Drugą stroną to niektórzy nasadzą po kilka hektarów i myślą że ktoś im przyjdzie rwać jak w latach 90 za miskę ryżu. Te czasy się skończyły i już szybko nie wrócą. Wszystko zmierza w kierunku jak na zachodzie, że idzie tylko deser pakowany po kilka gramów po dużych cenach, a przemysł przenosi się dalej na wschód.
Ma ktoś PRZEHYBĘ? Zasadziłem kilka krzaków na próbę, to widzę że owoc ładny duży, bliski wielkością do śliwki węgierki (może lekko przesadzam) ale ciężki do zrywania, tzn. dojrzewa od końca do szypułki i musi być super dojrzały aby chciał łatwo odejść.