Na to, że wszystko jebnie to nie ma nikt z nas wpływu. Jak ktoś zaś kupił saletrę po 1300 to ma co cieszyć. Czemu nie. Ceny zaś mogą nie wrócić szybko do normy bo inflacja obecnie napędza inflacje. Ceny rosną, pensje rosną i tak w kółko. Cena parzenicy prawdopodobnie też będzie rosła, więc może da się to jakoś przetrwać, ale trzeba będzie się szybko pozbywać gotówki.
Jakie pensje rosną, chyba że minimalna. Pracuję na etacie i od kilku lat nie miałem podwyżki, a fakt koszty rosną. Podwyżki płacy minimalnej głównie zwiększają wpływy do budżetu, żeby mieli możliwość więcej ukraść, a dla przedsiębiorców oznacza to tylko zwiększenie składek.