Skocz do zawartości

Rozmowy o wszystkim i o niczym osób w związkach


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mój mąż prawie 2 auta zajeździł do mnie ,coś niezdecydowana byłam .. :D A tak poważnie ,znaliśmy się z widzenia ,ale dopiero pewnej zimnej lutowej nocy w dyskotece coś nas ''oślepiło '' :huh: To nie był laser w dyskotece ... :rolleyes: ;)

Opublikowano

Az milo i przyjemne sie czyta jak to kazdy pisze, jak to swoja poznal polowke. :rolleyes:

 

Jak poznalam mojego??

 

Moj wydzwanial co jakis czas do mnie, lubialam sluchac jego opowiesci, po 2latach dopiero sie spotkalam z nim. Po pierwszym spotkaniu z moim dopiero po pol roku zaprosilam go do domu (wstydzilam sie pokazac jak mieszkalam) :unsure:

 

Pierwszy wypad z nim to bylo wesele jego kumpla, i tak odwalilismy tance ze nas okrzykneli pierwsza najlepiej bawiaca sie para na weselu.

 

I tak zostalismy razem

Opublikowano

To się nazywa wytrwałość ;) .

Ja do swojej jeździłem niecałe 2 lata , i tak dużo zważywszy że to ok 40 km w jedną stronę :D

 

Ja do męża miałam 300km :blink: :lol: .

Gość Profil usunięty
Opublikowano

 

Ja do męża miałam 300km :blink: :lol: .

Ja 120 km. do mojej. :P

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Swoją Żonę poznałem na ognisku harcerskim - miałem wtedy 13 lat :rolleyes: po 19 latach usilnych zabiegów, wybiegów, forteli ;) , powiedziała sakramentalne TAAAK :wub: .... i to nie jest żart :P

O Matko, moja już po pół roku nosiła moje nazwisko. :wub:

 

A Ty @Mat jak swoja malzonke poznales??? Bo wiem ze w tych czasach netu i telefonki komorkowej nie bylo.

To mnie Basiu nie doceniasz, moja małżonka jest nie dużo starsza od Ciebie, ale fakt nie było takiej komunikacji jak teraz, ale listy jeszcze przechowuje do dzisiaj ode mnie. :P :wub:

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Fakt, praktycznie tylko listy, i Polonez. :D i nawet nie było okazji się po kłócić, { co zostało u nas do dzisiaj :wub: } tak jak teraz kilka razy się kłócą i godzą w ciągu jednego dnia. :lol:

Opublikowano

No to ładnie Mat, pół roku i siup, nie było jak jej inaczej zatrzymać? :D No przyznaj się, jak się poznaliście. Też się trochę zjeździłeś do niej.

Taka odległość jaką miałeś do pokonania, przy braku innych możliwości komunikacji - tylko listy - uczy cierpliwości i dlatego dawniej znajomości dłużej przetrwały. A teraz jak nie odpowie któreś od razu na smsa to zaraz foch.

 

aletes ja nie miałam wyjścia, jak się chcieliśmy widywać, to musiałam ja jeździć do niego, bo on jako rolnik (bydło) nie mógł sobie pozwolić na jeżdźenie 300 km co tydzień do mnie.

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Poznałem moją na weselu u kogoś, rok była cisza i to Ona się odezwała, :wub: o widzę druga Koleżanka mnie nie docenia :D nie było żadnego siupa :P no miało się ten urok osobisty. :lol:

Opublikowano

no dobrze... tak czytam jak to się poznawaliście i jako to było... :) ale mam do Was jedno chyba proste pytanie...

"Dlaczego On/Ona??"

 

ale jak byście odpowiedzieli JEDNYM zdaniem... ;) , dlaczego powiedzieliście sobie "TAK" co było w tej osobie że Was to urzekło, uwiodło :)

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Szanowny Kolego, nie wiem czy ktokolwiek z nas Ci na to niby "proste" pytanie odpowie tak jednym zdaniem, to jest po prostu to coś i już wiesz że to TA OSOBA i tylko TA. :P

Opublikowano

no dobrze... tak czytam jak to się poznawaliście i jako to było... :) ale mam do Was jedno chyba proste pytanie...

"Dlaczego On/Ona??"

 

ale jak byście odpowiedzieli JEDNYM zdaniem... ;) , dlaczego powiedzieliście sobie "TAK" co było w tej osobie że Was to urzekło, uwiodło :)

 

 

A wlasnie @FINN Ty masz tez swoja wybranke . Jak sie poznaliscie???

 

Dlaczego On Ona????

 

Z moim mi sie fajne rozmawialo, Podobalo mi sie jego imie Tomek, ale jednego sie balam roznicy wieku, 7lat, ale potem zrozumialam ze z czasem ta roznica sie zniweluje.

 

Druga obawa to to ze miaszkalam w starym drewnianym domu, a z boku stala w surowym stanie chawira 300m2.

 

Wstydzilam sie zaprosic go do tego drewnianego domu zeby go zaprosic na kawe, ale bylo wesele i nie mialam innego wyjscia i musial przyjechac i zobaczyc jak mieszkam.

 

Potem mi powiedzial ze zrobi dla mnie w tym nowym domu pokoj (zebym miala pokoj do przyjmowania gosci) i lazienke.

 

I tak zostalo sie razem

Gość Profil usunięty
Opublikowano
balam roznicy wieku, 7lat, ale potem zrozumialam ze z czasem ta roznica sie zniweluje.

 

Niech mnie Koleżanka nie rozśmiesza. :P

 

Wstydzilam sie zaprosic go do tego drewnianego domu zeby go zaprosic na kawe, ale bylo wesele i nie mialam innego wyjscia i musial przyjechac i zobaczyc jak mieszkam.

I to jest największy błąd, nie każdy musi być zaraz bogaty i mieć pałace, taki "Kopciuszek" to ukryta Królewna. :wub:

Opublikowano (edytowane)

W moim przypadku-- to spodobało mi się, że był taki naturalny, zwyły i zarazem niezwykły, szczery-

Edytowane przez aletes
Opublikowano

@banan, ja też mam na imię Tomek... ;) ja swoja poznałem na Dożynkach siedząc na straganie sołeckim ( bo jestem radnym sołeckim i mieliśmy swój kramik ;) ) Ona przychodziła pare razy , ale jej nie zauważyłem wcześniej , ale dopiero jak już się rozluźniło to jakoś od słowa do słowa , ale to ona pierwsza zagadała, i rozkręciła się rozmowa.. i już przeszło rok się spotykamy :)

Dlaczego ona?? głupio się przyznać, ale... sam nie wiem... ;) Po prostu dziewczyna ma coś w sobie , że nie potrafię się oprzeć... :D

Opublikowano (edytowane)

Poznałem moją na weselu u kogoś, rok była cisza i to Ona się odezwała, :wub: o widzę druga Koleżanka mnie nie docenia :D nie było żadnego siupa :P no miało się ten urok osobisty. :lol:

 

Ależ ja cię doceniam ^^ , uroku rzeczywiście ci nie brakuje i poczucia humoru, więc się nie dziwię, że oczarowałeś tak szybko przyszłą żonę. To był tylko taki żarcik.

 

Finn to jednak trudne pytania, bo nie ma chyba jednej rzeczy która przesądza finalnie o zawarciu małżeństwa.

 

Ja męża zobaczyłam pierwszy raz jak przyszedł z panem młodym po pannę młodą i jakby mnie piorun trafił, potem pół wesela przegadaliśmy w szatni a drugie pół przetańczyliśmy. A po poprawinach jak mnie odwiózł do domu, to przyszedł czas rozstania. No więc myślę -choć pamiątkę będę miała i pocałowałam go i z samochodu uciekłam. Nie przychodziło mi do głowy, że moglibyśmy być parą - odległość, no i taki przystojny facet, gdzie by się mną zainteresował, ale on zawołał za mną czy pójdę z nim na wesele za dwa tyg. To poszłam i na tym weselu chciał się oświadczyć...Więc zostaliśmy parą. To było 9 lat temu.

 

No bananku trafiłaś na skarb. nie ma co się chować z tym jak się żyje i kim się jest, bo to prędzej czy później wyjdzie na jaw. A tak wiesz, że mąż akceptował cię taką jaka byłaś.

Edytowane przez nikolajjj

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v