Sprzątanie co sobotę to bylo w domu do czasów technikum. Na studiach w akademiku ten nawyk był i jak nie zjeżdżałem do domu to z kumplem sprzątaliśmy dokładnie. Jak sie ożenilem to ten nawyk zniknął,czasami żonie pomogę w sprzątaniu ale nie ma takiego czegos zeby zrobic to zrobic tamto. Jedynie teściu gledzi ze cos trzeba zrobic ale.to inna bajka o ktorej wiekszosc juz wie.
Mój rozklad dnia na dzisiaj to: zwierzaki nakarmione,sniadanie w trakcie(placki ziemniaczane),syna nie trzeba wiezc do przedszkola bo cos przychorował. W poludnie do paczkomatu, później jeszcze raz do obory sie wybrac okolo 16 i dzień sie skończy. Nic nie robie z prac fizycznych,chyba ze cos mi sie nie spodoba na podwórku i bede musiał to ogarnac ale nic zaplanowanego konkretnie nie mam. Najwazniejszy punkt dnia to do znajomego pojechać na pogawędkę bo dawno sie widzialem.
Piotrek jak znajdziesz dziewczyne ze wsi,to uwierz mi, napewno nie stracisz na tym. Moja jest taka ze.ciagnikiem od malego jezdzila, w polu zrobi agregatem,przyczepe na pole w.zniwa przyprowadzi. Bele ursusem 3p turem na linke ładowała i układała stóg, wczesniej nawet prasowala kostki(ciuki). Jedynie kombajnem boi sie kawalek podjechać. Ale juz wszystkie polowe obowiazki ja przejąłem.