Pomysł też ok ale koszty niemałe. ja musiałem mieć szerokie kółka bo każda redlica ma dzielnik ziarna i sieje w 2 rzędach. kółka u mnie mają ok 9 cm szerokości. ale to wszystko teoria, życie zweryfikuje
Jest takie ryzyko. Takie kółka udało mi się nabyć w dobrej cenie dlatego się tu znalazły, pewnie lepiej byłoby żeby były średnicy ok 30 cm ale cóż, może uda się trafić w dobre warunki do siewu, a w ostateczności zawsze można je zdemontować i ograniczyć docisk redlic.
Cały siewnik talerzowy jako dawca części kosztowal 2000 trochę części zostało, trochę poszło na złom. W zasadzie to kupiłem poznaniaka również na części bo swojego szkoda bylo ciąć.
Tydzień temu go testowałem i szedł dość głęboko, całe redlice były w ziemi. Głębokie spulchnianie. :-) Wtedy dużej prędkości się nie da osiągnąć ale te 5 km/h jedzie spokojnie.
Sprawdzałem w dowodzie rejestracyjnym i mam wpisane w pozycji D2 - 952.3 a w pozycji D3 - Belarus 952.5. W Miechowie zarejestrowali bez problemu. Co prawda upewniali się że spełnienia normę euro 3b ale wszystko się zgadzało.
Jak będę miał ponownie zapięte do ciągnika to wrzucę jak są złożone. Po złożeniu ramiona są w pionie. Na próby które robiłem to nie jest potrzebne spinanie.
Wszystko wyszło mnie ok 6000 zł Pewnie nie mało ale patrząc na stare redlice to trochę pracował więc musiał dobrze działać.
Zabezpieczenie zrywane, kamieni u mnie raczej nie ma. Co do prędkości to mam nadzieję że mi się uda tyle wyciągnąć ale okaże się w praktyce