uszak21
Members-
Postów
69 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Informacje
-
Płeć
Mężczyzna
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia uszak21
Nowicjusz (1/14)
7
Reputacja
-
-
- 27 komentarzy
-
- kombajn zbożowy
- bizon
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
-
Ja kiedyś miałem takiego psa, że chodził z nami na jagody i truskawki i zajadał owoce z krzaka. Tata jak prowadził krowy na pastisko to pies zostawał na łace i pilnował krów. Kiedys pamiętam krowy chodziły przy drodze, na łące, a ja wracałem pieszo ze szkoły to pies siedział na łące , a jak mnie zobaczył to rócił ze mną do domu. Kiedys jechalismy po slomę zniwa, pies leciał z nami obok przyczepy. Chwila nieuwagi i przejechał go sąsiad z przyczepą pszenicy, szukaliśmy go, nigdzie nie było. po powrocie z pola do domu, pies latałpo podwórku jak by gdyby nic. A najlepsze tata yoził byka do ubojni oddalonej jakies 5 km od nas. Pies polecial z nim. ja tego dnia równiez wracałem piszeo ze szkoły ( to było jakieś 13 lat temu) pies podszedł do mnie. pogłaskałem go, po czym poleciał za ojcem. Ale nie wrócił do domu, tylko sie zagubił po drodze. Tata na drugi dzień pojechał załatwiać formalności w ubojni. Właściciel mówi: panie zabieraj pan psa, cała noc przy byczku siedział, a rano jak praconicy brali go do uboju, to sadził się do nóg, nie dał im podejśc. Pies był nauczony do krów i byczków, bo czesto przebywal i spał w oborze Do tej pory wspominamy tego pieska z rozrzewnieniem
-
-
-
New Holland T6010 I przyczepa Veenhuis
uszak21 skomentował(a) Szmitka grafika w Ciągniki New Holland T6/T6000
-
Ja miałem kiedys takiego psa, że jak chodziło się na truskawki czy jagody, to on szedł razem, siedział tam kilka godzin i zjadal owoce z krzaków, jak wyprowadzało sie krowy na pastwisko, to szedł razem z tata i krowami i tam zostawał dotad, az tata zabierał krowy. Pewnego razy tata wywyoził byka do skupu, pies poleciał za nim. Jak wracał to pies z nm nie lecial. na drugi dzień, zajeżdza do ubojni jakieś dokumenty załatwiac, a właściciel mówi: panie, zabieraj pan psa, chłopakom, do nóg się sadzil, nie dał wcale do byczka podejśc. Pamiętam kiedys tez jak jechaliśmy po slome, to ten pies lecial za nami, ale z naprzecika jechał sasiad z przyczepa zboża i tego psa najechał, spradzaliśmy, szukaliśmy, nigdzie nie było. po powrocie z pola, zobaczylismy całego i zdrowego psana podwórku. Wspomnienia...
-
-
