Jak już myślę że rolnictwo i hodowla to głupota, wtedy słyszę historię o ratowaniu bezpańskiego psa przez dwie młode kobiety, które pokonały 100 kilometrów na całodobowy dyżur weterynaryjny w Warszawie. Tam nie uzyskały pomocy i szukały dla niego pomocy po weterynarzach. Problem mamy w głowach ludzi a nie rolnictwie...