Ja już po tylu latach siania łubinu wyrobiłem sobie opinię na temat skuteczności odchwaszczania. U mnie niestety nie sprawdza się absolutnie nic. Jedynie zabiegi na jednoliścienne nalistnie są skuteczne, reszta to zawsze była kasa w błoto - łubin musiał odchorować po zabiegu, a mimo że na początku pole faktycznie było czyste to zawsze, ale to zawsze na miesiąc przed żniwami pojawiało sie zachwaszczenie wtórne którego nie było już jak zlikwidować.
Jak na ironię, jedyny raz kiedy wyrósł mi w miarę czysty łubin który udało się zebrać, to był łubin w uprawie po łebkach. Późną wiosną dorwałem pole w dzierżawę - dwuletni zaperzony nieużytek. Orka na początku kwietnia, siew pod sam koniec kwietnia i to brudnymi nasionami kupionymi jak najtaniej. Z tych nasion chwastów wyrosło mnóstwo chwastnicy. Więc postanowiłem chociaż Labradorem opryskać aby wyrósł chociaż jakiś poplon z tego łubinu zamiast łąki. I to był jedyny zabieg jaki zrobiłem w tej uprawie, bez żadnych nawozów ukosiłem nieco ponad tonę z hektara. Pole to 50/50 klasa VI i IV