U mnie zawsze było tak, jak łato to kurz jak ch....a, a jak była normalna zima i zamróź puszczała na raz to 2 tygodnie potopu w pół łydki,
kobiety nie radziły sobie z wyjechaniem z podwórka samochodem, a czyste buty to było marzenie.
A ja u siebie mam tak: wybrany został cały syf z podwórka( była tam wszystko z wykopu kiedyś pod dom, popioły, trochę żużlu) do kolana.
Potem żwir 15-20 cm, miałem sporo gruzu i kamieni, skamieniałe worki z zaprawą z remontu domu -poszło na ten piach, potem jeszcze trochę piachu.
Na wierzch tłuczeń dosyć czysty ok.15-20cm(mało tego pyłu który się marze jak jest mokry) i różnej grubości. Na brzegi obrzeża, wszystkie warstwy dobrze ujeżdżone.
I od tej pory mam raj, nie przejmuje się jakimiś plamkami oleju tak jak przy kostce.
Koszt to 1/3 kostki ale duuużo własnej roboty i w miarę tani tłuczeń