a_polonia

Members
  • Ilość treści

    534
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

5 Neutral

6 obserwujących

O a_polonia

Informacje

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnio na profilu byli

4377 wyświetleń profilu
  1. W imieniu Wielkopolskiego Centrum Rozrodu i Hodowli Zwierząt zapraszamy do udziału w bezpłatnym webinarium online, gdzie o swoich doświadczeniach, praktykach, jak również refleksjach dotyczących wdrożenia selekcji genomowej opowiedzą eksperci i praktycy z zakresu hodowli bydła. Przedstawią, jak nowa metoda wpłynęła na rentowność produkcji i pracę hodowlaną w stadzie. Minęło już kilka lat od kiedy selekcja genomowa została wprowadzona do oceny buhajów i krów w naszym kraju. Nowa metoda wyceny młodych osobników zdecydowanie zrewolucjonizowała całą hodowle bydła w Polsce i na świeci. Ostatnie lata pokazały, że stawiając w rozrodzie na rozpłodniki ocenione genomowo można szybko i precyzyjnie osiągać założony cel hodowlany. Terminy webinarium do wyboru: środa, 29 września 2021/ środa 6 października 2021 Godzina: 18.00 Dla kogo: dla hodowców bydła mlecznego Koszt: 0 zł Podczas webinarium dowiesz się: · Jak możesz poprawić swoje wyniki produkcyjne w stadzie dzięki implementacji selekcji genomowej w gospodarstwie, · Jak można poprawić rentowność stada dzięki selekcji genomowej, · Jak wdrożenie selekcji genomowej oraz biotechnik rozrodu, w tym ET wpływa na postęp hodowlany. Co zyskujesz: · CERTFIKAT UCZESTNCTWA · DOSTĘP DO MATERIAŁÓW PO ZAKOŃCZENIU WEBINARIUM · RABAT NA ZAKUP NASIENIA ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNY WEBINAR ON-LINE → TUTAJ PRELEGENCI: Dariusz Szlecht: Główny Hodowca, Hodowla Roślin Danko W zarządzanej przez siebie hodowli zdecydowanie postawił na rewolucyjną metodę genomową, którą stosuje m.in. do wyboru wybitnych sztuk wykorzystywanych w ET, a wyselekcjonowane dawczynie zarodków pozwalają na namnażanie najlepszych osobników. Nie jest tajemnicą, że dziś najlepiej wycenione zwierzęta w Polsce tj. jałówki (Danko Bomba, Danko Wiochna) oraz liderzy krajowego i międzynarodowego rankingu w Polsce (Danko Zoom, Danko Alians) pochodzą z HR Danko. Niewątpliwie główny hodowca jest ich "ojcem chrzestnym". Roman Lipowczyk: Hodowla i zarządzanie stadem, GR Drzewce Hądzlik - Lipowczyk Współwłaściciel GR Drzewce, zajmuje się hodowlą i zarządzeniem gospodarstwem liczącym ponad 1000 sztuk bydła, w tym 490 sztuk krów mlecznych rasy HF. Wysoka wydajność krów (średnio 14 173 kg) w stadzie zapewniła gospodarstwu 2. miejsce w Polsce według kilogramów udojonego mleka w roku 2020. Marcin Janowski: GR Bożena Janowska, Smogorzewo Prowadząc pracę hodowlaną wykorzystuje wszystkie dostępne biotechniki rozrodu: nasienie buhajów ocenionych genomowo oraz seksowane, synchronizację rui, ET oraz genotypowanie. W sezonie 2019.1 jałówka hodowcy - Anna PL005352913657 z GPF 153 zdobyła 1. miejsce w Polsce oraz 11. lokatę w Europie wg indeksu GTPI 2817, w sezonie 2021.1 córka tej sztuki ANNA 2 zdobyła 2. miejsce w Polsce. „Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie” Operacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej „Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 - Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Instytucja odpowiedzialna za treść informacji Wielkopolskie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu z siedzibą w Tulcach Sp. z o.o. Odwiedzaj portal KSOW – http://ksow.pl Zostań partnerem Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich Źródło: informacja prasowa Wielkopolskie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu z siedzibą w Tulcach Sp. z o.o.
  2. M ożliwości brony Joker CT są zróżnicowane i sięgają od płytkiej uprawy ścierniska aż po drobnogruzełkowatą glebę łoża siewnego. Jej mocne strony to intensywne wmieszywanie resztek pożniwnych w glebę, stymulacja kiełkowania osypanego ziarna i przerwanie kapilarności. Ogromne ilości słomy lub wybujałe międzyplony wymagają dużej przepustowości maszyny. W tym przypadku Joker CT przekonuje budową. Atutem Jokera CT są dwa talerze tnące umocowane na jednym ramieniu, czym potwierdza swoją odporność na awarie. Solidna konstrukcja i łatwa obsługa sprawiają, że Joker CT jest szczególnie popularna wśród klientów. Cechuje go ogólna bardzo duża wydajność ze względu na duże prędkości sięgające 20 km/h oraz dobra wydajność powierzchniowa przy jednoczesnym niskim zapotrzebowaniu na siłę uciągu. Nowe wyposażenie brony Zmodernizowana brona Joker CT otrzymała nowe uchwyty talerzowe ze zoptymalizowanymi kątami pracy talerzy. Zmiany te zostały z powodzeniem wprowadzone już w Jokerze RT. W rezultacie jakość powierzchni po uprawie została poprawiona, dzięki czemu pole po pracy jest bardzo równe. Niewielkie nachylenie talerza zapewnia również przerwanie kapilarności na całej powierzchni gleby przy płytkiej uprawie. Zmniejsza to zapotrzebowanie na siłę uciągu i w suchych latach oszczędza dostępną wodę. Pozostałe szczegóły modernizacji Joker CT obejmują: nową tarczę krawędziową do precyzyjnego styku dwóch przejazdów, tzw. mijaków, zwłaszcza na uwrociach i krawędziach pola, oraz dodatkowy obciążnik ramy środkowej, który można łatwo zamontować i zdemontować, aby w trudnych, suchych warunkach maszyna była optymalnie stabilna. Brona w szerokościach roboczych 6 m i 7 m jest również dostępna w wersji na gnojowicę. To bardzo interesujące rozwiązanie, zwłaszcza dla przedsiębiorstw usługowych. W tym przypadku maszyna jest prowadzona na głębokość jedynie przy pomocy przednich kół podporowych i pracuje bez wału. Ze względu na małą wagę własną i wyjątkowo stabilną konstrukcję ramy Joker CT jest predestynowany do pracy z ciągnionymi zbiornikami na gnojowicę lub samojezdnymi wozami asenizacyjnymi. Otwarta konstrukcja pola talerzowego i jazda bez wału umożliwiają pracę bez zapychania się, w tym nawet przy dużych dozowanych dawkach oraz w wilgotnych warunkach. Joker CT jest nadal dostępna z całym dodatkowym wyposażeniem, w którego zakres wchodzi MiniDrill i różne systemy wałów przeznaczone do wszystkich rodzajów gleby. Dzięki temu brona Joker CT jest wyjątkowo wszechstronna i zapewnia bardzo dobre wyniki pracy. Źródło: informacja prasowa HORSCH
  3. N owy opryskiwacz R975i firmy John Deere jest największym modelem zaczepianym spośród dotychczas wyprodukowanych przez firmę. Ta 7500-litrowa maszyna w 2022 roku dołączy do pozostałych z serii R900i, o pojemnościach zbiornika 4400, 5200 i 6200 litrów. Tak jak pozostałe opryskiwacze z tej linii, nowy model będzie wyposażony w technologie rolnictwa precyzyjnego John Deere, umożliwiając klientom korzystanie z dodatkowych inteligentnych rozwiązań. Model R975i powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie klientów na bardziej pojemne zbiorniki i szersze belki, a także na większą dokładność, mniejsze zużycie środków ochrony roślin oraz większą wygodę przy napełnianiu i obsłudze opryskiwacza. Nowa, większa pojemność maszyny będzie dla rolników i usługodawców oznaczać, że będą mogli więcej czasu spędzić na opryskiwaniu pól, a tym samym osiągnąć większą produktywność, pokrywając opryskiem większy areał na jednym zbiorniku. Ponadto sprawdzony dwuobwodowy układ opryskowy PowrSpray pozwala skrócić czas napełniania, poprawia aplikację oprysku oraz zwiększa dokładność. Jako pierwsze spośród opryskiwaczy John Deere modele serii M900(i) oraz R900i będą opcjonalnie oferowane z 25-centymetrowym rozstawem dysz. Jest to rozwiązanie typu „On Centre” („pośrodku”), co oznacza, że między każdą parą korpusów dysz o rozstawie 50 cm na belce opryskowej umieszczana jest dodatkowa dysza. John Deere dodał też korpus dyszy z dodatkową dyszą na obu końcach belki, aby umożliwić pełne pokrycie i wyeliminować niedostateczną aplikację w okolicach końcach belki. Wszystkie opryskiwacze zaczepiane będą mogły być wyposażane w opcje wprowadzone do serii R700i na rok 2021. Należy do nich indywidualne sterowanie dyszami, które ogranicza zjawisko nadmiernego lub niedostatecznego dawkowania, przyczyniając się do lepszej ochrony plonów, a jednocześnie obniżając nakłady finansowe. Sterowanie dyszami pozwala oszczędzić na produktach ochrony roślin kwotę sięgającą 6 EUR/ha* ponad to, co daje sterowanie sekcjami. Kolejnym elementem wyposażenia jest nowe złącze z homologacją ISO do systemu zamkniętego obiegu. Zapobiega ono kontaktowi ze środkami ochrony roślin oraz ich rozlewanie, tak aby napełnianie opryskiwacza było bezpieczne dla środowiska oraz dla operatora. *Obliczenia dla 500-hektarowego gospodarstwa uprawy pszenicy, w którym koszt herbicydów wynosi 53 EUR/ha, a koszt fungicydów 65 EUR/ha – w sumie 118 EUR/ha, z czego pięcioprocentowa oszczędność = 5,9 EUR/ha. Źródło: informacja prasowa John Deere
  4. W raz z początkiem września rozpoczęła się kampania cukrownicza. Związek Producentów Cukru w Polsce szacuje, że podczas trwającej kampanii uda się wyprodukować ponad 2 mln 269 tys. ton cukru. Tym samym planowana ilość wyprodukowanego cukru w Polsce w tym roku będzie najwyższa od trzech lat. Produkcja cukru w kraju stanowi około 0,13% PKB (około 2 mld 623 mln zł), a wchodzące w życie regulacje unijne sprawiają, że prowadzona jest w sposób nowoczesny i zrównoważony. Jaka jest więc kondycja cukru w Polce? Polska wśród liderów producentów cukru w Europie Biorąc pod uwagę produkcję cukru w Polsce możemy stwierdzić, że jesteśmy w tym obszarze liderem. Produkcją cukru zajmuje się 17 cukrowni, należących do czterech firm zrzeszonych w Związku Producentów Cukru w Polsce – Krajowej Spółki Cukrowej S.A., Südzucker Polska S.A., Pfeifer & Langen Polska S.A. oraz Nordzucker Polska S.A. W latach 2017/2018 polscy producenci cukru buraczanego wyprodukowali 2,3 mln ton cukru, w kolejnych latach było to odpowiednio 2,19 mln, następnie 2,07 mln oraz 1,99 mln w ubiegłym roku. Polski przemysł cukrowniczy od lat generuje istotny procent wartości unijnego przemysłu cukrowniczego. W latach 2017/2018 bezpośrednia wartość dodana brutto, czyli różnica między całkowitym przychodem ze sprzedaży a całkowitymi kosztami zasobów zewnętrznych, wyniosła prawie 600 mln zł, co odpowiadało 16% bezpośredniej wartości dodanej brutto całego unijnego przemysłu cukrowniczego. Polska do dziś jest w czołówce europejskich producentów cukru, zajmując trzecie miejsce za Francją oraz Niemcami i mając ogromny wpływ na kondycję unijnego przemysłu cukrowniczego. Wzrost produkcji cukru to dobry znak dla całej branży. To również dowód na to, że pomimo wprowadzonego podatku cukrowego, problemów upraw takich jak chociażby niska polaryzacja czy chwościk zagrażający uprawom, cukier z Polski cieszy się rosnącą popularnością. To ważna informacja dla całego przemysłu – mówi Michał Gawryszczak, Dyrektor Biura Związku Producentów Cukru w Polsce. Obok istotnego wkładu polskiego przemysłu cukrowniczego w gospodarkę unijną, są to także tysiące miejsc pracy. W 2017 r. w przemyśle cukrowniczym w Polsce bezpośrednio zatrudnionych było około 4000 osób. Oprócz bezpośrednio tworzonych miejsc pracy, branża wspiera 70 300 zatrudnionych w innych sektorach. Największy odsetek pośrednio zatrudnionych pracuje w rolnictwie. Inne pośrednie miejsca pracy wspierane przez sektor cukru obejmują miejsca pracy związane z działalnością administracyjną i wspierającą (np. działalność związaną z leasingiem i biurami podróży), żywnością i napojami, handlem hurtowym (np. nakładami) i transportem (np. dostawa buraków). Prognozy napawają optymizmem Sytuacja związana z pandemią COVID-19 spowolniła zużycie cukru, ale po zakończonym lockdownie mogliśmy zaobserwować ponowny jej wzrost. Poluzowanie regulacji sprawiło, że konsumpcja cukru wzrosła i osiągnęła satysfakcjonujący branżę poziom. Równocześnie warto dodać, że doświadczeni ubiegłorocznymi problemami plantatorzy buraków cukrowych, w tym roku mogą liczyć na większe zbiory. Pomimo chłodnej wiosny i miejscami występujących mszyc oraz szarka komośnika, ostatecznie udało się uniknąć większych problemów. Opady deszczu, stosunkowo słoneczna w ostatnim czasie pogoda oraz niewielkie, w porównaniu z poprzednim rokiem, zniszczenia spowodowane przez szkodniki roślin, sprzyjały lepszym plonom. Na podstawie wstępnych szacunków zakładamy wzrost produkcji cukru względem ubiegłego roku. Przyjmujemy, że wynik tegorocznej kampanii może zbliżyć się do wartości odnotowanej podczas tej z lat 2017/2018 i wynieść około 2,27 mln ton pozyskanego cukru. W porównaniu do ostatnich kilku lat widać także, że wzrosła ogólna powierzchnia uprawy buraka cukrowego, ale jednocześnie zmalała nieco liczba plantatorów – dodaje Michał Gawryszczak. Istotnym czynnikiem wpływającym na wynik wyprodukowanego cukru jest polaryzacja buraków, czyli zawartość cukru w burakach, którą Związek Producentów Cukru w Polsce przewiduje na poziomie 16,83% - blisko 1,5% więcej niż w ubiegłym roku. Poważniejszych zagrożeń dla cukru z Polski ciężko jednak wypatrywać. Gdybym miał wskazywać na znaczące zagrożenia dla branży, to na szczęście nie są one na tyle poważne, abyśmy musieli martwić się o jej przyszłość. Podatek cukrowy, który miał znacząco wpłynąć na nasz sektor nie zadziałał bezpośrednio na produkcję cukru. Co więcej, branża się zmienia i idzie ku lepszemu. Produkcja cukru już teraz jest zrównoważona, a w kolejnych latach ten rozwój będzie jeszcze bardziej zrównoważony, określony przez dyrektywy unijne. Regulacje spowodują, że będziemy mieć jedną z najbardziej czystych produkcji cukru w kontekście nie tylko europejskim, ale też światowym. – mówi przedstawiciel Związku. Źródło: informacja prasowa Związku Producentów Cukru
  5. S iewy rzepaku zostały zakończone. W tym roku jedynie na północy kraju przebiegały bez zakłóceń. Rolnicy z centralnej i południowej części Polski borykali się z ulewnymi opadami, które opóźniły prace agrotechniczne. Gleba była nadmiernie uwilgotniona. Część plantacji musiała zostać przesiana, gdyż gleba zasklepiła się uniemożliwiając wyrównane wschody. Paradoksalnie, niezależnie od regionu, w tym sezonie najlepiej sprawdziły się odmiany o silnym początkowym wigorze. Na północy, gdzie rzepak zasiano w optymalnym terminie agrotechnicznym, pod koniec sierpnia zanotowano spadek temperatury, który spowodował zahamowanie wzrostu siewek. Wrześniowe ocieplenie przyspieszyło rozwój młodych roślin. Zdecydowanie lepiej z nadrabianiem dwutygodniowych strat poradziły sobie odmiany cechujące się szybkim tempem wzrostu. W pozostałych regionach kraju, gdzie z uwagi na aurę opóźniano terminy siewu, również lepiej sprawdziły się odmiany o silnym jesiennym wigorze. Aktualnie zagrożeniem są masowe ataki szkodników. Największy problem stwarza śmietka kapuściana. W niektórych regionach kraju populacja tej muchówki przekroczyła próg ekonomicznej szkodliwości. Śmietka składa już jaja, z których wylęgną się larwy uszkadzające korzenie. Nie wszyscy rolnicy zabezpieczyli materiał siewny zaprawami insektycydowymi. To może doprowadzić do poważnych szkód w uprawach rzepaku. Zaprawy chronią siewki na ogół do fazy 3-4 liścia, czyli w newralgicznym okresie rozwoju rośliny. Uszkodzenia spowodowane przez szkodniki na plantacjach, na których zastosowano zaprawy nasienne na ogół nie są tak dotkliwe, jak w przypadku plantacji niechronionych. Dotyczy to nie tylko inwazji śmietki, ale także i pchełek. Już dziś pchełki ziemne i rzepakowe atakują rośliny. W tym roku poważnym zagrożeniem są ślimaki. Relatywnie wysoka temperatura oraz duża wilgotność powietrza sprzyjają ich rozwojowi. Prawdopodobnie wkrótce plantacje zaatakują mszyce. Niestety wybór insektycydów przeznaczonych do jesiennego zwalczania szkodników rzepaku jest dość ograniczony. Nie można stosować neonikotynoidów. Wycofano także chloropiryfos. Przeciwko pchełkom i gnatarzowi można zastosować pyretroidy, na przykład preparaty oparte na deltametrynie. Dobrym zabezpieczeniem upraw jest nie tylko stosowanie kompleksowo działającej zaprawy insektycydowej, ale także i wybór odmian o mocnym jesiennym wigorze. Intensywny początkowy wzrost roślin odgrywa istotną rolę w ochronie przed szkodnikami. Umożliwia roślinom stabilniejszy wzrost i zapewnia większą tolerancję na wczesne ataki chrząszcza pchełki rzepakowej i pchełek ziemnych, śmietki kapuścianej oraz gnatarza rzepakowca. Odmiany, które rozwijają się szybciej przed zimą są znacznie mniej narażone na straty spowodowane przez owady. W przypadku bardzo silnej presji szkodników rozwój jest hamowany w znacznie mniejszym stopniu niż w przypadku odmian charakteryzujących się wolniejszym tempem jesiennego wzrostu. Rośliny cechujące się silnym tempem wzrostu na początku wegetacji mają większy fizjologiczny potencjał do niwelowania uszkodzeń. Przyrosty rekompensują część strat spowodowanych przez żerowanie owadów. Odmiany charakteryzujące się dobrym wigorem i dobrą regeneracją po zimie wykazują także większą odporność na jesienne ataki ślimaków. Przykładem odmiany cechującej się wyjątkowo mocnym jesiennym wigorem jest DK Excited. Jej wybór zapewnia doskonały, szybki rozwój przed zimą. Odmiana nie ma tendencji do elongacji szyjki korzeniowej, co skutkuje bardzo dobrą zimotrwałością. Dodatkowymi korzyściami wynikającymi z jej uprawy jest ponadprzeciętny potencjał plonotwórczy i wysoka zawartość tłuszczu w nasionach. Odmiana ta jest odporna na wirusa żółtaczki rzepy. Materiał siewny został w tym roku zabezpieczony przez producenta kompleksem zapraw: preparatem fungicydowym i insektycydowym. Rośliny cechujące się silnym jesiennym wigorem są mniej podatne na uszkodzenia wywołane przez szkodniki oraz choroby, jak również na zagłuszanie przez chwasty. Lepiej zimują. Należy jednak pamiętać, by nie wysiewać ich zbyt wcześnie. To może doprowadzić do nadmiernej wybujałości roślin przed zimą. Łan trzeba wtedy regulować oraz pamiętać o odpowiednim nawożeniu azotowym. Nie wolno zagłodzić roślin przed zimą. Odmiany cechujące się silnym jesiennym wigorem także lepiej od tych o niższym tempie początkowego wzrostu, radzą sobie z uproszczeniami czy w uprawie pasowej. Autorka: Anna Rogowska
  6. C orteva oraz Gaïago, firma biotechnologiczna, ogłaszają podpisanie wieloletniej umowy. Firmy będą prowadzić prace badawczo-rozwojowe i wprowadzać do sprzedaży i stosowania biofungicydy dla rolników na całym świecie. Na mocy umowy, Corteva Agriscience otrzymuje globalną licencję na wyłączność do badania działania biofungicydów, a także opcjonalne prawa do sprzedaży dotyczącą nowej technologii biofungicydowej stworzonej z myślą o ochronie winorośli, ziemniaków, warzyw oraz drzew pestkowych i ziarnkowych przed patogenami takimi jak mączniak rzekomy, mączniak prawdziwy, zaraza ziemniaka i szara pleśń. - „Ta umowa to element umożliwiający realizację naszego zaangażowania w zwiększenie liczby biologicznych środków ochrony roślin dostępnych dla rolników, w tym sprawdzonych rozwiązań biofungicydowych, spełniających wysokie standardy badawczo rozwojowe Cortevy” – mówi Rajan Gajaria, Executive Vice President, Business Platforms, Corteva Agriscience. – „Nasza umowa z Gaïago to kolejny krok na drodze do budowania naszego portfolio środków biologicznych we współpracy z wiodącymi ekspertami w swoich dziedzinach”. - „Zrównoważony rozwój produkcji rolniczej i tworzenie prężnie rozwijających się systemów produkcji żywności wymaga wielopłaszczyznowej współpracy” – mówi Jean-Pierre Princen, Dyrektor Gaïago. – „Umowa z Cortevą przyspieszy wprowadzenie na rynek światowy naszych naturalnych technologii biologicznych. Nowy fungicyd będzie kluczem do wprowadzania integrowanych metod ochrony roślin oraz do sprostania oczekiwaniom klientów, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich plonów i zwiększaniu dochodów rolników. Globalna współpraca z Cortevą oraz wspólne programy badawcze z udziałem instytucji naukowych w Europie wesprą długoterminowe plany Gaïago w kontekście rolnictwa regeneratywnego, skupionego na odbudowie gleb zdegenerowanych i utrzymaniu potencjału plonotwórczego roślin”. Plany Cortevy dotyczące stworzenia najlepszego w swojej klasie portfolio biologicznego zakładają połączenie zewnętrznych innowacji, wspólnych prac badawczo-rozwojowych, licencjonowania oraz dystrybucji. Wspólne działania pokazują skuteczność Cortevy we współpracy z partnerami, którzy oferują dostęp do zewnętrznych technologii, w tym z firmami o ugruntowanej pozycji na rynku środków biologicznych. W wszystko to zgodnie z Celami Cortevy na 2030 wspierającymi zrównoważone rolnictwo. Warunki umowy nie zostały ujawnione. Źródło: informacja prasowa Corteva
  7. N owy, w pełni zintegrowany system kontroli ciśnienia w oponach do ciągników John Deere 8R można teraz zamawiać jako montowany fabrycznie. Ciągła optymalizacja ciśnienia w oponach pozwala zwiększyć osiągi i wydajność zarówno na polu, jak i na drodze, dzięki czemu ogólne osiągi ciągnika są lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Niskie ciśnienie w oponach na polu pomaga zapobiegać ugniataniu gleby i chroni jej strukturę, ograniczając tworzenie rowków oraz poślizg kół powodujący większe zużycie paliwa, a ponadto zwiększa siłę uciągu. Z drugiej strony wysokie ciśnienie w oponach na drodze poprawia właściwości jezdne, jednocześnie zmniejszając opory toczenia i zużycie opon. Ponadto zużycie paliwa jest znacznie niższe zarówno na polu, jak i na drodze. Rozwiązanie to jest również korzystne dla środowiska dzięki niższym poziomom emisji CO2, a rolnikom zapewnia korzyści w postaci wyższych plonów i niższych kosztów operacyjnych. Nowy system kontroli ciśnienia w oponach, zapewniający wyjątkowo krótki czas zwiększania i zmniejszania ciśnienia, można łatwo regulować za pomocą wyświetlacza John Deere CommandCenter™. Na przykład ciśnienie wewnętrzne kombinacji dużych opon (opony 710/75R42 w połączeniu z oponami 650/60R34) można zwiększyć z 0,8 do 1,8 bara w zaledwie 6,4 minuty, a zredukowanie ciśnienia w oponach zajmuje tylko 3,9 minuty. Jest to możliwe dzięki przewodom napełniającym o średnicy wewnętrznej o 33 proc. większej niż w przypadku innych rozwiązań. Zewnętrzne szybkozłącze umożliwia jeszcze szybsze zwiększanie ciśnienia poprzez doprowadzenie powietrza na przykład ze sprężarki wozu asenizacyjnego. Możliwe jest również odprowadzenie powietrza z maszyny, na przykład w celu podłączenia pistoletu powietrznego do czyszczenia urządzeń. Zamiast często stosowanych standardowych przewodów z tworzywa sztucznego stosuje się mocne przewody z tkaniny, które są bezpiecznie zamocowane na przednich i tylnych oponach. Firma John Deere reaguje również na zapotrzebowanie klientów na opony o wyższej wydajności, oferując coraz szerszy asortyment opon VF (o bardzo dużej elastyczności). W rezultacie umożliwia to operatorom pracę przy najniższym ciśnieniu w oponach, nawet w warunkach dużego dociążenia. Źródło: informacja prasowa John Deere
  8. Ł adowarka kołowa Torion 1511 to rozwiązanie zaproponowane przez CLAAS dla gospodarstw i przedsiębiorstw, które potrzebują wsparcia w przenoszeniu dużej ilości materiału. „Seria średnia dowodzi wysokiej elastyczności, nadaje się do prac na pryzmie jak i przeładunku dużej ilości materiału” – komentuje zalety Emil Kaźmierczak, ekspert z firmy CLAAS Polska. Potwierdzenie jego słów można znaleźć na Fermie Drobiu Woźniak w Kleczewie, która zajmuje się produkcją jaj konsumpcyjnych. -„Dodatkowo zajmujemy się także skupem zboża. To właśnie tutaj od ponad roku wykorzystujemy ładowarkę CLAAS 1511 do ładowania zbóż i kukurydzy. Ładowarka służy nam niemal codziennie w pracy na fermie” – mówi Mateusz Spławski, kierownik zakładu w Kleczewie. Łatwość załadunku i szybkość działania Efektywne podgarnianie i podnoszenie ciężarów, szybkie i precyzyjne ładowanie, to główne zalety TORION 1511. Warto także wspomnień, że w każdym przypadku hydraulika robocza przenosi maksymalną moc. Dodatkowo modele TORION są wyposażone w system Load Sensing oraz zawory proporcjonalnie niezależne od obciążenia. -„Obsługiwane elektrohydraulicznie sterowanie jedną dźwignią zapewnia łatwą obsługę. Układ załadunkowy można precyzyjnie wysterować, a wszystkie funkcje hydrauliki służące do jego obsługi mogą być wykonywane jednocześnie” – zaznacza zalety ładowarki Emil Kaźmierczak. Wyjątkowa pozycja silnika daleko z tyłu maszyny powoduje przesunięcie punktu ciężkości do tyłu. W ten sposób silnik pełni jednocześnie funkcję przeciwwagi. W efekcie otrzymuje się wysokie obciążenie destabilizujące bez konieczności zapewnienia dodatkowego balastu. Przydaje się to zwłaszcza przy ciężkim załadunku wysokich naczep. - „Na naszej fermie korzystamy z dodatkowej opcji, jaką jest łyżka z funkcją wysokiego wysypu. Pozwala nam to bezkolizyjnie ładować nawet najwyższe naczepy” – komentuje Mateusz Spławski z Fermy Drobiu Woźniak. Tam, gdzie załadunek wymaga powtarzających się czynności, opcjonalny system SMART LOADING oferuje znaczny wzrost komfortu i wyraźnie odciąża operatora. Funkcje systemu obejmują programowanie wysokości podnoszenia i opuszczania oraz automatyczny kąt narzędzia. FD Woźniak to przykład przedsiębiorstwa, gdzie CLAAS TORION 1511 idealnie sprawdza się w pracach załadunkowych. Ładowarka ta też sprawnie poradzi sobie na pryzmie. Jest to uniwersalna maszyna, jednak nie traci swych walorów z uwagi na uniwersalność. Sprawny zwinny i oszczędny model 1511 - „Z ładowarki Torion korzystamy niemal codziennie” – mówi Spławski – „Bardzo doceniamy jej szybkość działania, zwinność, łatwość obsługi oraz niskie spalanie” - dodaje. Średnia seria TORION jest wyposażona w solidne, 6-/4-cylindrowe silniki DPS, które również spełniają wymogi normy spalin Stage V. - „W średniej serii maszyn TORION inteligentny napęd jezdny VARIPOWER ułatwia pracę” – wskazuje Emil Kaźmierczak. Bezstopniowy, hydrostatyczny napęd jezdny przy każdej prędkości umożliwia dokładną i precyzyjną pracę oraz optymalne dozowanie siły spychania. Z kolei system zarządzania silnikiem i przekładnią dba o efektywność spalania i komfort jazdy bez konieczności przełączania od 0 do 40 km/h. Możliwe jest ciągłe przyspieszanie bez przerywania ciągu mocy. Prędkość i siła spychania są stale automatycznie dopasowywane względem siebie. Należy także zwrócić uwagę na oszczędność energii i paliwa dzięki systemowi DYNAMIC COOLING. Wentylator nie zawsze musi pracować na 100%. Podczas jazdy po drogach lub przy częściowym obciążeniu często wystarcza ograniczona liczba obrotów. Dzięki czujnikom temperatury rozpoznaje wymagania wszystkich agregatów chłodzących i elektronicznie dopasowuje liczbę obrotów wentylatora (100–1050 obr./min). CLAAS Torion 1511 jest maszyną uniwersalną, która w bardzo szerokim wachlarzu działań jest w stanie pomóc gospodarstwom i firmom w ich codziennych działaniach. Źródło: informacja prasowa CLAAS
  9. a_polonia

    Precyzyjna brona Cura ST

    N owe szerokości robocze brony posiewnej Cura 6 ST i Cura 9 ST są zbudowane z trzech części, dzięki czemu w przypadku pracy na polach o nieregularnych granicach można pracować tylko z jednym skrzydłem, podczas gdy drugie podniesione jest do góry. Wysokość transportowa nie przekracza czterech metrów. Dzięki temu seria Cura ST zawieszana na TUZ-ie zastępuje szerokości robocze maszyn ciągnionych o szerokościach: 6 m, 9 m, 12 m, 13,5 m, 15 m oraz 24 m. Cura ST wzbudza podziw wysoką wydajnością powierzchniową i doskonałą stabilnością, a także solidną i odporną na skrzywianie konstrukcją. Wynika to głównie z zamkniętej konstrukcji ramy wykonanej z rur o przekroju kwadratu. Maksymalna wysokość ramy wynosząca 450 mm umożliwia bronowanie nawet wysokich upraw. Cura ST jest jedną z kluczowych maszyn w przypadku rolnictwa hybrydowego i sektora ekologicznego. Zęby są pojedynczo łączone i indywidualnie sprężynowane, a dzięki szerokiemu łożyskowaniu bardzo stabilne po bokach. Ich kąt pracy można regulować za pomocą kół podporowych o regulowanej wysokości. Bronę Cura 12-15 ST wspiera aż do jedenastu kół podporowych, zaś tylne koła podporowe można opcjonalnie wyposażyć w zgrzebło pracujące dokładnie w śladzie brony posiewnej. Zęby zostały przesunięte w celu centralnego przyłożenia siły, dzięki czemu ząb konsekwentnie podąża swoim torem. Opcjonalnie dostępne są również zęby brony pokryte powłoką z twardego metalu jako zęby do pracy w mulczu z większym kątem nachylenia zęba dla dużej ilości resztek pożniwnych lub bardzo lekkich gleb. Opcjonalnie można też regulować nacisk palców bezstopniowo hydraulicznie, przy czym hydrauliczna regulacja nacisku zębów jest seryjna. Cura ST została także opcjonalnie wyposażona w zawory elektromagnetyczne, co pozwala zaoszczędzić hydrauliczną jednostkę sterującą. W przypadku ciągnionej brony Cura 24 ST nacisk zębów i położenie kół podporowych można bezstopniowo regulować przez ISOBUS. Sprężyny są umieszczone nad ramą, co umożliwia oszczędne bronowanie wysokich łanów dzięki większemu prześwitowi. Podwójna sprężyna z delikatniejszą sprężyną umieszczoną wewnątrz i cięższą na zewnątrz pozwala na duży zakres roboczy wynoszący od ok. 500 g do ok. 5000 g nacisku zębów. Seryjnie zabudowana pozycja do pracy na uwrociach w Cura 9 aż do 15 ST ma wiele zalet. Dzięki lekko zgiętym w górę skrzydłom bocznym klient może wygodnie skręcać bez uszkadzania roślin. Ustawione pod kątem skrzydła boczne są na polu ustawiane w pozycji pływającej, co zapewnia dobre dopasowanie do podłoża każdej części ramy. Dzięki Cura ST HORSCH oferuje rolnikom maszynę o wysokiej precyzji i trwałości w różnych warunkach, a ponadto łatwą w obsłudze. Źródło: informacja prasowa HORSCH
  10. O graniczenia w stosowaniu antybiotyków i tlenku cynku, współpraca między producentami prosiąt i tuczników, pasza fermentowana, prognozy dla rynku trzody chlewnej – to tylko kilka tematów, jakie zostały poruszone podczas dziewiątej już edycji Akademii Płynnego Żywienia i Biznesu, zorganizowanej przez firmę De Heus. Tegoroczna edycja odbyła się 6 września w Uniejowie, gromadząc ponad 140 uczestników zainteresowanych żywieniem na mokro, ekonomiką produkcji oraz rozwojem rynku trzody chlewnej w Polsce. W tym roku Akademia odbyła się w nowej odsłonie. Jednak nowa nazwa – Akademia Płynnego Żywienia i Biznesu - to nie jedyna zmiana. - Zmodyfikowaliśmy formułę spotkania w odpowiedzi na zmieniający się rynek, dlatego nowa Akademia jeszcze bardziej koncentruje się na biznesie, ekonomice oraz integracji między producentami prosiąt i tuczników, żywiących nie tylko na mokro, by lepiej odpowiadać na realne potrzeby hodowców i służyć im konkretnym wsparciem – mówił podczas powitania Ryszard Raczyński, kierownik działu trzody chlewnej De Heus. Ryszard Raczyński podziękował także uczestnikom wydarzenia za dobre serca i tak chętne przyłączenie się do akcji charytatywnej. Hodowcy przekazali 11 850 zł na wsparci dzieci z fundacji Happy Kids. Kwotę tę podwoiła firma De Heus, co oznacza, że 24 000 zł trafiło do podopiecznych fundacji. Okiem Hodowcy Podczas Akademii Płynnego Żywienia nie mogło zabraknąć bloku „Okiem Hodowcy”. Uczestnicy spotkania zostali zaproszeni na wirtualną wycieczkę po gospodarstwie Państwa Joanny i Bartosza Perłowskich z miejscowości Myślin (woj. mazowieckie). Bartosz Perłowski zaprezentował hodowlę i chlewnię, powstałą w 2017 r. Chlewnia liczy 2000 miejsc tuczowych, posiada nietypowe duże kojce do 330 sztuk i przystosowana jest do żywienia na mokro w cyklu otwartym. Do płynnego żywienia państwa Perłowskich przekonały cyfry. - Jedyne na co mogę mieć wpływ to ceny żywienia świń, dlatego zdecydowałem się na płynne żywienie – mówi hodowca. Jakub Kempa - ekspert ds. płynnego żywienia De Heus i Bartosz Perłowski - hodowca trzody chlewnej Jak wyglądają wyniki produkcyjne? - Świnie zaczynam sprzedawać w 80-90 dniu tuczu, w zależności od wagi warchlaka, jaki przyjechał. Całość wyprzedaję w ciągu 2,5 tygodnia. Średni czas tuczu to 95 dni, ale zwierzęta tuczone są do wysokich wag, ok. 120-135 kg wbc, zgodnie z wymaganiami ubojni. W wyselekcjonowaniu świń pomaga waga sortująca – informuje. - Zużycie paszy kształtuje się na poziomie ok. 2,65 – dodaje Bartosz Perłowski. Jak mówi hodowca, wyniki techniczne uzależnione są od wielu czynników. Najważniejsza jest jednak jakość prosiąt, która przekłada się na zdrowotność zwierząt. Bardzo ważne są też wentylacja, mikroklimat oraz stabilność i konserwacja surowców (obecnie pan Bartosz wykorzystuje CCM, serwatkę oraz wywar). - W konserwacji surowców, bilansowaniu i optymalizowaniu mieszanek paszowych oraz badaniu surowców używanych do żywienia wspiera mnie ekspert ds. płynnego żywienia z De Heus, Jakub Kempa. Specjaliści ds. płynnego żywienia służą pomocą hodowcom, doskonale wiedząc, że celem każdego farmera jest zoptymalizowana produkcja, bezpieczeństwo, zdrowie stada, dobre wyniki produkcyjne, a finalnie niski koszt wyprodukowania kg żywca. Pomagają w tym, m.in. analizując surowce (przede wszystkim pod kątem ich kosztów i opłacalności w produkcji), konserwując je i maksymalnie wydłużając termin ich przydatności. Poza tym tworzą receptury i produkty w oparciu o surowce występujące na fermie (produkty szyte na miarę), wprowadzają dane do komputera lub kontrolują poprawność danych już wprowadzonych, a także układają program żywieniowy i kontrolują działania sprzętu. Płynne żywienie posiada wiele zalet, m.in. niższe koszty żywienia, lepszą strawność żywienia, mniejsze straty paszy, możliwość wykorzystania surowców ubocznych, mniejsze problemy zdrowotne zwierząt, dzięki mniejszemu zapyleniu chlewni, możliwość analizy ekonomicznej hodowli dzięki danym z systemu, wyrównanie stada i większe przyrosty. Ważnym aspektem jest także fakt, że żywienie świń na mokro przyczynia się do zmniejszenia marnowania żywności, a tylko w Polsce marnowane jest prawie 5 mln ton żywności rocznie. Dzieje się to dzięki efektywnemu wykorzystaniu np. połamanych ciastek, kwaśnej serwatki, niekształtnych makaronów, młóta browarnianego czy niesprzedanego pieczywa, które zostałyby wyrzucone. Wyzwania dla rynku trzody Hodowcy trzody zmagają się z wieloma trudnościami. ASF, niestabilne i niskie ceny, nowe restrykcje dotyczące planu ochrony biologicznej. - Przed nami także ograniczenia, dotyczące stosowania antybiotyków i tlenku cynku, jakie wchodzą w życie w przyszłym roku. Nie jest to jednak, wbrew pozorom, coś strasznego. Nasi klienci już dziś skutecznie ograniczają użycie antybiotyków, a wraz z nimi koszty weterynaryjne, przykładając dużą uwagę do profilaktyki, dbałości o dobrostan oraz innych rozwiązań zalecanych przez naszych specjalistów. Jednakże działania te wymagają czasu i odpowiedniego przygotowania. Podobnie wygląda kwestia tlenku cynku. Już od kilku miesięcy hodowcy z nami współpracujący sprawdzają i chwalą nasze prestartery bez tlenku cynku. Prosięta są zdrowe, nie występują biegunki. Zmiany są realne, ale na pewno niemożliwe do realizacji w krótkim okresie czasu - dodaje Ryszard Raczyński, De Heus. Wśród hodowców zdania są podzielone. Jedni wyrażają niepokój, inni, jak Bartosz Perłowski nie mają żadnych obaw. - Nie stosuję dużej ilości antybiotyków. Używam ich tylko wtedy, kiedy muszę. Jest to możliwe, dzięki temu, że od zawsze, wspólnie z lekarzem weterynarii i doradcą żywieniowym De Heus, dbam o profilaktykę, czyli m.in. szczepienia i dezynfekcję, którą prowadzimy bardzo skrupulatnie – mówi hodowca. Źródło: informacja prasowa De Heus
  11. W odpowiedzi na wielokrotne prośby klientów, firma HORSCH wypuściła 3-metrową wersję Focus – wypróbowanej i przetestowanej serii StripTill. Maszyny te zapewniają średnim gospodarstwom wyposażonym w odpowiednie ciągniki optymalną kombinację uprawy pasowej i siewu. Zestaw uprawowo-siewny Focus 3 TD wzbudza podziw swoją dużą wydajnością. Klient ma do dyspozycji wszystkie znane opcje przejęte z wyposażenia serii Focus, dzięki czemu może idealnie dostosować maszynę do warunków swojego gospodarstwa i swoich indywidualnych pragnień. Na pierwszy rzut oka trzymetrowy Focus różni się od swoich „większych braci” przede wszystkim stalowym zbiornikiem, który ma pojemność 3500 litrów z podziałem 60:40. Wał oponowy w zestawie zapewnia celowe i głębokie zagęszczenie gleby. Wynikające z tego zamknięcie gleby tworzy optymalne łoże siewne przed redlicą siewną. Przed wałem zamontowane są różne narzędzia służące do wyrównywania gleby, tworzenia redlin lub kruszenia – w zależności od potrzeb i zastosowania; na życzenie klienta dostępne jest również hydrauliczne regulowanie z kabiny. Seria zestawów uprawowo-siewnych Focus znana jest przede wszystkim ze swoich różnorodnych opcji wyposażenia w zależności od różnych warunków glebowych. Do wyposażenia podstawowego należy również HORSCH MiniDrill wraz z (do wyboru) redlicami siewnymi TurboEdge lub TurboDisc. MiniDrill G&F o pojemności ok. 400 litrów nadaje się idealnie na trzeci komponent lub jako trzeci zbiornik na nasiona. Dzięki temu praktycznie podwaja wydajność maszyny podczas siewu rzepaku co pozwala oszczędzić cenny czas potrzebny na siew. Różne redlice siewne zapewniają doskonałe wyniki: redlice siewne TurboDisc są zalecane do siewu w glebie z mniejszą ilością resztek pożniwnych. Redlica TurboEdge gwarantuje intensywne oczyszczanie z resztek pożniwnych w bruździe siewnej i doskonałe prowadzenie na głębokości przez zintegrowaną rolkę dociskową zamontowaną na korpusie siewnym. Redlice siewne idealnie dopasowują się do gleby, zapewniając precyzyjne umieszczanie materiału siewnego. Źródło: informacja prasowa HORSCH
  12. F irma Nestlé przedstawiła dziś plany przyspieszenia transformacji systemów żywnościowych na regeneracyjne – tj. takie, które mają na celu ochronę i przywracanie optymalnego stanu środowiska oraz poprawę warunków życia rolników i społeczności rolniczej. Działania z tego obszaru wdrażane są globalnie, w tym również w Polsce. Nestlé będzie współpracować z partnerami, w tym ponad 500 tys. rolników i 150 tys. dostawców, aby rozwijać praktyki rolnictwa regeneracyjnego. Firma zainicjuje nowe programy, które pomogą sprostać społecznym i ekonomicznym wyzwaniom transformacji. Plany te są ogłaszane w przededniu Szczytu ONZ ds. Systemów Żywnościowych w Nowym Jorku jako element wkładu Nestlé w realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju do 2030 r. Są zarazem spójne z ostatnim raportem Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ, alarmującym o nasilaniu się kryzysu klimatycznego. „Wiemy, że rolnictwo regeneracyjne odgrywa kluczową rolę w poprawie stanu gleby, przywracaniu obiegów wodnych i zwiększaniu bioróżnorodności w perspektywie długoterminowej” – powiedział Paul Bulcke, Przewodniczący Rady Nadzorczej Nestlé. „Elementy te stanowią podstawę zrównoważonej produkcji żywności i, co istotne, przyczyniają się również do osiągania naszych ambitnych celów klimatycznych”. Już w grudniu 2020 roku, Nestlé, jako jeden z pierwszych spośród sygnatariuszy deklaracji UN Business Ambition for 1.5°C, przedstawiło szczegółowy plan działania w ramach tego zobowiązania. Firma podejmuje kroki, które do 2030 roku pozwolą jej o połowę ograniczyć emisję CO2 i osiągnąć zerową emisję netto do 2050 roku. „Dzięki długoletnim partnerstwom ze społecznościami rolniczymi z całego świata chcemy wzmacniać zaangażowanie na rzecz praktyk rolniczych przyjaznych środowisku i ludziom” – powiedział Mark Schneider, CEO Nestlé. „W duchu zapewnienia sprawiedliwej transformacji, istotne jest wspieranie rolników na całym świecie – jako, że to oni ponoszą ryzyko i koszty związane z przejściem na rolnictwo regeneracyjne”. Nestlé w ciągu 5 lat zainwestuje 1,2 mld CHF w programy mające na celu popularyzację rolnictwa regeneracyjnego w całym łańcuchu dostaw firmy. Obejmie to 3 grupy działań mających zachęcić rolników do praktyk regeneracyjnych: · Najnowsze osiągnięcia nauki i technologii, pomoc techniczna: wykorzystując rozległą sieć ekspertów ds. badań i rozwoju oraz agronomów, Nestlé opracowuje wysoko wydajne odmiany kawy i kakao o mniejszym wpływie na środowisko. Firma analizuje nowatorskie rozwiązania w celu zmniejszenia emisji w łańcuchu dostaw produktów mleczarskich. Nestlé będzie oferować szkolenia i pomagać rolnikom w wymianie informacji i najlepszych praktyk do lokalnego wdrażania. · Wsparcie inwestycyjne: przejście na rolnictwo odnawialne wiąże się początkowo z ryzykiem i nowymi kosztami. Nestlé będzie wspierać rolników, współfinansując inwestycje, ułatwiając wypożyczanie sprzętu lub pomagając uzyskać kredytowanie. Firma będzie współpracować z partnerami, aby sfinansować projekty pilotażowe mające na celu wypróbowanie optymalnych rozwiązań z zakresu rolnictwa regeneracyjnego. · Premie za produkty rolnictwa regeneracyjnego: Nestlé będzie oferować premie za wiele surowców wytwarzanych przy użyciu praktyk rolnictwa regeneracyjnego. Firma będzie nabywać większe ich ilości. Oznacza to nagradzanie rolników nie tylko za ilość i jakość płodów rolnych, ale także za korzyści, jakie zapewnią środowisku poprzez ochronę gleby, gospodarkę wodną i sekwestrację dwutlenku węgla. Nestlé wskazuje najważniejsze praktyki rolnictwa regeneracyjnego, które będzie promować. Należą do nich m.in. zwiększanie bioróżnorodności, ochrona gleb, regeneracja obiegów wodnych oraz zarządzanie hodowlą zwierząt i uprawą roślin tak, by się wzajemnie uzupełniały. To właśnie rolnictwo odpowiada za blisko 2/3 całkowitej emisji gazów cieplarnianych w łańcuchu dostaw Nestlé, z czego niemal połowę stanowią emisje związane z wytwarzaniem nabiału i hodowlą zwierząt. Z tego względu Nestlé analizuje najnowsze osiągnięcia nauki i techniki, aby ograniczyć emisje na poziomie gospodarstw. Firma nawiąże współpracę z 30 referencyjnymi gospodarstwami specjalizującymi się w produkcji mlecznej z 12 państw. Celem współpracy będzie wdrażanie skalowalnych, przyjaznych klimatowi, regeneracyjnych praktyk rolnych, które pomogą osiągnąć zerową emisję gazów cieplarnianych netto. Nestlé współpracuje z rolnikami także nad wyborem i uprawą odpowiednio zbilansowanych pod względem żywieniowym i smacznych odmian roślin strączkowych, z których powstawać mogą alternatywy do mleka. Więcej informacji o działaniach Nestlé znaleźć można pod linkiem. Wspieranie społeczności rolniczych poprzez nowe źródła dochodów i programy dla młodych rolników Rolnictwo regeneracyjne wspiera regeneracyjny system żywnościowy, który powinien być sprawiedliwy i przejrzysty dla wszystkich uczestników. Nestlé, dzięki swoim programom zrównoważonego rozwoju, przyczynia się do wyższych i zróżnicowanych dochodów rolników. Aby uczynić rolnictwo bardziej atrakcyjnym, firma wdroży nowe programy uzyskiwania dochodów rolników w swoim łańcuchu wartości. Jeszcze w tym roku Nestlé przedstawi konkretne plany dotyczące łańcuchów dostaw kawy i kakao. Z kolei aby wesprzeć młodych rolników, Nestlé uruchomi w listopadzie nową platformę szkoleniową. Jej celem będzie przyciągnięcie i przeszkolenie kolejnych generacji rolników. Szkolenia skoncentrują się na praktykach rolnictwa regeneracyjnego i poprawie odporności gospodarstw na zmiany klimatu. Weźmie w nich udział ponad 40 000 rolników. Inicjatywy regeneracyjne w Polsce Działania wspierające rozwój regeneracyjnych systemów żywnościowych są wdrażane także na poziomie lokalnym. W Polsce już dziś firma realizuje projekty z zakresu rolnictwa regeneracyjnego, ochrony bioróżnorodności czy odnowy zasobów wodnych. We współpracy z ekspertami Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN firma prowadzi pilotażowy program badania emisji gazów cieplarnianych w jednym z gospodarstw, dzięki któremu zdefiniowane zostaną dobre praktyki do wdrożenia w pozostałych gospodarstwach partnerskich. Wspólnie z rolnikami implementowane są także rozwiązania poprawiające jakość gleby – badania i analizy przy użyciu narzędzi rolnictwa precyzyjnego, nawożenie naturalnymi kwasami humusowymi czy stosowanie facelii jako rośliny okrywowej. Praktyki te pozwalają nie tylko zwiększać zdrowotność gleby, ale także zmniejszać emisje i poprawiać retencję wody. Nestlé zachęca też młodych ludzi do prowadzenia własnych gospodarstw rolnych, udostępniając nowoczesne narzędzia do zarządzania oraz prowadząc szkolenia – w tym roku ich tematami przewodnimi były bezpieczna ochrona roślin i dostęp do dotacji. Popularnym obszarem działań jest również ochrona bioróżnorodności. W tym celu lokalne zespoły nie tylko stawiają ule, ale również wspierają dziko żyjące pszczoły poprzez budowanie dla nich gniazd – taka inicjatywa została zrealizowana w Rzeszowie. Lokalnie wysiewane są także łąki kwietne i sadzone krzewy oraz drzewa. Przykładowo, załoga fabryki w Kaliszu od ponad dekady sadzi drzewa i krzewy na terenie miasta – dotychczas zasadzono ich już 650, w większości lipy miododajne. Ważnym punktem działań w Polsce są także działania na rzecz odnowy zasobów wodnych. W regionie rozlewni Nestlé Waters w Nałęczowie firma prowadzi m.in. badania mikrobiologiczne rzeki Bystrej czy inwestuje w infrastrukturę kanalizacji w sołectwie Cynków. Zakłady produkcyjne Nestlé prowadzą również szereg projektów, których celem jest oszczędność wykorzystywanej w procesie produkcyjnym wody poprzez np. zamykanie jej obiegów. Wszystkie działania Nestlé w zakresie regeneracji, adresowane do rolników, ludzi młodych, konsumentów i pracowników firmy, realizowane będą w ramach wspólnej inicjatywy „Generation Regeneration”. Źródło: informacja prasowa Nestle
  13. Z miany w sieci dealerskiej, które John Deere sukcesywnie wprowadza wynikają z potrzeby wniesienia usług na jeszcze wyższy poziom oraz poszerzenia dostępności najnowocześniejszych technologii. Jest to klucz do rozwoju biznesów klientów amerykańskiego producenta maszyn rolniczych. Równie ważną rolę w codziennym wsparciu odgrywać będzie doświadczona i wysoko wykwalifikowana kadra, której doradztwo ma mieć jeszcze większy wpływ. Dlatego też ostatnie miesiące to czas intensywnej pracy, analiz oraz rozmów z partnerów, czego efektem jest reorganizacja sieci, która od 1 listopada 2021r. prezentować się będzie się następująco: Wanicki Serwis – terytorium województwa małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego, śląskiego oraz wybrane obszary województw lubelskiego, łódzkiego, mazowieckiego oraz opolskiego; Fricke Maszyny Rolnicze – terytorium województwa warmińsko – mazurskiego, podlaskiego oraz wybrane obszary województwa lubelskiego; Agro-Efekt – terytorium województwa dolnośląskiego, opolskiego oraz wybrane obszary województw wielkopolskiego oraz lubuskiego; Rol-Brat – terytorium województwa mazowieckiego; Agro-Sieć Maszyny – terytorium województw pomorskiego, kujawsko – pomorskiego, zachodniopomorskiego oraz wybrane obszary województw lubuskiego, wielkopolskiego oraz mazowieckiego. Małolepszy Group – terytorium województwa łódzkiego oraz wybrane obszary województw śląskiego oraz świętokrzyskiego Wkrótce za pomocą własnych kanałów informacyjnych o szczegółach, w tym lokalizacji poszczególnych oddziałów poinformują sami dealerzy. Dealer Jutra 3.0 – biznes na nowym, wyższym poziomie Strategia Dealer Jutra 3.0 wdrażana jest od roku w Polsce i zakłada wzmocnienie sieci dealerskiej w Polsce i utworzenie struktur oddziałów, które rolnikom i przedsiębiorcom pozwolą poczynić znaczne postępy w prowadzeniu biznesu przy wykorzystaniu cyfryzacji, maszyn najwyższej klasy oraz zatrudnianiu wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Dla John Deere zachodzące zmiany to element strategii Dealer Jutra 3.0, będącego odpowiedzią na dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość. Rolnicy stojąc przed podjęciem strategicznych, rozwojowych decyzji będą posiłkować się wiedzą opartą o zaawansowane rozwiązania rolnictwa precyzyjnego. Źródło: informacja prasowa John Deere
  14. C o wyróżnia Finer SL? Na pewno jego konstrukcja z kompaktową sekcją zębów z odstępem między śladami wynoszącymi 15 cm i wysokością ramy 55 cm. Odstęp między śladami o długości 15 cm w połączeniu z redlicą skrzydełkową o szerokości 22 cm zapewnia podcięcie całej powierzchni gleby. Redlice skrzydełkowe dostępne są także z otoczką z twardego metalu co zapewnia cięcie na całej powierzchni w połączeniu z dwurzędowym zgrzebłem i szczególnie nadaje się do płytkiego zwalczania chwastów towarzyszących bezpośrednio przed siewem. Również zapewnia przygotowanie łoża siewnego oraz mechaniczne zwalczanie wschodzących chwastów towarzyszących przez cały rok. Zęby agregatu uprawowego Finer SL są rozmieszczone na czterech belkach i dzięki wymiarom 70x12 mm idealnie nadają się do intensywnej pracy. W trudniejszych warunkach pracy zęby mogą zostać wyposażone w podwójną sprężynę, co podwaja siłę odbicia. Dzięki solidnej konstrukcji ramy, Finer SL jest w stanie dynamicznie pracować na całej powierzchni i praktycznie całkowicie odcinać wszelkie odrosty. Oprócz równych powierzchni płytka uprawa gwarantuje bardzo precyzyjne prowadzenie narzędzi roboczych na głębokości. Dzięki obszarom montażowym przed i za polem zębowym Finer SL można wyposażyć na wiele różnych sposobów. Narzędzie to idealnie dopasowuje się do powierzchni za pomocą przednich kół podporowych w połączeniu z wałem lub kołami podporowymi umieszczonymi za polem zębowym. Finer SL może być zawieszony na trójpunktowym układzie zawieszenia ciągnika. Jego górne cięgno połączone jest poprzez otwór fasolkowy z agregatem Finer SL i – niezależnie od ciągnika – bardzo dobrze dopasowuje się do konturów pola. Jeśli główny nacisk położony jest na przygotowanie łoża siewnego, to do kontroli głębokości w wielu warunkach wystarczy wał umieszczony z tyłu. W przyszłości przednią przestrzeń montażową można będzie opcjonalnie wyposażyć w szynę niwelującą CrossBar. Wał zapewnia dodatkową glebę drobno gruzełkowatą w łożu siewnym, aby stworzyć niezbędny kontakt z glebą dla nasion. Głównym celem rozwoju Finer SL była jak największa elastyczność pracy maszyny. Na przykład w przypadku bardzo wilgotnych warunków lub do mechanicznej walki z odrostami chwastów maszynę z wałem można w krótkim czasie przestawić na koła podporowe. Opcjonalne zgrzebło w agregacie kończy na czysto pracę maszyny. Klient ma do wyboru trzy warianty: zgrzebło jednorzędowe, zgrzebło dwurzędowe i dwurzędowe zgrzebło z hydrauliczną regulacją nachylenia. To ostatnie znajduje swoje zastosowanie gdy zależy nam na tym, by odcięte resztki roślin zostały pozbawione kontaktu z ziemią. Operator może wówczas, siedząc wygodnie w kabinie ciągnika, kontrolować spiętrzenia gleby w przestrzeni zgrzebła w zależności od warunków glebowych, a tym samym osiągnąć optymalny wynik wyczesywania roślin i produkcję drobnogruzełkowatej gleby. Agregat uprawowy Finer SL jest oferowany z szerokim programem wałów, by można było optymalnie dostosować go do konkretnych wymagań danego pola. W przyszłości w ofercie firmy pojawi się dodatkowy zestaw do siewu poplonów siewnik HORSCH MiniDrill . Dzięki pneumatycznej jednostce siewnej z 400-litrowego zbiornika można będzie bardzo dokładnie dozować wysiew nasion lub mieszanki nasion i rozprowadzać przed wałem lub zgrzebłem za pomocą płytki rozpryskującej. Ponadto siewnik Finer SL można również skonfigurować z pełnowartościowym zestawem wysiewającym z dwoma głowicami rozdzielacza i klapami na ścieżki technologiczne, aby móc siać bez wału w bardzo mokrych warunkach z rozstawem międzyrzędzi wynoszącym 15 cm. Zbiornik HORSCH Partner FT dostarcza wtedy nasiona. Od 2022 roku HORSCH planuje wprowadzić na rynek agregat uprawowy Finer SL o szerokości roboczej 5 m. Pierwsze prototypy wersji ciągnionej pracują już na polach. Źródło: informacja prasowa HORSCH
  15. P oczątek wegetacji jest newralgicznym okresem rozwoju zbóż. Termin siewu, głębokość umieszczania nasion w glebie, obsada, sposób zaprawiania, nawożenie, a także i eliminacja chwastów determinują jesienną kondycję plantacji. W procesie przygotowania do spoczynku zimowego kluczowe jest jednak nawożenie. Nie tylko przedsiewne. Istotną rolę odgrywa odżywianie młodych roślin makro- i mikroelementami. Dokarmianie dolistne jest integralną częścią nowoczesnych technologii kompleksowego nawożenia. W przypadku makroskładników ma ono charakter uzupełniający. W zakresie mikroskładników jest podstawową i najefektywniejszą formą dostarczenia ich roślinom. Jesienią warunkowany jest przyszłoroczny plon. Priorytetem rolników jest zagwarantowanie plantacji komfortowych warunków przed okresem zimowego spoczynku. Rośliny przed nadejściem zimy powinny być prawidłowo rozkrzewione. Im wcześniej wytworzone zostanie źdźbło, tym większa możliwość na plon w postaci kłosa pełnego ziarna. Zawiązki tych źdźbeł są silniejsze, a także mniej podatne na oddziaływanie czynników stresowych w porównaniu ze źdźbłami z wiosennego krzewienia. Priorytetem jest zatem wytworzenie przez rośliny rozbudowanego systemu korzeniowego, a także silnego węzła krzewienia, zapewniającego odpowiednią obsadę kłosów/m2 Wschodzące zboża posiadają bardzo słaby system korzeniowy. Do tego niska temperatura utrudnia pobieranie składników odżywczych z gleby. Powinniśmy zagwarantować dostępność składników pokarmowych, by ich niedobór nie odbił się negatywnie na przyszłorocznym plonie. Po wyborze i zastosowaniu odpowiedniej technologii nawożenia przedsiewnego należy zdecydować się na kompleksowo działający efektywny nawóz dolistny, który zadany zostanie podczas jesiennego krzewienia. W uprawie zbóż szczególnie ważne są: miedź, mangan oraz cynk. Te pierwiastki powinny być podstawą jesiennego dokarmiania zbóż ozimych. Miedź. Rośliny, dla prawidłowego rozwoju wymagają niewielkich ilości tego pierwiastka. Zboża pobierają 40–80 g Cu/ha. Miedź spełnia bardzo istotną rolę w procesach fizjologicznych. Wchodzi w skład enzymów uczestniczących w fotosyntezie, bierze udział w syntezie białek i witaminy C, w przyswajaniu i przemianach azotu oraz jonów żelaza i manganu. Zwiększa efektywność nawożenia azotem. Odpowiada za prawidłowy rozwój i budowę tkanek. Zwiększa tolerancję roślin na choroby grzybowe i bakteryjne. Jej deficyt negatywnie wpływa na rozwój i plonowanie. Wszystkie rośliny zbożowe są wrażliwe na niedobór tego mikroelementu. Mangan. Zboża pobierają 600–900 g Mn/ha. Pierwiastek ten uczestniczy w procesach oddychania i fotosyntezy, w metabolizmie białek, cukrów i lipidów, syntezie witaminy C i chlorofilu, a także przemianach azotu. Stymuluje wzrost na długość młodych komórek, a także zwiększa odporność roślin na stresy. Miedź i mangan determinują także zimotrwałość zbóż. Cynk. Rośliny zbożowe pobierają 200–600 g Zn/ha. Pierwiastek ten wchodzi w skład wielu enzymów i hormonów roślinnych. Uczestniczy w metabolizmie białek i cukrów i w syntezie auksyn. Zwiększa odporność roślin na choroby, a przede wszystkim tolerancję na suszę i niską temperaturę. Przykładem takiego wysokoskoncentrowanego wieloskładnikowego nawozu dolistnego jest Nutrimix Complete. To mieszanka mikroelementów z żelazem, miedzią, manganem, molibdenem i cynkiem oraz dodatkową siarką oraz azotem. Istota plonotwórczej roli siarki tkwi we współdziałaniu z azotem. Umożliwia lepsze wykorzystanie azotu z gleby i nawozów. Wpływa także na szereg procesów zachodzących w roślinie. Zwiększa odporność na patogeny. Kluczowe jest, aby zboża ozime weszły w stan spoczynku zimowego z grubym węzłem krzewienia i silnym systemem korzeniowym. Warto zweryfikować metody nawożenia roślin uprawnych. Wskazane jest inwestowanie w kompleksowe i efektywne sposoby odżywiania dolistnego. Autorka: Anna Rogowska
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.

Agrofoto.pl Google Play App

Zainstaluj aplikację
Agrofoto
na telefonie

Zainstaluj