Jak to jest z tym bieleniem, ktoś tu pisał, że lepiej nie bielić wcale, sugerując że jest to zabieg niepotrzebny, a ja od ojca wiem, że powinno się bielić oborę dwa razy do roku ( co oczywiście nie było u nas praktykowane). Ale każda kontrola inspekcji weterynaryjnej kończyła się wymogiem obielenia, nie ważne czy po 4latach czy po roku od ostatniego bielenia. To jak to jest, u was inspekcja weterynaryjna nie wymaga bielenia? Druga kwestia, za poprzedniego gospodarza bielone było pędzlem przez wynajętego człowieka, koszt roboty 300-500zł, niecałe dwa worki wapna i dwa op mydła malarskiego. Obora uwięziowa na 27szt bydła. Po przejęciu gospodarstwa raz bieliłem pędzlem. Masakra, sprzątanie i bielenie zajęło mi chyba 4 dni. Do tego wchodzenie po drabinie pomiędzy krowami nie było ani komfortowe ani bezpieczne. W tym roku zrobiłem sobie "agregat" z kega po Pepsi 19l, szybkozłączek, lancy nierdzewnej - wszystko z Allegro. Do tego 8m węża i sprężarka z silnika od malucha (własna konstrukcja). Koszt zbiornika z osprzętem 430zł, warto było. Na moje potrzeby zbiornik 19l ok, ale na większe obiekty przydałby się zbiornik z kega po piwie 50 albo 100l. Ogólnie polecam, robota idzie szybko i przyjemnie. W jeden dzień wyrobiłem się z bieleniem j sprzątaniem. Poszło trochę ponad worek wapna. Ktoś tu wrzucał pistolet z lejem do bielenia. Kiedyś sam coś takiego rozważałem, ale teraz nie wyobrażam sobie bielenia czymś takim. Często trzeba uzupełniać, ręce pewnie bolą przy malowaniu sufitów.. moim zdaniem nie warto.