Nie myślałem o zabudowie, bo nie dawno sprzedałem kabinę od niego i założyłem ramę. W lecie nie trzeba żadnej zabudowy, może czasami przydałby się dach. W zimie co innego, ale da się wytrzymać, cały dzień na ciągniku się nie siedzi
Może też robić za ozdobę, ale tak naprawdę trzeba wymienić uszczelniacze, nie ma kiedy się za to wziąć bo ładowacz cały czas potrzebny, albo nie ma czasu, może jak będzie cieplej to się zrobi. Na chwilę obecną, taki sposób jest dobry, bo olej nie cieknie wszędzie tylko wsiąka w gąbkę.
Czasami materiał ( siano, słoma ) z przodu prasy ociera o pasy i się grzeje co może spowodować zapalenie się, np. jak okręci się wokół wałka siano, albo słoma i nikt tego nie wyczyści, a robi się jednego dnia dużą ilość sztuk, też może być przyczyną
Najgorszą wadą ich jest, że są bardziej podatne na zapalenie, ale jak się pilnuje i czyści od czasu do czasu to nic się nie powinno stać, najlepiej mieć ze sobą gaśnicę.
Dokładnie, właśnie zaletą pasówek jest to, że są lżejsze dla ciągnika, a widziałem też większe ciągniki ok. 80 km w walcowej i przy dobijaniu lekko nie mają.
Ja mam fergusona 105 KM to tej prasy nie czuje nawet w sianokiszonce. Przy tych prasach zmiennokomorowych - pasowych obciążenie jest rozłożone na cały czas procesu formowania beli, a nie tak jak w walcowej, dobija na końcu i ciągnik dostaje za swoje
Dzięki
W prasie radził sobie bardzo dobrze jak na tą moc którą posiada, ale jednak to nie ciągnik do tego. Dwa lata się pomęczył i zastąpił go MF 6260 W sianie i słomie to nawet daję radę, ale w sianokiszonce może być gorzej. Jd 550 jest mniejsza i ma trochę mniejsze zapotrzebowanie na moc także, może być lepiej niż u mnie, ale jak masz jumza to spokojnie możesz prasować takim zestawem. :rolleyes: