Nawet mi się nie chce otwierać.. Wolę rozkminiać ceny papieru toaletowego. Wczoraj debatę nad odwołaniem ministra sportu oglądałem. Spełniła swą rolę, jest hałas. Nawet Konfederaci wrzucili swe trzy grosze. W każdym razie Premier robi ministerstwo i podrzuca dwa miliardy a potem oddaje to jako sukces zajebistego ministra. Wielofunkcyjne hale w gminach powstaną. Może będą to jednocześnie składy holdingu spożywczego - niewiadomo. Sam minister stonowany, nie podnosi niepotrzebnie głosu z mównicy, potrafi mówić i dokonywać obserwacji jednocześnie - dobry sprzedawca. Czy ministerstwo potrzebne? Mam wrażenie, że nie do sportu ale tam... siódmy rok to już, był czas przywyknąć.