Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'ulewa' .
-
Gwałtowne burze i ulewy wyrządziły w ostatnich dniach ogromne szkody. Pomoc finansową poszkodowanym zapowiedział rząd. Okazuje się jednak, że odmienne podejście do zniszczeń w wyniku zjawisk atmosferycznych mają towarzystwa ubezpieczeniowe. Powalone drzewa, przygniecione samochody, a w przypadku rolników również ciągniki, czy woda dostająca się do budynków – to tylko przykłady szkód spowodowanych przez ostatnie gwałtowne burze i ulewy. Osoby, które posiadały właściwe polisy, mogą ubiegać się o odszkodowania. Radzimy jednak dokładnie sprawdzić podpisane umowy i załączone do nich warunki ubezpieczeń. Okazuje się bowiem, że towarzystwa ubezpieczeniowe niejednokrotnie wyłączają z ochrony finansowej sytuacje, w których do powstania szkody przyczyniła się pogoda. W zapisach większości ubezpieczalni widnieją niestety zapisy o wyłączeniu z ubezpieczenia szkód powstałych w związku z otwartymi i niezabezpieczonymi oknami, a także jeśli woda dostanie się do budynku przez „niezabezpieczony dach”. Niezwykle istotną kwestią jest tutaj definiowanie przez ubezpieczycieli poszczególnych pojęć – zarówno odróżnienie zalania od powodzi i podtopienia, jak i kwestia niedbalstwa. W zależności bowiem od sposobu rozumienia tych pojęć ubezpieczyciel może odmówić przyznania odszkodowania. Podobnie sprawa ma się z ubezpieczeniem pojazdów. Najprawdopodobniej na odszkodowanie nie mogą liczyć kierowcy, którzy zaparkowali swoje pojazdy pod drzewami. Ubezpieczyciel może bowiem udowodnić im w takiej sytuacji „brak należytej staranności” lub nawet „rażące niedbalstwo”. Również kwestia zalania pojazdu może być problematyczna. Towarzystwa nie będą bowiem brały na siebie odpowiedzialności, jeśli woda zostanie zassana do działającego silnika. Jedno z towarzystw ubezpieczeń w zapisach ubezpieczeń komunikacyjnych stwierdza wręcz, że świadczenie assistance nie przysługuje, jeśli zdarzenie polegało na „uszkodzeniu silnika pojazdu wskutek zassania wody podczas jego pracy lub próby uruchomienia silnika w warunkach stwarzających takie zagrożenie”. Oznacza to zatem, że jeśli kierowca wjedzie w głęboką kałużę, której nie był w stanie ominąć, powinien wyłączyć silnik, żeby woda nie uszkodziła motoru i elektroniki. Inaczej firmy ubezpieczeniowe mogą uznać, że kierowca nie zastosował żadnych środków, aby zminimalizować rozmiar szkody. Foto: kwiatek
-
Przez Polskę z zachodu na wschód przechodzą gwałtowne burze z obfitym deszczem (do 25 l/mkw.) oraz silnym, porywistym wiatrem (nawet do 80 km/h). Są też pierwsze ofiary – w nocy w woj. śląskim zginął kierowca samochodu przygniecionego przez powalone drzewo. Największe zniszczenia notowane są w woj. wielkopolskim i na ziemi lubuskiej. Do tej pory tysiące gospodarstw w całym kraju pozbawione są elektryczności. – Od wczoraj od 22:00 nie mamy prądu – mówi Mateusz Biernacki, właściciel kilkunastohektarowego gospodarstwa rolnego w gm. Torzym w woj. lubuskim. – Coś tam elektrycy robią, ale nie wiadomo, ile czasu zajmie, zanim przywrócą zasilanie. Mam nadzieję, że to już niedługo! W podobnej sytuacji w samej tylko Wielkopolsce jest blisko 25 tysięcy odbiorców. Wiele linii zostało uszkodzonych przez łamiące się pod naporem porywistego wiatru drzewa i konary. Strażacy mają pełne ręce roboty. Rzecznik Komendanta Głównego Polskiej Straży Pożarnej, st. bryg. Paweł Frątczak, podaje, że wczoraj i dzisiaj służby interweniowały ponad 1,5 tysiąca razy. Zablokowane są drogi krajowe (np. na trasie Tychy – Bielsko-Biała) i linie kolejowe (m.in. relacji Poznań – Szczecin). Wiatr pozrywał również dachy domów (w Michałowicach na Dolnym Śląsku ucierpiało aż 15 posesji). Na Śląsku uszkodzone zostały m.in. gazociągi. W skutek burz ucierpieli także rolnicy. – Wichura trochę ponaginała mi łubin – komentuje pan Mateusz. – Nie ucierpiał on jednak zbyt mocno. Co będzie jednak, jeśli burze potrwają dłużej? Foto: PaWeL07
-
- burza
- zagrożenie
- (i 4 więcej)
