Kumpel ma 204 z 95r, na zegarze 6.700 i Merc już był robiony. Ogólnie chwali go sobie, a kosi z usługami 250ha może nawet pod 300ha. Pod osłonami ma markerem powypisywane co było wymienione i przy jakim przebiegu
No nie zgodzę się. W silnikach johna czy Zetora różnica pomiędzy pyrkaniem a ciężką pracą nie jest duża. A np perkins, deutz czy Iveco w lekkich pracą spalają dużo mniej niż silniki johna czy Zetora. W ciężkiej pracy to już się wyrównuje. To że John czy Zetor spalają dużo nie wzięło się znikąd. Rolnicy pokupowali na modernizację nowe ciągniki o większych mocach a nie mieli do nich odpowiednich maszyn i stąd wzięły sie opinie że John czy Zetor spala dużo bo ciągniki po 100 koni pracowały z kosiarkami po 2 m szerokości czy zgrabiarka 3.5-4 m na jednej karuzeli itd. A dla takich ciągników to zabawki. A jak na początku napisałem w tych markach nie ma dużej różnicy czy ciągnik pracuje na pusto czy w ciężkiej pracy. Można dodać jeszcze Classa na silniku johna. Jak ktoś miał odpowiednio dobrane maszyny do tych ciągników to spalanie nie wychodzi duże bo robią robotę w stosunku do spalonego paliwa. A np jak ktoś kupił mf, Claas czy innego farmtracka na perkinsie i np te ciągniki pracowały w wyżej wymienionych pracach to spalanie było niskie bo i obciążenia nie było. Ale jak dało się odpowiednie obciążenie to spalanie rosło mocno w górę. Tyle że porównać np 100 koni perkinsa a 100 koni z johna to perkins to muł i łatwo go zadusić względem johna. Więc wszystko zależy do czego ciągnik jest potrzebny. Jak ciężkie prace to też bym wybrał johna. Ale jak pracę w większości zielonkarskie czy obsługa przy bydle to perkins będzie napewno dużo oszczędniejszy jak większość czasu sobie pyrka bez gazu. I mówię to z opini sąsiadów i ich ciągników jak i ze swoich. A mam trzy marki silników. I np Iveco 150 koni w pracy z ładowaczem przy wożeniu bel spala 6-7 l jak się nie ,,pałuje” a potrafi i 25 l łyknąć jak bezorkowca zapuszczę na 30 cm. To znajdź mi johna który w 6 cyl 150 koni spali 6-7 l w lekkiej pracy.