o minutę później!

Najważniejsze, że kierowca żyje!!! (i nawet ranny nie jest) :)

A ciągnik się wyklepie (i usunie się wyłącznik bezpieczeństwa na skrzyni) ;)

Mój wuj jak mnie jeszcze na świecie nie było miał taki wypadek , skończyło się amputacją nóg ...

 

 

Jest wiele wiele kwestii i pomysłów jak ratować się w takiej sytuacji , ale teraz rozpatrujemy to na "chłodno" , będąc w takiej sytuacji to i tak dobrze ,że kierowca wyskoczył z ciągnika bo przecież mógł doznać takiej paniki przed zderzeniem ,że nie byłby w stanie nawet uciekać tylko czekałby na zderzenie .

 

Hipotetycznie w takiej sytuacji nie biega się wokół ciągnika i sprawdza co zawiodło bo przecież to trwa (diagnoza naprawa) słusznie zrobił kierowca ratując się włączeniem rozrusznika na krótko (w fabrycznym rozruszniku jest taki plastik który uniemożliwia zwarcie styków np. śrubokrętem tylko trzeba dwa by ominąć plastik) dobrze ,że było coś pod ręką by go na krótko włączyć . Dobrze ktoś podpowiedział z rozłączeniem przyczepy (wątpię by ktoś dzwoniąc pod 112 pytał czy rozczepiać bo w stresie by zapomniał , a jeszcze gdyby rozmówca zadawał pytania typu na jakiej wysokości stoi ciągnik a na jakiej przyczepa to już całkiem - liczy się każda sekunda ) . W tej sytuacji może uratowałoby to ciągnik (jeśli starczyłoby czasu ) .

 

Dobrze panowie ,że rzucacie pomysły co w takiej sytuacji można zrobić - niech się taka wiedza nikomu z nas nie przydaje , ale niech tkwi gdzieś w świadomości by mogła być w porę użyta .

 

 

 

Ważne ,że ludzie żyją , a reszta to tylko rzeczy materialne .

 

W ursusie nawet szyba cała ? Bardzo nie oberwał :)

Przynajmniej ja nigdzie nie zauważyłem przyczepy, tylko sam dyszel ale według mnie dostało też tylne koło ciągnika skoro jest oberwane i felga tak zgięta.

@

Aż żal czytać to co piszesz. Nikomu nie życzę niczego złego bo sam nie chciałbym być w złych sytuacjach ale jak widać Ty masz to głęboko i nie zależy Ci na losie innych.

Nie wiadomo co zrobiłby ktoś inny w takiej sytuacji. Dodatkowo trzeba sobie przypomnieć jak my się zachowujemy gdy zgaśnie nam ciągnik na polu. Zazwyczaj najpierw jest zdziwienie, potem myślenie i ocena co jest nie tak, następnie próba ponownego odpalenia a dopiero potem ocena problemu i ewentualna naprawa w razie zlokalizowania przyczyny. Teraz przełóżmy tę samą sytuacje na tory gdy zgaśnie ciągnik następuje zdziwienie a potem świadomość, że zgasł akurat na przejeździe kolejowym. Jak widać na zdjęciach warunki były złe, słaba widoczność + zapewne bez szlabanowy przejazd. Osobiście podziwiam kierowcę, że tak trzeźwo myślał (w sensie logicznie) większość prawdopodobnie spanikowała by. Osobiście próbowałbym odpalić ciągnik a gdy nie dawało by to efektu oddalił bym się na bezpieczną odległość. Dzwonienie na 112 nie wszystkim przyszło by do głowy tym bardziej, że nie każdy i nie zawsze ma przy sobie telefon.

Można by gdybać i zakładać różne teorie ale najlepiej nie oceniać zbyt pochopnie skoro nigdy się w takiej sytuacji nie było. Jak kolega wyżej napisał, teraz każdy myśli na chłodno a co innego gdyby było się kierowcą... :)

Szczęście w nieszczęściu ze pociąg nadjechał z lewej strony bo zapewne zestaw zablokował oba tory. Gdyby pociąg jechał w druga stronę (czyli po drugim torze) może traktorzysta nie zdążył by uciec. Druga sprawa to że jechał tylko jeden pociąg. Gdyby zaraz jechał z drugiej strony to przez zerwana trakcje i szczątki przyczepy mogło by dojść do wykolejenia a wtedy mogły by być ofiary śmiertelne.

 

Odczepienie przyczepy było by dobre tylko nie zawsze jest łatwo wyjąć bolec.

czepiacie się traktoru a z życia wam powiem że w zeszłym roku firma zakupiła nowego konia merca w automacie +przyczepa , zrobił ok 20.000 i też satnoł na przejezdzie ale wielotorowym chyba ze 4ry trakcje szły ale babka w nastawni widziała co się stało i wszystko wstrzymała, przejazd był ładne pare godzin unieruchomiony przyczyną był padnięty jakiś sensor

http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130913/INNEMIASTA12/130919676

 

21 letniemu kierowcy, który był ponoć doświadczony prawdopodobnie skończyło się paliwo. Ciekawe, że wielu już wcześniej pisało o odpowietrzaniu. Przypadek czy doświadczenie własne? Nie jasne tez jest czy w chwili wypadku był w ciagniku czy u sąsiada po pomoc. Jak juz pisałem mam nadzieje, że sprawa będzie wyjaśniona. Bo to, że pisałem tak a nie jnaczej odrazu to nie jakies złe intencje a niestety doswiadczenie na szczęście nie własne. Większość takich wypadków jest z głupoty.

Ciekawe, że wielu martwiło się ursusem a nikt nie wspomniał o pasażerach pociągu. Lokomotywa jechała 120 km/h i gdyby pociąg się wykolejł było by wiele ofiar. Kierowca ma farta i pecha za razem. Uszedł z życiem ale być może spowodował katastrofe w ruchu lądowym.

Raczej każdy tu potrafi czytać więc przeczytał w zamieszczonych linkach, ze tylko jedna osoba odniosła obrażenia, reszcie pasażerów nic się nie stało. Skoro pasażerom nic się nie stało (oprócz jednej osoby) to warto było zastanowić się czemu takie zdarzenie miało miejsce, co było przyczyną. W końcu to galeria rolnicza a sprawcą był ciągnik czy przez awarie czy też przez kierowcę ale ciągnik wiec to on jest tu tematem głównym.

W linku podanym przez Ciebie są dwie opinie a nie wiadomo ile jeszcze. Zawsze ile ludzi tyle opinii i plotek. Nie wiadomo jaka była prawdziwa przyczyna gdyż nie jest to jeszcze potwierdzone. Więc poczekaj na diagnozę zanim pochopnie oceniasz. To, że w Twoim doświadczeniu przykładowo 10 wypadków kolejowych było z winy kierowcy ciągnika, samochodu, ciężarówki nie znaczy, że ten 11 też jest z winy kierowcy. Nie mierz wszystkich jedną miarą.


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v