Szpilka zapowiadał się dobrze, nawet bardzo dobrze, warunki miał ale coś poszło nie tak (promotor, trenerzy, on sam - pewnie każdy dołożył swoje trzy grosze) Brak szacunku do przeciwnika, pajacowanie, brak gardy no i efekt znamy , dechy.... Śmiem twierdzić że gdyby Szpilka walczył w czasach Gołoty to już by go z nami mogło nie być lub byłby warzywem...
Wilder musiał go naruszyć neurologicznie bo teraz dobre trafienie wyłącza mu prąd.