A mało to teraz tych "wolontariuszy" co z ojcem matką nie gadają a psa stawiają nade wszystko? Mamy i tu w wiosce takiego, psa jakiegoś dokarmiał w lesie a że u nas prawo dżungli to komuś się ciśnienie podniosło i psa zgładził, albo komu we wnyk wlazł. No i policjanci akurat byli u mnie bo szukali jakiegoś ukraińca że gdzieś tu we wsi na lewo zameldowany to wytłumaczyli że to on tego psa karmił I aferę zrobił że ktoś sprzątnął tego psa. Jechałem do tego mojego kolegi rowerem i akurat ten psiarz był ale nie przyznał się że to on tego psa tam pasł. Mówię do niego co za urwa psa w lesie pasie, co za p...b, jak ktoś chce to niech to bierze na podwórko i karmi a nie w lesie. Oj nazbieral wtedy wiązankę ale widać pod włos mnie brał i myślał że powiem kto i co