Z pomocy dla powodzian.
Żaden z Twoich argumentów nie jest trafy.
Po pierwsze, właśnie dlatego, że nawóz zostałby rozsiany w stojącą roślinę, to można uniknąć jego spłynięcia podczas ulewnych deszczy, (wręcz przeciwnie, kilka lat temu, na tej konkretnej działce, zmyło Nam nawóz za raz po jego rozsianiu przed siewem rzepaku), po drugie, groch będę jeszcze sklejał i desykował więc nic więcej kolejnym przejazdem nie zniszczę, po trzecie, wiesz o ile cm rocznie przemieszcza się PK w glebie? A z racji, że uprawiam bezorkowo to nie ma obaw o jego "wyrzucenie". Kolejnym plusem jest czas, zawsze w czasie żniw trzeba się sprężać i tak miałbym już jedną robotę mniej.
Poproszę więc jakieś konkretne minusy.