Przy takim podejściu państwa do rolnictwa to za chwilę zostaną na wsi tylko duże podmioty i hobbyści. Reszta zwyczajnie nie da rady się utrzymać z ziemi. Mali gospodarze już nagminnie oddają ziemię w dzierżawę bo koszty przerastają zyski. Na suszowe nie ma pieniędzy i nie wiadomo kiedy będą, dopłaty na raty, na nasiona kwalifikowane już minął rok i nie wiadomo kiedy będą, na wapnowanie każą składać wnioski ale nikt nie potrafi powiedzieć jaka i kiedy będzie dopłata. Jeżeli nie ma pieniędzy, to się nie ogłasza żadnych programów! Ale najważniejsze, że w telewizji poszedł przekaz jaką to pomoc wieś otrzymuje. Takiej biurokratycznej patologii jak jest teraz to już dawno nie było. Rolnik zamiast zająć się robotą a w wolnym czasie trochę odpocząć, to musi z papierami zapieprzać po urzędach bo do załatwienia byle jakiej sprawy i wniosku potrzebne jest jeszcze dziesięć innych wniosków i załączników. I tak lata cały dzień żeby jedną czasami błahą sprawę załatwić. W tym czasie mógłby zrobić coś w gospodarstwie ale robota może poczekać, papierki najważniejsze. Do tego ceny wszystkiego, żywności, usług rosną w zastraszającym tempie, a zboże, bydło tanieje i nikt się tym nie przejmuje. Pogoda też robi swoje. Skąd ten rolnik ma nabrać pieniędzy jak nie ma gdzie zboża sprzedać. Nawet nie chcę myśleć jak zdrożeje jeszcze paliwo i prąd po nowym roku.