Skocz do zawartości

Nonsensy ekonomiczne


Gość Profil usunięty

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czytam sobie ten temat i tak sobie myślę że rolnictwo to jedna z najtrudniejszych branż. Podstawą jest nie tylko rachunek ekonomiczny ale również znajomość praktycznie wszystkiego od mechanizacji aż po substancje chemiczne i ich wady i zalety. Odniosę się tylko do stosowania środków ochrony roślin bo nie chcę się rozwodzić. otóż same środki ochrony roślin nie są w sobie niczym złym gdyż poprawiają i zwiększają plon. Niektórzy się krzywią że to źle. Ale aby zastosować środek nie wystarczy tylko że ktoś (przedstwiciel, reklama) Cię namówi potrzebne jest obecnie także znajomość progów szkodliwości poszczególnych patogenów. I tu jeden się smieje bo dał np. oprysk na kłos i zboże wyrosło piękne a drugi się smieje z tego pierwszego że władował kupę kasy która mu się nie zwróciła. Ani jeden ani drugi w zasadzie nie jest pewien na sto procent swego. W rolnictwie nie ma dwóch podobnych lat w produkcji rolniczej co nie znaczy że producent nie wyciąga wniosków zeswojej pracy. Niestety bardzo często te dane są nie pełne lub oparte na różnych podstawach. Myślę że w rolnictwie wygrywają Ci którzy są najbardziej elastyczni i dostosowują się do ciągle zmieniających się warunków i sytuacji. oczywiście nie zawsze tak się da ale mądre przewidywanie efektów przy założeniu nawet negatywnych scenariuszy jest podstawą planowania w rolnictwie. Ten rok np. jest obfitujący w moim rejonie w śnieg i wg. moich obserwacji będzie bardzo mokraw iosna po ciężkiej zimie rośliny będą osłabione i na 100% w moim rejonie będą fuzariozy i ja będę opryskiwał rosliny (prawdopodobnie nic nie jest jeszzcze presądzone) przeciwko temu patogenowi. Jedni się będą pukać w głowę inni będą podpatrywać jak będzie zobaczymy przy żniwach. Oczywiście nadprodukcja zbóż nie jest niczym dobrym ale na to też jest metoda może zasiać część pól łubinem na przyoranie? Na drugi rok będę miał bardzo dobre stanowisko wone od chorób podsuszkowych i zasobne w składniki? Ostania sentencja: w rolnictwie niczego nie mozna potępiać ale trzeba być bardzo elastycznym a z każdej sytucji znajdzie się wyjście. Howgh! ;)

Opublikowano

wolowik zgadzam się z tobą w 100%. Każde gospodarstwo jest inne i trzeba do niego tak podejść. Oczywiste, że nie opłaca się sypać 200 kg azotu na gleby o możliwosci plonowania 4tony z ha, ale na glebach bardzo dobrych jest to uzasadnione a nawet konieczne aby nie doprowadzić do degradacji gleby. Po prostu musimy znać możliwości swojej ziemi i wtedy planować zakupy i patrzeć co nam się opłaca a co nie. generalizowanie typu "wszyscy obniżmy produkcję a będzie lepiej" jest bez sensu bo nie jesteśmy bezludną wyspą. Jak nie my to zarobią inni i taka jest prawda.

Jaro co do tego PROWU to masz rację, ale nie do końca. Może kiedyś kupłbyś sobie ciągnik bez programów pomocowych, ale jaki to byłby sprzęt? odpowiedź jest prosta URSUS, no może zetor. Czy kilkanaście lat temu ktoś widział na polach JD, Nh czy casey-nie i gdyby nie dofinansowania dalej byli byśmy skazani na naszą myśl techniczną, która owszem była bardzo dobra, ale 30 lat temu. Tak więc są plusy i minusy jak w życiu.

Opublikowano

sydney kilkanaście lat temu nie było w ofercie innych ciągników i maszyn, słabo rozwinięta sieć dielerska itp. Ceny ursusów są nie adekwatne do ich wartości, ceny na pozostałe maszyny krajowej produkcji niewiele obiegają od cen maszyn z importu mam tu na myśli wiodące polskie firmy nie jakiś tam made in garaż.

Opublikowano

Mimo wszystko wydaje mi się, że ceny polskich maszyn są o ok 30% niższe od zachodnich, inna sprawa, że jakościowo też od nich odbiegają. Ja myślę, że dzieki PROw mam chociaż możliwość wyboru- polski czy zachodni. Prawda jest taka, że wielu z nas narzeka jak to teraz jest żle, kiedyś to były czasy dla rolnictwa. Pamiętajmy jednak, że kiedyś nie mielibyśmy czasu "siedzieć na agrofoto" bo trzeba było naprawdę zapie...

Opublikowano

Sydney-sorry ale ja kupiłem JD i Joskina (a więc zachodnie maszyny) prawie pięć lat temu i to bez korzystania z PROW-u czy innego SAPARDU-więc...Dalej-jeszcze raz podkreślę to iż doskonale zdaję sobie sprawę z tego że nie jesteśmy jakąś "wyspą" i nie wystarczy obniżenie produkcji jedynie u nas-co to to nie-zaręczam jednakowoż że myśli takie jak kol.xemita,moje i zapewne jeszcze sporej ilości osób podziela również spore grono rolników na Zachodzie Europy-oni już też zauważyli że nie tędy droga-kiedyś mieli 5-6 t z hektara teraz mają dwa razy więcej...i kupa biggrin.gif .

Opublikowano

@sydney wyprowadziłeś rewolucyjną teorię jak na bardzo dobrych glebach nie zastosuje się 200 kg N to się je zdegraduje.Ale zapewniam cię jest ona całkowicie błędna .To jak te ziemie w ogole przetrwały do naszych czasow? Powinny być już kompletnie zdegradowane .

Mądrzy rolnicy ograniczają produkcję (prawo padazy i popytu),ale u nas przeważa mentalność cwaniaka i każdy sobie rzepkę skrobie.

Najnowsze dane z USA mowią o znacznyn ograniczeniu zasiewow pszenicy ozimej ,ale to USA. A u nas padają pytania na AF czy można sypac nawoz na 0,5m warstwe śniegu.

Opublikowano

przecież wprowadzono dopłaty do ugorów więc jaki problem żeby każdy w swoim gospodarstwie wyłączył 15% powierzchni z produkcji. Zamiast siać zboża jare które są najbardziej narażone np. na susze i w wielu przypadkach się do nich dokłada, ugorować wziąść kasę i problem nadwyżki sam się rozwiąże.

Opublikowano

Vitasem żle się wyraziłem, chodziło mi nie o sam azot tylko ogólnie nawozy i inne składniki,które potrzebne są by wykorzystać potencjał plonotwórczy tych bardzo dobrych ziem. Jaro, bardzo się cieszę, że udało ci sie kupić zachodni sprzęt bez zadnych dotacji ,ale napewno teraz odsetek rolników mogących pochwalić się JD czy innym zachodnim jest duzo większy niż pare lat temu a przecież nasze dochody spadły. Trzeba zrobić tak jak pisze west- ugorować, a nie namawiać do stosowania mniejszych ilości nawozów czy oprysków. Zachód jest madry bo przez kilkanaście lat sypali nawozy bez umiaru windując wydajności a teraz sie to mści tylko że nie tylko na nich ale na nas wszystkich. Swoja drogą ciekaw jestem ilu z tych co piszą żeby ograniczyć koszty kosztem nawożenia itp yak naprawdę tak robi. Ja osobiście produkuje wyłącznie zboża paszowe i to raczej na własny użytek a z nawozami nie przesadzam i to nie dlatego, że nie chcę tylko poprostu mnie nie stać.

Opublikowano

Najlepszym rozwiązaniem w tej chwili na wyłączenie części ziem z produkcji jest zasianie roślin strączkowych na przyoranie.Kto nie jest w programach rolnośrodowiskowych może zgarnąć pełną pule dopłat (JPO+UPO+ONW+strączkowe ok.1200zl/ha).Koszty to nasiona i paliwo.

Zyski oprocz dopłat to

-Znakomite stanowisko pod roślinę następczą

-wzbobacenie gleby w substancję organiczną

-obniżone nawożenie azotowe pod roślinę następczą ok.30%

Ja w zeszłym roku wyłączyłem z produkcji ok .10% pow gosp., w tym roku namawiam kolegów i jest dużo chętnych zaczyna jedynie brakować tanich nasion(łubin wąskolistny 1-1,2zł/kg) bo te w Centrali są za drogie.

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Kolejny nonsens.Jak wszystkim wiadomo w gospodarstwie rolnym musi ktoś pracować,w mniejszym pracujemy osobiście,a w większym konieczna jest dodatkowa siła robocza.

Jeśli założymy że 1 ha ziemi jest do kupienia po 25 tys zł i jeśli założymy że dostaniemy kredyt na kupno tej ziemi bez żadnego oprocentowania,nijakiej prowizji ani wkładu własnego.Dopłaty natomiast będą trwać wiecznie i kurs Euro nie spadnie poniżej 4,37zł to zakup tej ziemi zostanie spłacony dopłatami po 30latach.

Jeśli dochód z uprawy tej ziemi(bez dopłat,liczony hurra-optymistycznie)wyniesie 1 tonę ziarna i jego średnia cena to 350 zł,to okazuje się by opłacić pracownika(min 1200zł/msc+800zł(zusy-srusy) potrzeba sprzedać produkcję z ok 6 ha miesięcznie by dostał swoje nędzne wynagrodzenie.Rok pracy takiej osoby będzie więc kosztował wydzielenie ok.70 ha ze swojego gospodarstwa :) .Czyli miejsce pracy osoby najętej kosztuje nas 70x25tyś=1mln750tys zł bez kosztów ubrania roboczego,mydła,chorobowego i innych duperejd.

Czy to jest sensowne czy bezsensowne?Skąd na forum taka ochota w pompowanie balona, zwanego inwestycją w ziemię?Spróbujcie do moich wyliczeń podstawić marże bankowe i odsetki przy kredycie,oraz zysk mniejszy jak 1 tona zboża,wtedy to wyjdą jajca ;)

Opublikowano

I w końcu zgadzam się z xemitem ;) . Jeżeli chodzi o inwestowanie w ziemię to tylko przeznaczoną w blizszej lub dalszej perspektywie na cele nie rolnicze. Jeśli chodzi o ziemię na typowo rolniczą produkcję to moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest dzierżawa

Opublikowano

sydney jaka dzierżawa? jak miałbym oddać całe dopłaty plus podatek rolny i pracować nie na swoim to wole te pieniądze zanosić do banku a za 15lat ziemia bedzie moją własnością i przynajmniej moje dzieci skorzystają a nie dorabiasz właściciela ziemi i g.wno z tego masz.

Opublikowano

no w moich stronach dzierżawa aż tyle nie kosztuje, co najwyżej polowa dopłat i podatek, ale to tylko pojedyńcze przypadki reszta idzie za jakieś 200-300zł za ha plus podatek. Ogólnie to zauważyłem, że po kilku latach głodu ziemi ostatnio okoliczny rynek się nasycił i jest sporo ziemi do kupienia ale kupców brak. A co do dzieci to może za kilkanaście lat ta ziemia będzie dla nich nie czymś dobrym tylko kulą u nogi.

Opublikowano

U mnie w okolicy "Duży" rolnik płaci ok 20 tys za hektar pola ornego i też się zastanawiam w jakim celu bo napewno za jego życia już mu się to nie wróci. Jeżeli chodzi o dzierżawę to ja biorę dopłatę i płace ewentualnie podatek ale tez nie wszystkim. Jakbym miał oddać dopłatę i zapłacić podatek to lepiej by było położyć się przed telewizorem

Gość Profil usunięty
Opublikowano

sydney jaka dzierżawa? jak miałbym oddać całe dopłaty plus podatek rolny i pracować nie na swoim to wole te pieniądze zanosić do banku a za 15lat ziemia bedzie moją własnością i przynajmniej moje dzieci skorzystają a nie dorabiasz właściciela ziemi i g.wno z tego masz.

jeśli gospodarstwo rolne o pow np.150 ha,wydzieli 100ha na sprzedaż po powiedzmy 20tys zł uzyska 2mln zł wolnej gotówki.Za te pieniądze bez większego problemu można zakupić np.6 mieszkań wybudowanych w dobrej lokalizacji lub 3 pawilony handlowe.Comiesięczny czynsz z tych inwestycji będzie nie mniejszy jak 6-9 tyś zł.Czy dzieci tego rolnika obrażą się gdy po jego śmierci otrzymają po 3 mieszkania lub 2 lokale handlowe i po 25ha by mieć gdzie rozwijać swoje hobby(zakładając że ma ich dwoje).Czy może lepiej będzie gdy każdy z nich otrzyma po 75 ha?Kiedy dzieci skorzystają bardziej?A czy rolnik zostawiając sobie na starość jedno lub dwa mieszkania, żle by nie zrobił, by czynsz z nich dołożyć do głodowej emerytury i mieć możliwość zakupu wnukom lizaka ,gdyż ustawa o emeryturze rolniczej zmusza do pozbycia się całego gospodarstwa i na korzyści z czynszu za ziemie nie ma co liczyć podobnie jak na kieszonkowe od potomnych ;)

Opublikowano

Xemit czasami czytając twoje posty zastanawiam się dlaczego zajmujesz się rolnictwem skoro to jest takie nieopłacalne ;) Wydaje mi się, że sprowadzanie wzystkiego do danych ekonomicznych, i cyferek, generalizowanie to się opłaca a to nie, nie zwasze jest na miejscu. Napewno w polsce jest wielu mądrych rolników i dokonale zdają sobie sprawę z tego że to co robi jest słabym interesem, że sprzedając ziemię mieliby i pieniadze i święty spokój, Afryki swoimi stwierdzeniami nie odkryłeś, tak byłoby najprosciej i najłatwiej. Może poprostu dla nich liczą się jeszcze inne wartości np ojcowizna, przywiązanie do ziemi albo miłość do tego co się robi. Ja sam gospodarstwo prowadzę trochę z przypadku, skończyłem studia i tak jakoś wyszło. Nie ma z tego kokosów,czasami są wątpliwości ale na myśl, że miałbym sprzedać ziemię w której mój dziadek potem ojciec zostawili większość swego życia i zdrowia wątpliwości te znikają. ziemię poprostu trzeba kochać i jest to każdego z nas własny wybór. I czy dlatego twoim zdaniem jestem nie mądrym człowiekiem...

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Sydney,miłość do ziemi to frazes,powielany przez pokolenia i tworzący z nas darmowego parobka.Stare przysłowie mówi że "miłością kapusty nie okrasisz",a ziemię można miłować nie koniecznie ją uprawiając.Co do potu naszych dziadów,to ręczę ci że nie mniej tego potu wylali kowale,rymarze i kołodzieje,ale ich dzieci,mimo iż mają szacunek dla ich dokonań,przebranżowili się i nikt im tego nie ma za złe,a wręcz budzi szacunek.

Pożyjemy zobaczymy,czy wygra ekonomia,czy miłość do ziemi,zobaczymy jak długo potrwa zauroczenie i ile czasu można prowadzić działalność wbrew ekonomii.

Oczywiście Sydney że tobie jest trudniej,ja musiałem wszystko kupić,gospodarstwo oraz maszyny, zaczynając od zwykłych wideł, a kończąc na kombajnie.A że staram się prowadzić rachunek ekonomiczny zamiast rachunku sumienia-cóż "mea culpa".

Opublikowano

A co ty o mnie wiesz, że oceniasz czy miałem trudniej czy łatwiej?, na jakiej podstawie. Walisz ironicznymi tekstami i myslisz, że jest śmiesznie. Stary mój ojciec zginął w wypadku jak miałem 13 lat. osierocił 3 dzieci i młodą kobietę. Oczywiście zostawił też 40ha gospodarstwo z produkcją zwierzęcą , w które ładował każdy wolny grosz, tak więc oszczędności nie było. Jakoś udało się mi i mojemu rodzeństwu ukończyć szkoły i wyjść na ludzi, ale ile pracy nas to kosztowało wie tylko ten kto sam to przeżył. Poza tym to o wiele łatwiej jest zbudować coś od podstaw niż próbować modernizować stare, a moje gospodarstwo niestety przez te kilkanaście lat nie było modernizowane ot tak się kręciło aby pokończyć szkoły i jakos przeżyć a teraz trzeba to wszystko jakoś odbudować. Myslę że jakieś ideały trzeba w życiu mieć mi marzy się piękne gospodarstwo i wierzę że kiedyś moje marzenie się spełni.

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Uważasz ze kupiłem w latach 80 doskonale funkcjonujące gospodarstwo z nowymi budynkami gospodarczymi?

Niestety nabyłem poniemieckie gospodarstwo,z rodowodem Bismarcka,w którym od wojny nie robiono nic, lub prawie nic.Wierz mi, kupić wtedy gospodarstwo było bardzo trudno,inna była ekonomia produkcji inny status rolnika,podobny lub większy sentyment i dużo mniej problemów.Nie jest tajemnicą ze ci którzy sprzedawali w tamtym okresie swoje gospodarstwa do elity rolnictwa się nie zaliczali.

P.S.Do roku 90 gospodarstwo w Polsce mogło posiadać max 100 ha na ziemiach odzyskanych,natomiast dawnej Polski 50 ha.W swoim poście napisałem wyrażnie o pozostawieniu 50 ha,wiec nie ma mowy o pozbywaniu się dziadowizny,chyba że dziadek był w Wermachcie. ;)

Opublikowano

Panowie spokojnie. :) Częściowo @xemit ma rację i ma rację również @sydney. jak to mówią "marzeniami dzieci nie nakarmisz" ale na wsi musi być człowiek wybitnym leniem żeby umrzeć z głodu. :) Ja wam powiem że mieszkałem kilka lata w miescie (na studiach) i niestety zycie w bloku na 10tym piętrze wygląda o wiele wiele gorzej niż na wsi nawet w marnej chatce. po prostu na wsi jest wolność. Rolnik jest wolnym zawodem. Możesz powedzieć dziś leżę sobie cały dzień i nikt i nic ci nie może tego zabronić (pomijając obrządzanie zwierząt ale " jak gospodarz baluje to zwierzyna .... - skrajny przypadek :) ) niestety w mieście też nie jest słodko i mi najbardziej dokuczał własnie brak przestrzeni i wolności. Co do zysków jeśli komuś nie pasuje rolnictwo zawsze mmoże iść do pracy do miasta i popróbować tego miodu.... :) Pracować niestety trzeba wszędzie na to nie ma rady. Wracając do tematu nonsensów ekonomicznych oczywiście prasa i inne formy przekazu wpajają nam (świadomie lub nie) pewne wzorce. Trzeba o tym pamiętać że nie zawsze są to wzorce dla nas dobre. Mądrość w rolnictwie(i nie tylko) polega na rozróżnieniu co jest dla nas dobre a co nie. Nie można powielać wzorców każdy ma swoją drogę. Mój ojciec mówił zawsze " jeśli wszyscy skaczą w przepaść to znaczy że i ja muszę? " ;) Popisałbym jeszcze o roli Państwa w kształtowaniu dobrobytu obywateli :) ale nie chcę się rozwoadzić ato jest także powiązany temat z tym co tu piszemy. :)

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Nie zrozumcie mnie żle.Temat brzmiał "nonsensy ekonomiczne" a nie "dywagacje moralne",nikogo do niczego nie namawiam,każdy orze jak może.Założyłem ten temat by zastanowić się jak ma się hurra optymizm i wiara w możliwości realizacji rozwoju własnego gospodarstwa na tle fałszywie podawanych(moim zdaniem)instrukcji w prasie branżowej.

Zresztą kiedyś dyskutowałem o zdjęciu pewnej części zboża z rynku poprzez jego spalenie i oczywiście znalazł się adwersarz :) ,który natychmiast zamienił zboże na wierzbę energetyczna,zapominając gdzie rośnie zboze, a gdzie wierzba,co ma jakie potrzeby wodne i jak uprawa wierzby na podmokłych terenach ma się do alternatywnego zużycia zboża na inne cele niż dotychczas i uznany zostałem za oszołoma(mam nadzieję że nie przez wszystkich :) )

Tak to ogólnie wygląda,że nie ważny pomysł,ważne jest to co mi pasuje no i mamy jak mamy.Obawiam się tylko ze jak mawiał, chyba Pietrzak,po epoce powszechnego dobrobytu zapanuje ustrój anielski.A polega on na tym że wszyscy,albo prawie wszyscy,będziemy chodzić z gołymi d*pami ;)

Opublikowano

Nie tak dawno rozmawiałem ze znajomym, który wrocił z Niemiec z praktyk studenckich i mowił, że tam funkcjonują właśnie dzięki wysokiej wydajności zbóż. Ceny są niskie, ale jednak na plus i tylko dzięki dużej ilości mogą powiększyć swój zysk.

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Wyższe plony-wyższa podaż-niższe ceny-jeszcze wyższe plony-jeszcze wyższa podaż-jeszcze niższe ceny-etc,etc,etc. Gdzieś między wierszami czai się "Usrana śmierc" ;) w postaci niesprzedanej części towaru.

Opublikowano

@xemit ciekawe co rozumiesz pod pojeciem "chodzić z gołą d*pą" ? ;) czy to ma być dosłowne czy przenośnia bo jesli tylko przenośnia to jeszcze nie będzie tak źle. Wracając do tematu "nonsensów ekonomicznych" dla różnych ludzi różne rzeczy mogą być nonsensowne. Każdy ma swoje tłumaczenie na postępowanie i broni swego - to jest naturale. To co jest nonsensowne dla jednego dla innego może być bardzo ważne wszystko zależy od kontekstu. :)

Co do postu powyżej dlaczego przeciw temu się buntujesz? Przecież taka jest rola rolnika produkować żywność dużo i tanio. Kto myśli inaczej zyje w kosmosie. A buntowanie się przeciwko temu to zaprzeczanie samego siebie (rolnika). Chciałbyś żeby produkować tylko dla siebie i swojej rodziny? albo żebyś tylko Ty produkował dużo a inni mało i spijać całą śmietankę z rynku? Uważasz że wtedy byłoby dobrze?

Opublikowano

xemit to powiedz tak szczerze czy uważasz, że jak my-polscy rolnicy ograniczymy swoją produkcję to na tym zyskamy czy starcimy. Ja myślę, że aby to przyniosło jakiś skutek to musieli by tak zrobić rolnicy przynajmniej z Europy. Niestety pozostaje nam tylko ten wyścig szczurów i albo wytrzymamy konkurencję albo odpadniemy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Podobna zawartość

    • Przez katopo
      Będę siał w tym roku poplon ozimy. Planuje dać Rzodkiew melioracyjną oraz Facelię. Co proponujecie dać jeszcze i w jakich ilościach?
    • Przez sambao
      Jeżeli ktoś ma doświadczenia jakiekolwiek na temat uprawy uproszczonej zapraszam do podzielenia się uwagami i spostrzeżeniami.
    • Przez JUSTA001
      Ile facelia I ostropest na hektar siać?
    • Przez Paweł1998
      Mam problem z zestawem uprawowo siewny firmy agro masz, robi rowy za kołami siewnika i pole fatalnie wygląda. Pomoże ktoś co może być nie tak, albo podpowie bo sam miał taki problem. Podsylam zdjęcia do wglądu 


    • Przez Wielkopolanin
      Panowie proponuje nowy (szukałem i takiego nie znalazłem), myślę, że ciekawy a na pewno ważny temat. Jak to jest u Was, czy badacie Swoją glebę? Jeśli tak to na co, jak często i ile za to płacicie? Jak myślicie, czy w warunkach Waszych wsi było by zapotrzebowanie na usługę badania gleby, od pobrania próbek, do dostarczenia wyników i zaleceń? Ja muszę się przyznać, że do tej pory nie badałem gleby, dopiero w tym roku po raz pierwszy na studiach zacząłem to robić.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v