a_polonia

Members
  • Ilość treści

    810
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutral

6 obserwujących

O a_polonia

  • Ranga
    Zaawansowany
  • Urodziny 01/27/1956

Informacje

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnio na profilu byli

5066 wyświetleń profilu
  1. W polskiej tradycji kulinarnej grzyby pełnią niezwykle istotną funkcję. Nic zatem dziwnego, że jak co roku Polacy tłumnie wyruszają do lasów w poszukiwaniu najsmaczniejszych grzybów. Nie wszyscy powinni je jeść - nie poleca się spożywania grzybów kobietom w ciąży, karmiącym piersią, dzieciom, osobom starszym i osobom z zaburzeniami pracy przewodu pokarmowego. Niestety co roku dochodzi do ok. 20-50 zatruć w wyniku przypadkowego spożycia niejadalnych owocników. Czy ubezpieczenie zadziała? W przypadku, gdy dochodzi do zatrucia grzybami, najczęstszymi objawami są nudności, wymioty, bóle brzucha i głowy oraz podwyższona temperatura ciała. Gdy tylko podobne objawy pojawiają się po zjedzeniu grzybów, należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Bardzo często zatrucie grzybami wymaga hospitalizacji, a w skrajnych przypadkach może zakończyć się nawet śmiercią. Pierwsze objawy zatrucia mogą pojawić się zaledwie po kilku godzinach od spożycia trujących grzybów, choć ta kwestia zależna jest od rodzaju skonsumowanych grzybów. Niektóre okazy dają oznaki zatrucia nawet po kilkunastu godzinach. Leczenie szpitalne w niektórych przypadkach zatruć może trwać od kilku do nawet kilkunastu tygodni. Czy posiadając ubezpieczenie na życie można liczyć na wypłacenie świadczenia w przypadku zatrucia grzybami? - Polisy na życie nie wykluczają wypłaty świadczenia osobom, które zatruły się przy spożyciu niejadalnych grzybów. W przypadku hospitalizacji osoba poszkodowana może liczyć na wypłatę świadczenia za pobyt w szpitalu zgodnie z zapisami zawartymi w umowie. Podobnie sytuacja wygląda, gdy w wyniku zatrucia dojdzie do zgonu ubezpieczonej osoby. Uposażony w polisie może ubiegać się o wypłatę świadczenia – mówi Małgorzata Panek, ekspertka ds. ubezpieczeń na życie w CUK Ubezpieczenia. Lepiej zapobiegać, czyli jak przygotować się na grzybobranie? Zwykle do zatrucia grzybami dochodzi, gdy niewłaściwie rozpoznamy dany okaz. Niektóre grzyby trujące mogą łudząco przypominać dobrze znane nam rodzaje jadalnych okazów, więc w razie jakichkolwiek wątpliwości, lepiej zrezygnować jest z posiłku niż ryzykować życiem. Warto dobrze przygotować się do grzybobrania – atlas grzybów – nawet w wersji internetowej powinien stać się nieodłącznym elementem takich aktywności. W razie jakichkolwiek wątpliwości lub w celu sprawdzenia swoich zbiorów można również udać się do najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej, gdzie grzyboznawcy lub klasyfikatorzy mogą bezpłatnie zweryfikować jadalność zebranych grzybów. Wysiłek włożony w dokładne sprawdzenie grzybów, jest niewielką ceną, którą płacimy za pewność, że na talerzu znajdują się wyłącznie jadalne okazy. Źródło: informacja prasowa CUK Ubezpieczenia
  2. W ieczorem, 22 września, drużyna GKS Wikielec z gminy Iława, uczestniczyła w meczu polskiej reprezentacji podczas spotkania z Holandią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Bilety na mecz były główną nagrodą w ramach tegorocznej edycji BASF PROCAM CUP 2022. Wśród 50 tys. kibiców, młodzi piłkarze z Iławy doświadczyli niezapomnianych przeżyć, spełniali marzenia, a atmosfera meczu i kibicowania swoim ulubionym piłkarzom, na długo pozostanie wraz z nimi. To już VI edycja turnieju współorganizowanego wspólnie przez PROCAM i BASF. Należy nadmienić, iż BASF PROCAM Cup to największy w kraju turniej dla dzieci z małych miejscowości i wsi związany z programem PZPN „Piłka dla wszystkich”. W tegorocznych finałach turnieju wzięło udział osiem najlepszych drużyn z całej Polski – zwycięzcy majowych i czerwcowych zmagań regionalnych. Zainteresowanie turniejem BASF PROCAM Cup 2022 było rekordowe, ponieważ zgłosiło się aż 118 drużyn z całej Polski, gdy w 2021 roku zgłoszeń tych było ponad połowę mniej. Jest to dla nas wielki sukces, bardzo cieszymy się tak rosnącym zainteresowaniem naszym turniejem i serdecznie zapraszamy na kolejne edycje! Więcej szczegółów na http://procamcup.pl/ Źródło: informacja prasowa PROCAM
  3. Manitou MLT 841 - Manitou Challenge 2022 M anitou Challenge 2022 dobiegło końca. Podsumowując… Jedna ładowarka, 7 znanych YouTuberów, 10 testowanych parametrów maszyny i maksymalnie 5 gwiazdek w ocenie każdej kategorii. Rolniczy Influencerzy dostali wolną rękę. Było więc ostro, szczerze, rzetelnie, bez ogródek i litości. Jak maszyna poradziła sobie z tym wyzwaniem i jakie noty dostała od surowych „sędziów”? Manitou Challenge to pierwsza tego typu akcja w Polsce. To wyzwanie dla YouTuberów, dla ładowarki, ale też dla samej firmy Manitou. Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw warto przybliżyć samą akcję. W jej ramach siedmioro znanych YouTuberów przetestowało podczas pracy w swoim gospodarstwie ładowarkę Manitou MLT 841-145 PS+. Z każdego testu nagrali wideo i opublikowali je na swoich mediach społecznościowych. Podczas pracy mieli sprawdzić 10 parametrów maszyny i w tych właśnie kategoriach ocenić ją w skali od 1 do 5. Co najważniejsze – mieli to zrobić rzetelnie, według swoich odczuć oraz obserwacji i przede wszystkim – bez dawania forów maszynie. Bez litości. I tu wracamy do wątku wyzwania dla samej firmy – ponieważ potrzeba naprawdę sporo odwagi i zaufania do swoich produktów, aby „wystawić się” na taki sprawdzian. I w tym zakresie firma Manitou zdała ten test na piątkę. Nawet z plusem. A jak wypadła ładowarka MLT 841 145 PS+? MLT 841 – wydajność i ekonomia - Profesjonalne gospodarstwa nie chcą już kupować „uniwersalnej” ładowarki. Poszukują czegoś więcej – zarówno jeśli chodzi o wydajność, jak i oszczędność. Taka właśnie jest ładowarka Manitou MLT 841-145 PS+ z nowym silnikiem Yanmar i pompą hydrauliczną o przepływie 200 l/min – mówi Wojciech Mankiewicz, Manager Sprzedaży w dziale rolnictwo Manitou Polska. - Jej użytkownicy podkreślają, że hydraulika działa tu najszybciej spośród innych dostępnych na rynku ładowarek. Co więcej, jej masa 9 ton pozwala wykorzystać 4 tony udźwigu, a silnik ma bardzo duży maksymalny moment obrotowy 602 Nm/m. Mamy tu więc zapewnioną sprawną i szybką pracę. Przeglądy silnika przeprowadzane są co 1000 roboczogodzin, a hydrauliki - co 2000. Maszyna więc jest bardzo wydajna, jednocześnie generując oszczędności – podkreśla. Aby dopełnić obrazu ładowarki MLT 841, należy wspomnieć o inteligentnej hydraulice, która pozwala na wykonanie kilku czynności jednocześnie zaledwie jednym ruchem joysticka - powrotu do pozycji załadunku, automatycznego wytrząsania łyżki (np. przy oborniku) lub pionowego podnoszenia. Na tę właśnie cechę testujący YouTuberzy również zwrócili uwagę – podkreślając wygodę takiego rozwiązania. Manitou MLT 841 - Manitou Challenge 2022 Jaka ocena dla MLT 841? W teście Manitou Challenge ładowarka była oceniana w siedmiu gospodarstwach w różnych warunkach – od Pomorza aż po Opolszczyznę. Zarówno przy produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej. W akcji wzięli udział: Słomek, Dziewczyna z Agro, Rolnik NIEprofesjonalny, Kula, WojKep, Mateusz Traktorzysta i Vvictoiy. Wyciągając średnią z ich ocen, maszyna uzyskała poniższe noty w kolejnych 10 kategoriach: 1. komfort i widoczność – 4,07/5 2. Easy Connect System – 4,89/5 3. działanie hydrauliki – 4,5/5 4. jazda z przyczepą – 4/5 5. praca w gospodarstwie – 4,42/5 6. serwis i konserwacja – 4,96/5 7. obsługa codzienna – 4,86/5 8. wyposażenie dodatkowe – 4,93/5 9. panel sterowania – 4,5/5 10. zużycie paliwa – 3,86/5 Łączny wynik, który ładowarka Manitou MLT 841 uzyskała w tegorocznym wyzwaniu Manitou Challenge to 9/10 (45 na 50 pkt). Warto przy tym podkreślić, że YouTuberzy mieli ocenić ładowarkę rzetelnie, szczerze i surowo. - Postaram się, aby moja ocena, jak i testowanie ładowarki były jak najbardziej uczciwe i sprawiedliwe. Żeby pokazać zalety i wady. Te rzeczy, które mi się bardzo spodobały, jak i te, które chciałbym poprawić – zaczął Mateusz Goździcki - MateuszTraktorzysta. I tak też w swoim teście ocenił ładowarkę - najbardziej surowo ze wszystkich biorących udział w wyzwaniu. Najlepsze wrażenie ładowarka zrobiła z kolei na Wojtku Kępce – WojKepie oraz na Słomku. - Wrażenie maszyna zrobiła dobre. Przechodząc już szczegółowo po kolei do oceny: komfort w niej jest bardzo dobry, ale za widoczność nie mogę dać 5 gwiazdek, bo w żadnej maszynie o takich gabarytach nie będzie tak dobrej widoczności np. tego, co się dzieje z boku lub z tyłu. Co prawda są tu duże lusterka, co jest bardzo na plus, ale jednak dam tu 4,5 gwiazdki – zaczął Michał Słomski – Słomek. - (…) Działanie hydrauliki – ocena szybkości i reakcji pracy joysticka... Ta pompa od hydrauliki jest bardzo wydajna – 210 l/min. Hydraulika jest więc bardzo szybka: załadunek czy przeładunek idzie bardzo sprawnie. Można tu robić trzy czynności naraz: otwierać krokodyla, wysuwać i jeszcze jechać do przodu. W tej kategorii oceniam zdecydowanie na 5 gwiazdek. Z przyczepą nie jeździłem, ale myślę, że ładowarka by sobie z tym poradziła bez problemu dzięki swojej masie 9 ton i napędzie na 4 koła – dodaje. Dawid Banasiak, laureat konkursu MAnitou Challenge 2022 Zwycięzca konkursu w kolejnym Manitou Challenge W trakcie tegorocznego wyzwania Manitou Challenge odbył się też konkurs, w którym do wygrania był… udział w kolejnej edycji tego wydarzenia – Manitou Challenge 2023. Aby zdobyć tę nagrodę, trzeba było pomóc trochę swojemu szczęściu i wypełnić formularz zgłoszeniowy na stronie www.manitou-challenge.pl. Zrobił to m.in. Dawid Banasiak i to on właśnie został laureatem konkursu Manitou Challenge. W kolejnej edycji dołączy więc on do grona znanych YouTuberów, otrzyma maszynę i bez skrępowania będzie mógł ją ocenić przyznając gwiazdki w kolejnych kategoriach. Testy w gospodarstwie, w którym pracuje Pan Dawid mogą być wyjątkowo ciekawe – nie dość, że jest tam ok. 900 ha upraw, 100 ha łąk i 60 koni, to właściciele mają też swoje mini zoo. A w nim nawet wielbłądy i zebra! - Ja wysłałem zgłoszenie bez wcześniejszej rozmowy z właścicielem, ale jak mu powiedziałem, że wygrałem i będziemy testować ładowarkę Manitou to w sumie nie ma on nic przeciwko temu. U nas już są dwie ładowarki Manitou, rok temu przyjechały. Będziemy mieli więc porównanie – śmieje się Dawid Banasiak. - Wystarczy nawet kilka godzin, jeden dzień, aby już wiedzieć, czy ładowarka nam odpowiada, czy jest ok. A co dopiero kilka dni testów – podkreśla. Manitou Challenge 2023 – uchylmy rąbka tajemnicy Tegoroczna akcja Manitou Challenge spotkała się z bardzo dobrym odbiorem przez YouTuberów, ale też (a może przede wszystkim) przez rolników. - Wyniki marketingowe całej akcji naprawdę pozytywnie nas zaskoczyły. Cieszę się, że nasza szczerość i odwaga, ale też zaufanie do naszych maszyn i pewność co do ich wysokiej jakości tak nam popłaciły. To pokazuje, że warto być autentycznym w biznesie. Tym bardziej – nie możemy się doczekać kolejnej edycji Manitou Challenge – cieszy się Weronika Mincberg, Marketing Manager Manitou na Polskę, centralną i południowo-wschodnią Europę. - Mogę przy tym zdradzić, że tym razem postawimy przed naszą kolejną ładowarką i uczestnikami jeszcze ciekawsze wyzwania, w bardziej zróżnicowanych aplikacjach – podkreśla. Manitou Challenge 2023 rusza wczesną wiosną. Tego nie można przegapić! Tym razem do gospodarstw uczestników – YouTuberów trafi znacznie mniejszy model – ładowarka Manitou ULM 415. Którzy ze znanych i lubianych Influencerów ją przetestują, jak sprawdzi się ona podczas pracy i jak oceni ją to wymagające i surowe jury…? Na pewno będziemy o tym na bieżąco informować. Jak to mówią… stay tuned! Autorka: Renata Struzik
  4. Od 3 października gminy i powiaty z terenów wiejskich będą mogły ubiegać się o pożyczki w ramach tegorocznej 33. edycji Samorządowego Programu Pożyczkowego (SPP), realizowanego przez Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej. Zainteresowane samorządy mogą starać się o wsparcie finansowe przy bardzo preferencyjnym oprocentowaniu na budowę oraz modernizację dróg, sieci i stacji wodociągowych, systemu zbiorowego odprowadzania i oczyszczania ścieków, inwestycje w oświatę, a także przedsięwzięć w zakresie odnawialnych źródeł energii. Nabór wniosków potrwa do 28 października. To już ostatnia z trzech edycji programu SPP, jakie Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej zaplanował na 2022 rok. Z preferencyjnych pożyczek mogą skorzystać gminy i powiaty, które zamierzają realizować inwestycje infrastrukturalne na terenach wiejskich (na wsi i w miastach do 20 tys. mieszkańców). Pożyczki, których maksymalna wysokość wynosi 1,5 mln zł, są udzielane na okres do 5 lat. Przy realizacji inwestycji nie jest wymagany wkład własny – pożyczki mogą służyć finansowaniu 100% kosztów zadania inwestycyjnego brutto. Wyróżniają się one m.in. niskim, oprocentowaniem opartym o WIBOR 3-miesięcznym (jednakże nie mniej niż 2,5%) oraz brakiem jakichkolwiek kosztów oraz opłat pośrednich – prowizji, marży itp. Środki finansowe pozyskane w ramach programu SPP mogą być przeznaczone na budowę i modernizację: placówek oświatowych, sieci oraz stacji wodociągowych, systemów zbiorowego odprowadzania i oczyszczania ścieków, dróg gminnych i powiatowych, a także przedsięwzięć w zakresie odnawialnych źródeł energii. Wnioski w ramach jesiennej edycji programu SPP można składać w terminie od 3 do 28 października 2022 roku. Szczegółowe informacje o programie znajdują się na stronie: https://efrwp.pl/wsparcie-dla-samorzadow/samorzadowy-program-pozyczkowy/o-programie-spp/ Tylko w tym roku Fundacja udzieliła pożyczek na łączną kwotę ponad 20 mln zł. Źródło: informacja prasowa Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej
  5. John Deere oferuje teraz czujnik bliskiej podczerwieni HarvestLabTM 3000 w kombajnach serii S i T, jednocześnie zwiększając liczbę jego zastosowań do czterech — analiza składników jest już możliwa również w przypadku zbóż i rzepaku. Rozwiązanie HarvestLabTM 3000 jest dobrze znane z zastosowań w samojezdnych sieczkarniach polowych, użytku stacjonarnym i analizie gnojowicy (Manure Sensing). Obecnie istnieje możliwość zamontowania go w kombajnach, a nowe zastosowanie nosi nazwę Grain Sensing (analiza ziarna). Pozwala ono kontrolować istotne parametry jakościowe w pszenicy, jęczmieniu i rzepaku w sposób ciągły i w czasie rzeczywistym. Dodatkowo do pomiaru poziomu wilgoci w pszenicy, jęczmieniu i rzepaku można teraz ustalić również zawartość białka. Ponadto istnieje możliwość rejestrowania zawartości skrobi w jęczmieniu oraz zawartości oleju w rzepaku. Oznacza to, że rolnicy otrzymają informacje o jakości zbiorów w konkretnych miejscach poszczególnych pól, dzięki czemu: · od razu wiedzą, czy pszenica nadaje się do przemiału na mąkę, czy na paszę; mogą więc przechowywać poszczególne partie pszenicy osobno według jakości, a także wiedzą, do kogo kierować ofertę sprzedaży; · otrzymują lepsze informacje na temat zebranych roślin, ponieważ jakość ziarna jest badana i dokumentowana w każdym miejscu pola; · mogą porównywać odmiany zbóż lub weryfikować prawidłowość ustawień maszyny; · otrzymują informację, w których obszarach pola dostarczone składniki odżywcze (np. azot) faktycznie przełożyły się na wielkość plonu i zawartość białka/oleju, aby lepiej planować aplikację nawozu w następnym sezonie. Jak to działa: Funkcja analizy ziarna Grain Sensing to w pełni zintegrowane rozwiązanie montowane na przenośniku czystego ziarna. W celu zastosowania w kombajnie wymagane są następujące elementy: · czujnik bliskiej podczerwieni HarvestLabTM 3000, · zestaw do montażu czujnika u klienta oraz niezbędne elementy mocujące, · kalibracja funkcji Grain Sensing, · wyświetlacz 4. generacji, · rozwiązanie w zakresie rolnictwa precyzyjnego JDLinkTM, · odbiornik StarFireTM. Zanim ziarno trafi do zbiornika ziarna, napędzany silnikiem przenośnik ślimakowy przenosi je bezpośrednio na wprost czujnika HarvestLabTM 3000 Przy użyciu odbiornika StarFireTM dane dotyczące konkretnych obszarów pola są generowane na wyświetlaczu 4. generacji. Następnie za pośrednictwem systemu łączności JDLinkTMdane te mogą być automatycznie synchronizowane z systemem John Deere Operations CenterTM. Tam można przeglądać wyniki swoich zbiorów dzięki takim funkcjom jak Analyze (Analiza) i Field Analyzer (Analizator pola). Z systemem Operations Center współpracuje też oprogramowanie innych firm, umożliwiając dalszą analizę lub tworzenie map aplikacji na potrzeby przyszłej dystrybucji składników odżywczych. Pomiary wykonywane przez czujnik HarvestLabTM pomagają rolnikom planować uprawy i zabiegi agrotechniczne. Rozwiązanie to pozwala uzyskać informacje na temat ilości składników odżywczych (zwłaszcza azotu) oraz ich wpływu na wielkość i jakość plonu. Dzięki temu można obliczyć wydajność odżywczą każdej części pola. Mapa plonu i białka (po prawej) widoczna w Operations Center Dostępność: Czujnik HarvestLabTM będzie dostępny w modelach serii T (z możliwością doposażenia maszyn z roku modelowego 2016 i nowszych) i modelach serii S (z możliwością doposażenia wszystkich maszyn S760, S770, S780, S785 i S790) od wiosny 2023 r., aby można było z niego korzystać podczas następnych zbiorów. Źródło: informacja prasowa John Deere
  6. W2022 roku kolejne szkoły rolnicze dołączyły do akcji edukacyjnej prowadzonej przez Corteva Agriscience w Polsce pod hasłem „Dzielimy się wiedzą”. Obecnie z materiałów przygotowanych przez firmę korzystają już przyszli rolnicy z 31 placówek w Polsce. Od 2019 roku Corteva przekazała szkołom blisko 400 wielkoformatowych merytorycznych tablic dydaktycznych. Celem kampanii „Dzielimy się wiedzą” jest przybliżenie uczniom szkół rolniczych w Polsce praktycznych informacji na temat prowadzenia upraw rolniczych i ogrodniczych. Wiadomości te prezentowane są w nowoczesny sposób w postaci infografik i specjalistycznych zdjęć. Tematyka tablic obejmuje choroby i szkodniki głównych upraw rolniczych (zboża, rzepak, kukurydza), sadowniczych oraz warzywniczych. Corteva opracowała także plansze edukacyjne dotyczące bezpieczeństwa stosowania środków ochrony roślin, ich form użytkowych, sposobów działania i zasad mieszania. W pakiecie dydaktycznym znajdują się też tablice na temat bezpieczeństwa żywności i dopuszczalnych poziomów pozostałości substancji czynnych. Zestaw tablic zawiera też materiały dla przyszłych hodowców bydła, w tym wiadomości o tym jak powstają odmiany hybrydowe kukurydzy oraz czym jest idealna kiszonka. „Angażujemy się w działania na rzecz rozwoju rolnictwa i polskiej wsi, ponieważ zależy nam na podnoszeniu kompetencji przyszłych rolników. To oni będą prowadzić gospodarstwa rolne, produkować żywność i odpowiadać za bezpieczeństwo żywnościowe dla nas i przyszłych pokoleń. Dlatego podejmujemy te ważne tematy zrównoważonego rolnictwa w naszej kampanii. Chcemy wspierać w ten sposób inicjatywy z zakresu szeroko rozumianej odpowiedzialności rolnictwa,”– mówi Justyna Bernat, Marketing Communications Consultant w Corteva Agriscience w Polsce. Obecnie pod nadzorem Ministerstwa Rolnictwa znajduje się 61 szkól rolniczych w Polsce, w których uczy się ponad 20 000 osób. Tablice edukacyjne od Corteva są zgodne z obowiązującą podstawą programową resortu w zakresie nowoczesnej produkcji roślinnej i zwierzęcej oraz dobrymi praktyki rolniczymi. Corteva współpracuje głównie z resortowymi szkołami, ale spółka jest także otwarta na współpracę z innymi placówkami w zakresie edukacji rolniczej, aby jak najszerzej docierać z informacją do młodych rolników w Polsce. Agnieszka Pachocka, specjalista ds. kształcenia z Centrum Kształcenia Zawodowego w Kozienicach powiedziała - „Serdecznie dziękujemy za przekazanie i montaż tablic edukacyjnych w ramach akcji „Dzielimy się wiedzą” dla niepublicznej branżowej szkoły I stopnia w Kozienicach. Jesteśmy zachwyceni i liczymy, że tablice edukacyjne przysłużą się naszym uczniom w owocnym zdobywaniu wiedzy.” Szkoły rolnicze biorące udział w kampanii „Dzielimy się wiedzą” to: 1. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Władysława S. Reymonta w Dobryszycach, 2. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Potoczku, 3. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Jadwigi Dziubińskiej w Golądkowie, 4. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Wincentego Witosa w Mokrzeszowie, 5. Zespół Szkół Rolniczych im. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego w Środzie Wielkopolskiej, 6. Zespół Szkół Rolniczo-Budowlanych w Lesznie, 7. Zespół Szkół Rolniczych im. Władysława Grabskiego w Grudziądzu, 8. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Augusta Zamoyskiego w Jabłoniu, 9. Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Franciszka Stefczyka w Czernichowie, 10. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. gen Franciszka Kamińskiego w Karolewie, 11. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Dobrocinie, 12. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Adolfa Dygasińskiego w Sichowie Dużym, 13. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Ziemi Sandomierskiej w Sandomierzu-Mokoszynie, 14. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Żarnowcu, 15. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Stanisława Staszica w Sejnach, 16. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. prof. Władysława Szafera w Głubczycach, 17. Zespół Szkół Rolniczych im. Wincentego Baranowskiego w Lututowie, 18. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Zawodowego im. W Witosa w Bujnach 19. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. A. Świętochowskiego w Gołotczyźnie, 20. Zespół Szkół Rolniczych im. T. Kościuszki w Namysłowie, 21. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. ks. dr Jana Dzierżona w Bogdańczowicach, 22. Zespół Szkół im. S. Mikołajczyka w Opatówku, 23. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Michała Drzymały w Brzostowie, 24. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Jadwigi Dziubińskiej w Zduńskiej Dąbrowie, 25. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Władysława Szcześniewskiego w Widzewie, 26. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Stanisława Staszica w Swarożynie, 27. Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Wojsławicach, 28. Zespół Szkół Rolniczych im. Władysława Grabskiego w Sędziejowicach, 29. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Powstańców Wielkopolskich w Bielicach, 30. Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Przemystce, 31. Centrum Kształcenia Zawodowego w Kozienicach. Źródło: informacja prasowa Corteva Agriscience
  7. Pan Marek Seget od 6 lat sprawuje pieczę nad najbardziej zielonym polem golfowym w Polsce, czyli Karolinka Golf Park w woj. opolskim. Już 17 i 18 wrześnie br. odbędą się III Mistrzostwa Karolinka Golf Park by John Deere – takie zawody to zawsze wyzwanie dla greenkeepera. Greenkeeper na polu golfowym ma dużo trudniejsze zadanie niż na boisku do piłki nożnej – potrzebuje też bardziej zaawansowanego sprzętu. Marek Seget - greenkeeper_zajmuje się murawą na Karolinka Golf Park – Zgodnie z etyką golfa greeny to świętość – mówi pan Marek Seget – wchodzi na nie tylko ten, kto musi na nich zagrać oraz greenkeeper. Meleksy czy pchane wózki z kijami są absolutnie zabronione. Nic dziwnego – w końcu o randze pola golfowego świadczą między innymi właśnie perfekcyjnie zadbane greeny. Pan Marek od 6 lat zajmuje się murawą na Karolinka Golf Park w woj. opolskim. Karolinka nie dość, że uchodzi za najbardziej zielone pole golfowe w Polsce, to jeszcze jako jedyne w kraju jest przestrzenią w pełni wkomponowaną w malowniczy krajobraz – terenu 35 ha celowo nie ogrodzono. To sprawia, że utrzymanie go w idealnej kondycji stanowi dla greenkeepera jeszcze większe wyzwanie – darń naruszona przez dzikie zwierzęta musi być każdorazowo ręcznie naprawiana. Jak wygląda praca profesjonalnego opiekuna zieleni? W czym tkwi sekret doskonałych pól golfowych i dlaczego tak trudno o nie zadbać? Nie ma reguły – Teren pola golfowego to zupełnie inna bajka niż na przykład boisko do piłki nożnej. To drugie zawsze kosimy na jedną wysokość, którą zresztą odgórnie ustala FIFA lub UEFA. Natomiast każde pole golfowe po pierwsze, ma swoją specyficzną budowę. Po drugie, różne sektory pola są koszone na różną wysokość. Po trzecie, każde pole ustala swoje wymagane wysokości dla poszczególnych sektorów. Możemy mówić co najwyżej o przeciętnej praktyce koszenia. I tak: greeny kosimy mniej więcej na 3-4 mm (zawsze jednak musi to być mniej niż 5 mm), fairwaye na ok. 12 mm, semirough’y na ok. 37 mm (czyli mniej więcej jak w przydomowych ogrodach), rough’y na ok. 60 mm – tłumaczy pan Marek. Poszczególne sekcje pola golfowego są tak przemyślane, aby utrudniać zawodnikom partię, jeśli wybiją piłeczkę nieprecyzyjnie. Jest to swoista nauczka za kiepskie zagranie. Najbardziej pechowym fragmentem pola są tzw. bunkry, czyli pułapki piaskowe. Nad Karolinką pieczę sprawuje średnio 7-8 osób, a zimą, gdy ruch jest znacznie mniejszy, wystarczą trzy. – Na nasze 9-dołkowe pole to w sam raz. Mimo jednak, że teren należy do niewielkich, to pracuje na nim 7 maszyn, nie licząc kos, ręcznych podkaszarek i kosiarek. Nie są zawsze w użyciu, ale akurat przed turniejami wyjeżdżamy wszystkimi. Dzięki temu jesteśmy w stanie perfekcyjnie dopracować całą powierzchnię pola nawet na kilka godzin przed turniejem – opowiada pan Marek. Losy turniejów w rękach greenkeepera Najbliższy turniej na Karolince odbędzie się już 17 i 18 września. III Mistrzostwa Karolinka Golf Park by John Deere oznaczają pełną mobilizację zespołu. – Oczywiście pole przygotowujemy codziennie, od marca, kiedy zaczyna się sezon. Wychodzimy z założenia, że wszyscy nasi klienci powinni cieszyć się świetną jakością terenu. Prawdą jest jednak, że turnieje to czas wyjątkowy i – żeby zagwarantować wszystkim równe szanse w zawodach – musimy poświęcić greenom szczególną uwagę – zaznacza pan Marek. Jak wyglądają przygotowania? – Dwa tygodnie przed turniejem rezygnujemy już z niektórych operacji, aby nie uszkadzać maty trawy. Wisienką na torcie jest zawsze wałowanie greenów tzw. żelazkiem, ponieważ to od tej czynności zależy szybkość i gładkość murawy. Najbliższe mistrzostwa wypadają w sobotę i są dwudniowe, a więc w piątek skosimy cały teren pola, a oprócz tego w sobotę i niedzielę rano dokosimy greeny, usuniemy ślady po grabiach czy dziury po piłkach oraz jeszcze raz je zwałujemy. Piłka musi toczyć się idealnie, dla każdego z zawodników. Przed nami zatem intensywny weekend – komentuje pan Marek. Najważniejsza maszyna na polu Królową parku maszynowego Karolinki zdecydowanie jest tzw. greenówka, czyli kosiarka wrzecionowa przeznaczona do pielęgnacji greenów. – Precyzyjnie przyciętą murawę na raptem 3-4 mm zawdzięczamy naszemu modelowi 2500B od John Deere’a. Oprócz niego mamy kosiarki rotacyjne przeznaczone do rough’ów, którymi przycinamy trawę na wysokość 30-60 mm. Z kolei pojazd użytkowy John Deere Gator to konieczność na zapleczu pola golfowego do transportu różnych materiałów przy codziennych pracach. Nieodzowną maszyną jest też traktor kompaktowy. Służy do oprysków, aeracji, wertykulacji fairwayów czy innych prac – wymienia pan Seget. Praca greenkeepera na polu golfowym polega na codziennym doglądaniu i pielęgnacji murawy. Nie można iść na skróty, jeśli trawa ma być utrzymana w perfekcyjnej kondycji przez cały rok. Pan Marek musi zatem polegać na niezawodnym sprzęcie, a więc takim, który oprócz precyzji cięcia gwarantuje również łatwą, szybką i wygodną obsługę. – W modelu 2500B cenię sobie przede wszystkim dwie rzeczy – możliwość błyskawicznego ostrzenia pastą do wrzecion (zajmuje mi to pół minuty) oraz bardzo ergonomiczne ustawianie wysokości noży. Przy pomocy jednego pokrętła ustawiam wysokość całego wrzeciona – mówi pan Seget. Różne segmenty pola to różne techniki pielęgnacji – Wszystkie trawy, które muszą mieć mniej niż 3 cm wysokości kosimy wrzecionem. Z kolei do dłuższych traw, 4- lub 5-centymetrowych, na rough’ach i semirough’ach wykorzystujemy kosiarkę rotacyjną. To de facto taka, którą przeważnie mamy w domach. Oczywiście nasz model 7400A TerrainCut, który ma 5 noży jest znacznie większy – opowiada pan Marek. – Warto dodać, że w konstrukcji układu regulacji wysokości koszenia modelu 7400A TerrainCut zastosowano mocniejszy uchwyt. Poza tym wgłębienia rotacyjnego agregatu wykonano z utwardzonego materiału, aby poprawić wytrzymałość maszyny i uodpornić ją na działanie niesprzyjających czynników zewnętrznych – komentuje Michał Kufel, Territory Turf Manager z John Deere Polska. Kosiarki przeznaczone do pól golfowych muszą mieć również specjalne, szerokie opony trawiaste. – Trawy nie można ubijać miejscowo, więc ciężar maszyny musi rozkładać się równomiernie. Z 7400A TerrainCut jazda po polu jest dodatkowo wygodna i bezpieczna dla darni, ponieważ z pomocą wyświetlacza TechControl można spowolnić maszynę w czasie skrętów. Po wykonaniu nawrotu obniżają się zespoły tnące i wraca wcześniejsza prędkość koszenia – dodaje pan Seget. Greenkeeper w Polsce: zawód z przyszłością? – Nadal jeszcze zdarza się, że ludzie pytają mnie, czy te piękne pasy zieleni pomalowane są farbą – śmieje się pan Marek. Zawód greenkeepera, chociaż co raz popularniejszy w Polsce, to dla większości trochę czarna magia. – Na szczęście w Polsce przybywa pól golfowych; myślę, że tak średnio jedno na dwa lata. I bardzo dobrze, ponieważ według mnie golf zbyt długo nie cieszył się u nas popularnością. Naturalnie pojawia się więc zapotrzebowanie na profesjonalistów, którzy zadbają o teren. Właściciele zaczynają rozumieć, że naprawdę warto mieć u swojego boku specjalistę od zieleni – mówi pan Seget. Utrzymanie murawy – zwłaszcza tak wymagającej i zróżnicowanej jak ta na polach golfowych – to właściwie sztuka. Wymaga nie tylko wielu lat doświadczeń i eksperckiej wiedzy, ale też niezawodnego sprzętu. – Wszystko zaczyna się jednak od pasji. Jeśli nie kochasz roślin, nie fascynuje cię architektura traw, to nigdy nie zostaniesz greenkeeperem z prawdziwego zdarzenia – podsumowuje pan Marek. Źródło: informacja prasowa John Deere
  8. W ynalezienie antybiotyków zrewolucjonizowało medycynę. Ich stosowanie uratowało ludzkość przed chorobami bakteryjnymi. Infekcje, które niegdyś prowadziły do śmierci, stały się proste do wyleczenia. Od ich odkrycia minęło sto lat, a już pojawił się problem ze skutecznością tych leków. Antybiotykoodporność to aktualnie jedno z najważniejszych zagrożeń w ochronie zdrowia. Tak, jak krokiem milowym medycyny było powszechne stosowanie antybiotyków, tak w rolnictwie podobną rewolucję spowodowało stosowanie herbicydów. Niestety, tu także pojawił się problem – odporność chwastów na substancje aktywne. Mechanizm wytwarzania odporności jest analogiczny do nieprawidłowo lub zbyt często przyjmowanych antybiotyków. Efektem używania tego samego herbicydu przez kilka lat na tym samym polu, jest wyselekcjonowanie z populacji chwastów osobników, które nabyły cechę odporności. Preparat przestaje skutecznie chronić plantacje przed niepożądanymi na stanowisku roślinami. Dlaczego tak się dzieje? Początkowo na stanowisku mamy do czynienia z populacją chwastów wrażliwych na substancję przeznaczoną do ich zwalczania. Tylko znikoma liczba roślin posiada odporność. Zatem, po użyciu herbicydu prawie wszystkie chwasty giną. Pozostają tylko te osobniki, które niosą w sobie gen odporności. Rozwijają się, wydają nasiona. W każdym roku, przy stosowaniu tego samego preparatu przeznaczonego do zwalczania chwastów powiększa się populacja roślin niewrażliwych na stosowaną substancję aktywną. Często dochodzi do sytuacji, w której większość niepożądanych na stanowisku roślin nie reaguje na stosowany od lat preparat przeznaczony do ich zwalczania. Tak, jak w przypadku antybiotyków – nadmierne ich stosowanie, doprowadziło do sytuacji, w której tracimy skuteczne narzędzie do walki z bakteriami, tak w przypadku eliminacji chwastów, nieodpowiednie stosowanie herbicydów spowodowało, iż tradycyjne metody ich zwalczania przestały być skuteczne. Konsekwencje tego zjawiska są bardzo poważne. Oprócz strat finansowych, skutkiem może być przymusowa reorganizacja struktury zasiewów – eliminacja dotychczas uprawianych roślin. Ponieważ problem odporności chwastów na substancje aktywne jest zjawiskiem masowym, trzeba stosować mechanizmy, które mu przeciwdziałają. Zmniejszaniu już istniejącej odporności sprzyja rotacja – naprzemienne stosowanie środków o różnych mechanizmach działania. Efektywniejszym rozwiązaniem jest użycie mieszanin substancji aktywnych o odmiennych mechanizmach działania. Skutecznym działaniem w walce z groźnymi i rozprzestrzeniającymi się gatunkami chwastów są integrowane systemy ochrony. Uwzględniają właściwą agrotechnikę, płodozmian i zabiegi mechaniczne, w których liczba oprysków herbicydowych jest okrojona do ekonomicznie uzasadnionego minimum. Czynnikami zmniejszającymi liczebność chwastów jest także opóźnienie terminu siewu, optymalizacja gęstości wysiewu i wybór odpowiednich, silnie konkurencyjnych odmian. Najistotniejsze jest jednak stosowanie herbicydów z różnych grup chemicznych i o różnym mechanizmie działania. Antybiotyki są podstawą współczesnej medycyny. Herbicydy to filar produkcji roślinnej. Aby spełniały swoje zadanie, trzeba je rozważnie stosować. Przede wszystkim należy korzystać z dostępnych preparatów o potwierdzonej, najwyższej skuteczności i stosować je naprzemiennie. Autorka: Anna Rogowska
  9. F irma Agrii Polska rozpoczyna inwestycję budowy nowoczesnej fabryki Nawozów Dolistnych marki FoliQ. Umowa z firmą realizująca zlecenie, została podpisana w sierpniu br. Uroczyste rozpoczęcie prac budowlanych wraz z konferencją prasową, planowane jest na 17.10.2022. Umowa między firmą Agrii Polska a konsorcjum: Firmą BWJ Inwestycje Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (LIDER KONSORCJUM) z siedzibą w Bydgoszczy, reprezentowaną przez: Krzysztofa Bebyna – Prezesa Zarządu i Macieja Jasińskiego - Członka Zarządu oraz przedsiębiorstwem Budowlano-Montażowym STABUD-PRZEMYSŁÓWKA spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (PARTNER KONSORCJUM) z siedzibą w Bydgoszczy , reprezentowaną przez Szymona Kopkę - Prezesa Zarządu została podpisana w sierpniu br., w Aleksandrowie Kujawskim. W związku z tym, zrealizowana zostanie budowa zakładu produkcji Nawozów Dolistnych FoliQ ( w tym: hala produkcyjna, hala magazynowa, laboratorium, sklep firmowy i pomieszczenia socjalne). W zakładzie, produkowane będą nawozy płynne i zawiesinowe wraz z pełną konfekcją, przeznaczone na dystrybucje w zakresie rynku krajowego jak i na eksport. Planowane zakończenie prac, to 31 sierpnia 2023 roku. Po stronie firmy Agrii Polska umowę podpisali: Leszek Skrzypczyk – Członek Zarządu i Arkadiusz Łuczak – Członek Zarządu, a po stronie Firmy BWJ Inwestycje Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (LIDER KONSORCJUM) z siedzibą w Bydgoszczy: Krzysztof Bebyna – Prezes Zarządu i Maciej Jasiński - Członek Zarządu. Źródło: informacja prasowa Agrii Polska
  10. I nnowacyjny środek ochrony roślin w ofercie CIECH Sarzyna – Halvetic – wkracza na kolejny rynek zagraniczny. Już wkrótce dostęp do niego zyskają słowaccy rolnicy. Tym samym kraj ten dołączy do grona dziewięciu innych, poza Polską, europejskich rynków, m.in. Rumunii, Hiszpanii, Grecji czy Portugalii, na których rolnicy mogą korzystać z potencjału Halvetic w procesie zrównoważonej transformacji rolnictwa. Poza Starym Kontynentem herbicyd ten ma też rejestrację w Australii. Halvetic to herbicyd na bazie glifosatu, oparty o innowacyjną i opatentowaną technologię BGT („Better Glyphosate Technology”®), który pozwala na utrzymanie dotychczasowej wysokiej skuteczności substancji aktywnej przy obniżeniu jej dawki na hektar o połowę w porównaniu do istniejących standardów. To nie tylko największa innowacja wśród herbicydów nieselektywnych na świecie i przełom na światowym rynku formulacji glifosatu, ale także odpowiedź Grupy CIECH na wyzwania związane z transformacją rolnictwa zgodną z założeniami unijnej strategii „Od pola do stołu”, polegającej na ograniczeniu stosowania środków ochrony roślin o 50 proc. do 2030 roku. Europejskie regulacje oznaczają wzrost zapotrzebowania na nowe produkty cechujące się większą efektywnością i skutecznością działania. W 2021 roku Halvetic zanotował bardzo udany debiut w Polsce, wzmacniając pozycję CIECH Sarzyna w segmencie glifosatu, w którym spółka ma udział na poziomie ok. 50 proc. Strategia rozwoju marki zakłada jednocześnie intensywną ekspansję zagraniczną. W ciągu zaledwie roku Halvetic uzyskał pozwolenia na wprowadzenie do obrotu m.in. w Rumunii, Łotwie, Litwie, Grecji oraz w Czechach. W toku natomiast są kolejne procesy rejestracji produktu, m.in. we Włoszech, w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Estonii, na Cyprze czy w Argentynie, które mogą zakończyć się w przeciągu kilku kwartałów. Słowacja, obok np. Rumunii, Węgier, Czech, Litwy, Polski czy Bułgarii, należy do grupy państw, w których grunty rolne są największym składnikiem struktury użytkowania ziemi i stanowią od 40 do blisko 60 proc. powierzchni kraju. Najważniejszy obszar uprawowy w Słowacji to znajdująca się na południowym zachodzie Nizina Naddunajska. Na terenach nizinnych w tym kraju występują urodzajne gleby (brunatne, czarnoziemy, rędziny), na których uprawia się m.in. pszenicę, kukurydzę, jęczmień, buraki cukrowe, owoce i warzywa. Najczęściej uprawianym zbożem w Słowacji jest pszenica – szacuje się, że jej zbiory wynoszą ok. 2 mln ton rocznie. Spółka CIECH Sarzyna odpowiada za dynamiczny rozwój segmentu Agro całej Grupy CIECH i stale rozwija portfolio innowacyjnych produktów, co od kilku lat skutkuje zarówno systematycznym zwiększaniem udziałów rynkowych w Polsce (7 proc. w pierwszym półroczu 2022 roku vs. 6 proc. rok wcześniej), jak i kontynuacją ekspansji zagranicznej w Unii Europejskiej i poza Europą. Grupa CIECH jest obecna ze swoją ofertą środków ochrony roślin w ok. 50 krajach całego świata. CIECH Sarzyna, oprócz rynku macierzystego, obsługuje także rejon Europy Środkowej oraz Europę Zachodnią, Wyspy Brytyjskie i Skandynawię. Poza Europą tradycyjnie ważne dla spółki rynki to: Australia, Kanada oraz Daleki Wschód, zwłaszcza Tajlandia i Wietnam. Z kolei Proplan, który od 2018 roku wchodzi w skład Grupy CIECH, prowadzi swoje działania głównie na Półwyspie Iberyjskim, w basenie Morza Śródziemnego (Włochy, Francja, Grecja) oraz w Północnej Afryce – przede wszystkim w Maroku, Algierii i Egipcie. W ramach strategii Grupy na lata 2022-2024 CIECH Sarzyna planuje m.in. wprowadzanie kolejnych innowacyjnych produktów i oferowanie nowoczesnych usług dla rolników, opracowanych we współpracy z partnerami zewnętrznymi. Źródło: informacja prasowa Ciech Sarzyna
  11. a_polonia

    TMR czy PMR?

    W yróżniamy dwa podstawowe sposoby żywienia krów mlecznych: TMR (Total Mixed Ration) oraz PMR (Partly Mixed Ration). Czym się różnią i który sposób będzie najbardziej odpowiedni dla naszego gospodarstwa – wyjaśniają eksperci De Heus, partnera programu Krowie na Zdrowie. Dawka TMR polega na wymieszaniu wszystkich pasz – objętościowych i treściwych – w wozie paszowym. TMR ogranicza nakład pracy i upraszcza zadawanie paszy. Wadą jest konieczność tworzenia grup technologicznych. Z tego względu system sprawdzi się w dużych gospodarstwach, ponieważ przygotowywanie dawki TMR dla kilku czy kilkunastu zwierząt jest zwyczajnie nieopłacalne. W systemie PMR mieszamy tzw. „bazę dawki” i indywidualnie premiujemy krowy paszami treściwymi. Bazą dawki są pasze objętościowe, część pasz treściwych i/lub komponenty białkowe. Do premiowania możemy używać dwóch, trzech i więcej pasz treściwych – w zależności od potrzeb i wydajności stada. Dawka PMR to dość szerokie pojęcie. Obejmuje zarówno zadawanie paszy treściwej ręcznie, np. w oborach uwięziowych, jak i zadawanie przy pomocy stacji paszowych w oborach wolnostanowiskowych z halą udojową, czy premiowanie krów podczas doju w obiektach z robotami udojowymi. Premiowanie przy pomocy stacji paszowych jest najbardziej ekonomiczne i dokładne. Premiujemy tylko te krowy, które na to zasługują. Możemy „dawkować” nawet stugramowe porcje. Taka dawka PMR korzystnie wpływa na zdrowie zwierząt. Program na bieżąco analizuje istotne parametry (dzień laktacji i produkcję mleka) i tak steruje ilością zadawanych pasz, aby w pełni i na każdym etapie pokrywać zapotrzebowanie zwierząt. A to bezpośrednio przekłada się na mniej niedoborów i chorób metabolicznych. TMR · ogranicza nakład pracy · upraszcza podawanie paszy · wymusza tworzenie grup technologicznych · TMR jest najlepszy dla dużych gospodarstw PMR · indywidualne premiowanie paszami treściwymi · dokładny i ekonomiczny · w pełni pokrywa zapotrzebowanie zwierząt Najlepsze jest premiowanie przy pomocy stacji paszowych zsynchronizowanych z halą udojową z pomiarem ilości mleka. Wykorzystujemy w tym celu tzw. tabele paszowe. Do wyboru mamy dwie zależności: dzień laktacji oraz ilość mleka, które w praktyce często wykorzystujemy jednocześnie. Wartości w tabelach wpisujemy raz dla całego stada. Na podstawie daty wycielenia oraz dziennej produkcji program sam dobiera odpowiednią ilość paszy. Wiele stacji ma możliwość zadawanie nawet do 4 różnych rodzajów pasz jednocześnie. Od wycielenia paszę dawkuje się według dnia laktacji. Może to trwać od 25 dnia do nawet 60 dnia. Następnie przechodzimy do premiowania w zależności od produkcji. W tym celu wykorzystuję tzw. "tabelę mleka”. Źródło: informacja prasowa programu Krowie na zdrowie
  12. a_polonia

    WARSZTATY CEBULOWE PROCAM

    W imieniu firmy PROCAM, firmy ENZA ŻADEN oraz Gospodarstwa AGRO-MALZ Piotr Malz zapraszamy na WARSZTATY CEBULOWE. WARSZTATY odbędą się 09 września 2022 o godz. 11:00 w Gospodarstwie AGRO-MALZ, Wocławy 10R, 83-020 Cedry Wielkie. PROGRAM SPOTKANIA Źródło: informacja prasowa PROCAM
  13. W ybór wariantu ochrony herbicydowej to kluczowe zagadnienie determinujące sukces uprawy zbóż. Istotny jest wybór strategii walki z chwastami, a nie tylko preparatu służącego do ich redukcji. Efektywna eliminacja niepożądanych na polu roślin zwiększa mrozoodporność plantacji, zapewnia lepszą wiosenną kondycję i szybszy restart. Standardem jest jesienne zwalczanie chwastów. Wiosenne zabiegi są zdecydowanie mniej skuteczne, gdyż rośliny chwastów wyrastają poza optymalne do przeprowadzenia oprysku fazy, a kapryśna pogoda może w ogóle uniemożliwić przeprowadzenie zabiegu. Często mamy do czynienia z przymrozkami, obfitymi opadami, bądź też coraz powszechniej występującymi w naszym kraju suszami. Główna aktywność walki powinna przypadać na okres po siewie i po wschodach – w czasie największej wrażliwości chwastów na użyte herbicydy. Wiosną, jeśli stan plantacji nie będzie zadowalający, należy wykonywać zabiegi o charakterze korygującym. Niezwykle istotne przy wyborze sposobu odchwaszczenia plantacji jest uwzględnienie zjawiska odporności na substancje aktywne. Największy problem stwarza zwalczenie miotły zbożowej. Odporne biotypy tego gatunku początkowo występowały w gospodarstwach wielkoobszarowych o ubogim płodozmianie, nastawionych głównie na uprawę zbóż. Aktualnie problem dotyczy już praktycznie obszaru całej Polski. Najpierw odporność miotły wykazano na herbicydy, które działają jako inhibitory syntetazy acetylomleczanowej (ALS). Odznaczają się one dużą aktywnością biologiczną, a dodatkowo były powszechnie stosowane. Wybierano je z uwagi na efektywność i przystępną cenę. Następnie pojawiły się potwierdzone doniesienia o uodpornieniu się miotły zbożowej na inhibitory karboksylazy acetylokoenzymu (ACCazy). A od dekady obserwujemy w naszym kraju odporność tej rośliny na pochodne mocznikowe i amidowe z grupy C2. Skuteczne przeciwdziałanie odporności polega na rotacyjnym stosowaniu środków ochrony roślin o różnych mechanizmach działania, aplikacji herbicydów bazujących na kilku substancjach czynnych. Warto także przestrzegać zasad prawidłowego zmianowania upraw, co pozwoli co roku na innym polu aplikować inne preparaty. Należy stosować uprawę orkową, która pozwala zmniejszyć bank nasion w glebie. W walce chemicznej zaś należy pamiętać o rotacji substancji aktywnych oraz stosowaniu fabrycznych mieszanin kilku różnych związków chemicznych, odmiennie oddziałujących na niepożądane na plantacji rośliny. Ciekawym i efektywnym narzędziem w jesiennej redukcji chwastów na plantacjach zbóż ozimych jest Bacara Trio. Środek zawiera trzy uzupełniające się substancje czynne o różnym mechanizmie działania. Diflufenikan o działaniu kontaktowym, zaliczanym do inhibitorów biosyntezy karotenoidów w komórkach chwastów. Brak tych struktur powoduje zbielenie tkanek liści i rozpad komórek. Po zastosowaniu pozostaje przez dłuższy czas na powierzchni gleby wytwarzając cienką warstwę, która działa kontaktowo na wschodzące młode, aktywnie rosnące chwasty. Flufenacet o działaniu układowym, zaliczanym do inhibitorów syntezy kwasów tłuszczowych o długich łańcuchach, pobierany jest głównie przez korzenie i hypokotyl kiełkujących chwastów. Metrybuzyna o działaniu układowym zaliczana jest do inhibitorów fotosyntezy. Pobierana głównie poprzez system korzeniowy w mniejszym stopniu poprzez liście chwastów. Preparat przeznaczony jest do ochrony przed miotłą zbożową i chwastami dwuliściennymi. Mieszanina nie tylko zwalcza szerokie spektrum niepożądanych roślin na plantacji oraz na długi okres zabezpiecza stanowisko przed nowymi wschodami. Przeprowadzenie zabiegów w zalecanym terminie i z wykorzystaniem tego herbicydu stanowi skuteczną metodę zapobiegania wytwarzaniu odporności miotły zbożowej i gatunków dwuliściennych na działanie herbicydów. Autorka: Anna Rogowska
  14. De Heus przedstawił pierwszy raport ESG, w którym porusza tematy związane z organizacją firmy, ale przede wszystkim tym, jak w zrównoważony sposób stara się współistnieć ze środowiskiem i społeczeństwem. - Droga firmy De Heus Polska do zrównoważonego rozwoju w rolnictwie rozpoczęła się kilka lat temu od optymalizacji energetycznej i surowcowej. Rok temu policzyliśmy również po raz pierwszy ślad węglowy i zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, co jeszcze jako przedstawiciele branży agro możemy zrobić dla środowiska. Jako liderzy na bieżąco śledzimy zmiany związane z Europejskim Zielonym Ładem, sięgając po innowacyjne rozwiązania pozwalające na współistnienie ze środowiskiem i jednoczesne zapewnienie rentownego funkcjonowania przedsiębiorstwa. Staramy się wspierać naszych klientów, dzieląc się z nimi wiedzą i sprawdzonymi rozwiązaniami. - Jako firma kładąca nacisk na zrównoważony rozwój, chcemy zaprezentować Państwu nasz raport ESG za rok 2021. Poruszamy w nim wiele ważnych tematów, od sposobów zarządzania firmą, poprzez dbałość o bezpieczeństwo pracowników, środowiska i to, jakie produkty goszczą na talerzach milionów konsumentów. Transparentność to jedno z założeń, które przyświecało nam podczas zbierania wszystkich danych – czytamy w informacji prasowej. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy mniejszy i większy krok może sprawić, że Ziemia na nowo rozkwitnie. Z tego względu staramy się wspomagać lokalne społeczności i edukować przyszłe pokolenia. Do 2025 roku zobowiązaliśmy do pozyskiwania śruty sojowej jedynie ze zrównoważonych upraw. Regularnie modernizujemy nasze obiekty, wykorzystując systemy fotowoltaiczne i kogeneracje. Nie zapominamy także o zwierzętach hodowlanych i ich dobrostanie. Jednym z zadań naszych pracowników jest wspieraniu hodowców w podejmowaniu działań służących poprawie jakości ich bytowania. W raporcie ESG można znaleźć wiele informacji na temat funkcjonowania firmy De Heus i naszych przyszłych planów rozwoju. Działanie w sposób zrównoważony, w trosce o przyszłe pokolenia, to dowód na to, że robimy więcej niż pasze – czytamy dalej. - De Heus żywi co czwartą krowę w Polsce, co oznacza, że rocznie z mleka od krów ich klientów można wyprodukować 275 mln kg sera żółtego lub 11 000 000 000 szklanek kakao! Co szóste udko lub filet pochodzi od kury karmionej paszą De Heus, a nioski karmione paszami De Heus w 2020 r. zniosły 715,5 mln jajek klasy M! Natomiast 47 600 macior, 1 138 640 prosiąt oraz 1 558 132 tuczniki żywionych jest paszą De Heus. Oznacza to, że ok. 130 883 088 kotletów schabowych rocznie pochodzi od świń karmionych produktami De Heus – oto De Heus w liczbach. - Wszystko to, razem m.in. z profesjonalnym doradztwem żywieniowo-technicznym, specjalistycznymi programami żywieniowymi „szytymi na miarę” potrzeb naszych klientów, wsparciem w budowie obiektów inwentarskich, sprawia, że jesteśmy liderem w żywieniu zwierząt – donosi Raport. De Heus działa w ponad 75 krajach na całym świecie, wspierając osiągnięcia swoich Klientów: producentów żywca, mleka, jaj i ryb. Nieustannie, wspólnie z Klientami, wzmacnia wydajność i rozwój technologiczny, wykorzystując swoją bogatą wiedzę o żywieniu i hodowli zwierząt. Od niemal 30 lat w Polsce i ponad 100 lat na świecie De Heus produkuje mieszanki paszowe pełnoporcjowe, mieszanki uzupełniające (koncentraty), a także mieszanki mineralno-witaminowe (premiksy) i preparaty mlekozastępcze. Posiada szeroką ofertę rozwiązań żywieniowych dla hodowców drobiu, bydła i trzody chlewnej. Źródło: informacja prasowa DeHeus
  15. W cale nie należą do największych maszyn John Deere, ale dzięki innowacyjnemu, wielobębnowemu układowi młócącemu szybko podbiły międzynarodowy rynek rolny. Serię T wyróżnia największa powierzchnia aktywnej separacji ziarna pośród wszystkich aktualnie dostępnych kombajnów wytrząsaczowych. Pan Arkadiusz Małyga – właściciel firmy usługowej Top-Agro – w swoim parku maszynowym posiada aż dwa modele T670. Jak wyglądają żniwa, kiedy mamy po swojej stronie tak zaawansowaną technologię? Przede wszystkim – wydajność omłotu – Firmę założyłem w 2014 r. Wszystko zaczęło się od zakupu kombajnu W540. W 2018 r. dołączył do niego pierwszy T670, a dwa lata później kolejny. Zawsze jeden z T670 pracuje na terenie Wielkopolski, Dolnego Śląska, woj. pomorskiego. W tym roku jeden z kombajnów T670 był w stanie zebrać aż 900 ha zbóż i rzepaku. Oczywiście, kiedy jeździmy do klientów, to korzystamy także z W540, ale seria T zdecydowanie bierze nad nim górę. Ma mniejsze spalanie i daje ziarno oraz słomę doskonałej jakości – opowiada pan Arkadiusz. Kombajny John Deere młócą raczej przez pocieranie „masy o masę” niż uderzanie, więc wszystkie zapewniają mniejsze uszkodzenie ziaren. Serię T wyposażono jednak dodatkowo w bęben młócący o średnicy 660 mm, o dużej bezwładności, z 10-cepową konstrukcją, który gwarantuje szczególnie delikatny omłot materiału. – Na wydajność maszyny wpływa również powierzchnia aktywnej separacji. Średnicę bębna separującego zwiększono do 800 mm, a kąt opasania głównego klepiska o 8˚. To czyni go jednym z najwydajniejszych układów na rynku. Dzięki tym zmianom w konstrukcji całkowitą powierzchnię omłotu i aktywnej separacji zwiększono o 18%. To ogromny krok w przód. Modele z serii T z 5 wytrząsaczami i powierzchnią aktywnej separacji wynoszącą 3,3 m² spokojnie dorównują wydajnością konkurencyjnym modelom z 6 wytrząsaczami – komentuje Mateusz Janicki, specjalista ds. produktu w John Deere. – Wiadomo, że wszystko zależy od zboża, wysokości łanu, wilgotności ziarna i powietrza, ale świetne osiągi naszych T670 widzimy gołym okiem. W tym sezonie jeden kombajn był w stanie wymłócić nawet 50 t ziarna na godzinę, z ok. 5-5,5 ha pola – dodaje pan Arkadiusz. Precyzyjna technologia rozdrabniania Bez względu na gatunek uprawianych roślin możemy wybrać jeden z dwóch rozdrabniaczy: standardowy lub klasy Premium wyposażony w 108 noży wirujących. – Obie opcje gwarantują rolnikowi równomierne rozprowadzanie resztek za kombajnem, tworząc idealne warunki do dalszych prac. Jest to szczególnie istotne dla gospodarstw, które stosują uprawę uproszczoną, 108 noży zapewnia idealne rozdrobnienie resztek pożniwnych. Rozdrabniacz w T670 ma kilka praktycznych udogodnień: regulowana belka poprzeczna umożliwia dostosowanie właściwego poziomu uszkodzenia słomy; niskie położenie rozdrabniacza ułatwia pracę nawet przy wietrznej pogodzie; duża prędkość przedmuchu eliminuje uciążliwą konieczność aktywnego rozprowadzania resztek – wylicza Mateusz Janicki. Trudne warunki? To nic! O prawdziwej wydajności możemy mówić dopiero wtedy, gdy maszyna sprawnie działa na różnych terenach i przy różnej pogodzie. – W T670 użytkownicy chwalą sobie listwę domłacającą, którą można szybko podłączyć. Nie ogranicza powierzchni klepiska, a jest niezastąpiona przy omłocie wilgotnych czy trudnoomłacalnych roślin, takich jak pszenica oścista czy jęczmień. Nasze testy wykazały, że listwa zwiększa wydajność zbiorów jęczmienia nawet do 10% – zauważa Mateusz Janicki. Seria T z powodzeniem sprosta również wymagającemu ukształtowaniu terenu. – Można powiedzieć, że system HillMaster odmienił jakość i komfort pracy na polu. Nasi klienci nie muszą martwić się nachyleniami terenów i gorszą wydajnością zbioru z powodów, na które zupełnie nie mają wpływu. Dzięki HillMaster cały kombajn jest tak poziomowany, aby ciężar rozkładał się równo na wszystkie cztery koła. Maszyna odzyskuje stabilność, przyczepność, a żadne koło nie jest zbyt obciążone i nie ugniata nadmiernie gleby. System sprawdza się nawet przy 22-procentowych pochyłościach – opisuje specjalista John Deere. Gąsienice vs opony Nawet jednak praca na równym terenie bywa wymagająca, zwłaszcza jeśli mamy do pokonania grząski grunt. – Zwróćmy uwagę na trójkątną konstrukcję gąsienic. Gąsienice co do zasady ułatwiają jazdę na terenach niestabilnych, ale inżynierowie John Deere’a poszli o krok dalej. Duży prześwit nad podłożem umożliwia łatwe wydostanie się pojazdu praktycznie z każdego trudnego podłoża. Głęboka rzeźba zapewnia większą przyczepność, a zastosowanie kąta 55˚ między klockami bieżnika ułatwia odprowadzanie błota. Testy wykazały, że nowa konstrukcja gąsienic gwarantuje niższe tarcie, więc mechanizm zużywa się aż o 50% wolniej w porównaniu z poprzednim. Szerokość kombajnu pozwala spokojnie pokonywać wąskie drogi, budowa gąsienic sprawia, że kombajn mniej ugniata glebę niż przeciętnie. – tłumaczy Mateusz Janicki z John Deere. Warto dodać, że przy budowie gąsienic zastosowano tworzywo IPX2000, które odznacza się właściwościami samosmarownymi. Rolnik ma więc z głowy obowiązek codziennej konserwacji. Wystarczy wymieniać olej co 500 godzin. Co po żniwach? – W tym roku nasz sezon trwał 6 tygodni. Pracowaliśmy średnio po 13 godzin dziennie. W sumie nasze 3 kombajny wykosiły ok. 1800 ha. Było intensywnie, ale maszyny nas nie zawiodły. Od początku działalności pracujemy na sprzęcie John Deere’a (mamy jeszcze 3 ciągniki z serii 6) i zawsze możemy liczyć na jego moc i wydajność. Póki co nasz park maszynowy zdaje egzamin, ale jak jeszcze rozwiniemy działalność, to, kto wie, może skusimy się w końcu na najnowszy X9 – podsumowuje pan Arkadiusz. Źródło: informacja prasowa John Deere
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.

Agrofoto.pl Google Play App

Zainstaluj aplikację
Agrofoto
na telefonie

Zainstaluj