Kolega mój co uchodzi za mojego teścia wziął ogromny na tamte czasy kredyt i kupił 120ha razem z budynkami. Opowiadał że nie szło tego kosić a granic to już wogole bo od kilku lat żyło to swoim życiem. Z budynków pgrusy pokradli nawet poidła i żarówki, wszyscy odwodzili go od pomysłu brania się za to, a ten po kilku latach dokupił kolejny taki kompleks z ziemią. Teraz go wyzywają od złodziei bo nie bał się zaryzykować. Po 25 latach mówi że teraz jest go stać kupić nową maszynę i się nie boi a do tej pory tlukl i handlował gzarami z zachodu
Ja kiedyś się potknąłem i przewróciłem ale jakbym wiedział to albo bym nie szedł tam albo wolałbym się w tym miejscu powoli spokojnie położyć. Nie dla wszystkich posiadanie jakiegoś licznego areału to szczyt marzeń